5 zł "Rybak" wzór z 1958 roku

"Rybak", obok "Jagódek" to chyba dwie najbardziej kultowe i rozpoznawalne monety obiegowe PRL. Wybijane i emitowane na przestrzeni kilkunastu lat na stałe wpisały się w numizmatyczny "krajobraz" tego okresu. "Rybak" w obiegowym stanie bez względu na rocznik można kupić za przysłowiowe grosze, ale już okołomenniczy stan niektórych roczników czy odmian przy zakupie do kolekcji już pociągnie Nas po kieszeni. 

Autorem projektu awersu monety był Wojciech Jastrzębowski. Natomiast rewers zaprojektował i wykonał Józef Gosławski. Monety bito począwszy od roku 1958 na krążkach aluminiowych o średnicy 29 mm, masie 3.45 g z rantem ząbkowanym. 

Pięciozłotówka z Rybakiem została wprowadzona do powszechnego obiegu w celu wycofania banknotu o tym samym nominale, który był obiegu od czasów reformy walutowej z 1950 roku. 

Banknot o nominale 5 zł, który został zastąpiony aluminiową "piątką". (Źródło: WCN).

Pierwsze trzy roczniki tj. 1958, 1959 oraz 1960 bite były bez znaków mennicy. Kolejne tj. 1971,1973 oraz 1974 miały już pod łapą orła znak Mennicy Państwowej. Nakłady poszczególnych roczników zestawione są poniżej. 

Nakłady emisji z poszczególnych lat (w sztukach):

1958 (b.z.) - 1 328 000
1959 (b.z.) - 59 810 733
1960 (b.z.) - 16 300 881
1971 (m/w) - 1 000 000
1973 (m/w) - 5 000 000
1974 (m/w) - 46 000 000

Ze względu na zmianę parametrów monet obiegowych z pierwszej połowy lat siedemdziesiątych XX w., moneta 5 zł Rybak została zastąpiona pięciozłotówką wg wzoru z roku 1975. 


5 złotych, wzór z roku 1975, który zastąpił aluminiową pięciozłotówkę. 



Drugą, obok Rybaka niezwykle rozpoznawalną monetą okresu PRL są "
JAGÓDKI". Przeczytaj więcej w artykule "2 złote Jagódki wg wzoru z 1958 roku". 

Rybak Rybakowi nierówny

dddd
CAŁY CZAS MOŻESZ WESPRZEĆ
Przeglądając archiwa domów aukcyjnych zauważymy bardzo duży rozrzut cenowy pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami Rybaków. Ceny zaczynają się tak naprawdę od kilku złotych a kończą na kilku tysiącach za pozornie zwykłą obiegówkę. Dlaczego? Są dwa podstawowe powody. Po pierwsze - stan zachowania. Aluminiowe monety PRL, ze względu na miękkość materiału, bardzo szybko zużywały się w obiegu. Dziś monety z tego metalu w stanach menniczych i okołomenniczych należą do rzadkości. Ceny najlepszych egzemplarzy dochodzą do kilkuset a nawet kilku tysięcy złotych. Drugim czynnikiem wpływającym na cenę to poza stanem zachowania, również odmiana w jakiej moneta występuje. Rynek numizmatyczny wyróżnia ich kilka wynikających z błędów podczas produkcji. Są to m.in. Bałwanek, Słoneczko czy Rybak na trawce. 


Mennicy Rybak to koszt kilku tysięcy złotych (Źródło: GNDM). 

Rybak oceniony przez WCN na stan II - moneta sprzedana za 300 zł (Źródło: WCN).

Temat Rybaka w bardzo ciekawy sposób opowiedział i zaprezentował Pan Damian Marciniak z Gabinetu Numizmatycznego w swoim filmie. 


Jak to jest z tym Rybakiem, czyli kiedy moneta 5 złotych Rybak jest dużo warta i ma cenę w tysiącach


Wersje próbne

Rybak, poza typową wersją obiegową i błędami menniczymi, wybity został również w postaci monet próbnych - mosiężnej (100 sztuk), niklowej (500 sztuk) oraz miedzioniklowej (nakład nieznany). Wszystkie z datą 1959. 


5 złotych Rybak - mosiądz, moneta wybita w nakładzie 100 sztuk. (Źródło; GNDM). 

5 złotych Rybak - próba niklowa wybita w nakładzie 500 sztuk (wg NBP), 726 sztuk (wg Mennicy).



Wakacje z ortami ...

... czyli wszystko o czym wiedziałeś i o czym być może nie miałeś zielonego pojęcia. Tak właśnie niezobowiązująco nazwałem mini cykl, który właśnie rusza i potrwa do końca lipca, o niezwykle ciekawym nominale jakim jest ORT. Mam nadzieję, że idea się spodoba i będziemy mogli taką formułę kontynuować popularyzując inne nominały i zagadnienia numizmatyczne. 

Dotychczas na łamach Portalu Numizmatycznego prezentowałem artykuły i wpisy na profilu FB z różnej tematyki - od monet Polski Królewskiej po współczesność. W pewnym momencie pomyślałem, że warto by skupić się na jakimś czas na jednym wątku i spróbować przekazać Wam jak największą ilość wiedzy właśnie z wybranego wycinka. Jednym słowem wycisnąć z tematu możliwie jak największą ilość informacji. Padło na orty, które już dziś cieszą się zainteresowaniem kolekcjonerów, ale wg mnie świetlana przyszłość kolekcjonerska dopiero przed nimi. Orty praktycznie od samego początku mojej przygody z monetami Polski Królewskiej skradły moje serce. Orty bydgoskie Zygmunta III Wazy były tymi pierwszymi, które trafiły do mojego zbioru. 

Orty bydgoskie Zygmunta III Wazy wśród kolekcjonerów tego nominału cieszą się chyba największym zainteresowaniem. Wszystko za sprawą setek odmian, typów i wariantów dzięki którym z powodzeniem można zbudować w pełni profesjonalny, specjalizowany zbiór numizmatyczny. 

Kolekcjonerzy bardzo lubią te monety z kilku względów:

  • Orty są stosunkowo dużymi i efektownymi monetami mogącymi cieszyć niejedno oko
  • Posiadają na wizerunku jakże lubiane przez kolekcjonerów - portret władcy i najczęściej rozbudowaną tarczę herbową
  • Są bardzo różnorodne w formie zarówno jeśli chodzi o wizerunki (kilku władców, wiele mennic) oraz mnogość odmian, typów i wariantów, które pozwalają na budowanie szerokiej przekrojowej jak i często wąskiej specjalizowanej kolekcji. 
  • W większości przypadków (poza niektórymi ekstremalnymi) mogą sobie na nie pozwolić zarówno początkujący jak i bardziej zaawansowani kolekcjonerzy, ponieważ rozrzut cenowy waha się od kilkudziesięciu, przez kilkaset do kilku tysięcy złotych.  
Jeden znajomy kiedyś bardzo ciekawie określił orty, że są one jakby "przedsionkiem" do talarów. Skąd takie stwierdzenie? Ano dlatego, że wizerunek awersu i rewersu orta (jako monety grubej) jest zbudowany w oparciu o te same elementy - portret króla, tarcza herbowa, korona, rozbudowane napisy otokowe co talar.

Patrząc na niektóre emisje ortów i talarów rzeczywiście można odnieść wrażenie, że orty to młodsi bracia talarów. 

Taka formuła prezentacji nominału to również duża lekcja dla mnie - opracowując bowiem nowe artykuły i wpisy będę miał możliwość samemu pogłębienia lub odświeżenia wiedzy na temat ortów. Mam nadzieję, że tak przekazywane informacje zainteresują przede wszystkim początkujących kolekcjonerów, którzy dopiero wchodzą w temat monet Polski Królewskiej i cały czas szukają dla siebie jakieś drogi numizmatycznej. Orty to naprawdę dobry wybór. 

Zarówno we wpisach na FB oraz artykułach na stronie będę starał się przekazywać informację zarówno z tzw. ABC ortów jak również ciekawostki i informacje specjalistyczne dedykowane bardziej zaawansowanym kolekcjonerom tego nominału. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. 

Ty też możesz pomóc w wypromowaniu Portalu Numizmatycznego. Wystarczy, że udostępnisz wpis na swoim profilu na FB, polubisz wpisy na profilu Portalu Numizmatycznego lub po prostu dasz znać znajomym o tym, że jest taki fajny portal jak www.portalnumizmatyczny.pl 



Polska Reprezentacja Olimpijska Tokio 2020, zapowiedź emisji

Narodowy Bank Polski opublikował w Monitorze Polskim wizerunki srebrnej i złotej monety kolekcjonerskiej "Polska Reprezentacja Olimpijska Tokio 2020". Emisja obydwu tematów zaplanowana jest na 6 sierpnia 2021 roku. Ponadto została podana cena emisyjna monety srebrnej - 150 zł. 


Srebrna moneta 10 zł

Awers: centralnie symbol Japonii – góra Fudżi, w dolnej części, na jej tle, wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej, pod orłem, po prawej stronie, znak mennicy: m / w oraz poniżej napis: 10 ZŁ. U góry od lewej strony, wzdłuż krawędzi, półkolem napis: RZECZPOSPOLITA POLSKA 2021, poprzedzony i zakończony stylizowaną gałązką kwitnącej wiśni. W środkowej części, od dołu ku górze, pas utworzony z drobnych punktów imitujących ślad pozostawiony przez płynący kajak.

Rewers: centralnie widok z góry na dwójkę kajakarską kobiet. Wzdłuż lewego brzegu, od dołu ku górze, półkolem napis: POLSKA REPREZENTACJA OLIMPIJSKA. Z prawej strony logo Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz poniżej napis: TOKIO / 2020. Tło monety utworzone z drobnych punktów imitujących ślad pozostawiony przez płynący kajak.

Specyfikacja: 

Emitent: Narodowy Bank Polski
Producent: Mennica Polska S.A. 
Materiał: srebro Ag 925 z matowaniem laserowym
Rant: gładki
Stempel: lustrzany
Średnica: 32 mm
Masa: 14,14 g
Nakład: do 15 000 sztuk

Złota moneta 200 zł

Awers: z lewej strony zarys sylwetki siatkarza w trakcie gry. W jego tle wyodrębnione płaszczyzny w kształcie częściowo widocznych okręgów. Na płaszczyźnie z prawej strony wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej, pod orłem, po prawej stronie, znak mennicy: m / w oraz poniżej napis: 200 ZŁ, wzdłuż lewego brzegu płaszczyzny, od dołu ku górze, półkolem napis: RZECZPOSPOLITA POLSKA 2021. W górnej części w tle powtarzający się napis: TOKIO

Rewers: centralnie sylwetka siatkarza w trakcie gry. Wzdłuż lewego brzegu, od dołu ku górze, półkolem napis: POLSKA REPREZENTACJA OLIMPIJSKA. W dolnej części, z lewej i prawej strony wyodrębnione płaszczyzny w kształcie częściowo widocznych okręgów. Na tle płaszczyzny z prawej strony, wzdłuż lewego brzegu, od dołu ku górze, półkolem napis: TOKIO 2020 oraz logo Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Specyfikacja: 

Emitent: Narodowy Bank Polski
Producent: Mennica Polska S.A. 
Materiał: złoto Au 900 
Rant: gładki
Stempel: lustrzany
Średnica: 27 mm
Masa: 15,50 g
Nakład: do 1 500 sztuk


Błędy, przebitki czy podwójne bicia - w numizmatyce ciągle jest coś do odkrywania!

Wydawać by się mogło, że w numizmatyce przez lata wszystko zostało odkryte. Nic bardziej mylnego. Regularnie na forach numizmatycznych, publikacjach elektronicznych czy drukowanych, kolekcjonerzy informują o nowych odmianach, wariantach, błędach etc. Numizmatyka cały czas żyje i to chyba w niej jest najpiękniejsze, że zbierając monety każdego dnia możemy odkryć coś ciekawego. Czasem nawet "drobiazg" powoduje, że pozornie popularna moneta nagle staje się nienotowanym lub bardzo rzadkim rarytasem. 

Przypadkowe "odkrycie"

Słowo odkrycie celowo wziąłem w cudzysłów, bo to co udało mi się kilka miesięcy temu ustalić raczej nie rozpatrywałbym w kategorii odkrycia ale bardziej spostrzeżenia, ponieważ biegu numizmatycznej historii napewno to nie zmieniło. W czym rzecz? Otóż przeglądając materiały do nowych artykułów porównałem kilka wizerunków monety próbnej 100 markowej 1922 z wizerunkiem Józefa Piłsudskiego. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że wizerunek orła na niektórych monetach znacząco różnił się od większości pozostałych monet. Przejrzałem katalogi monet, ale nigdzie nie było o tym mowy. Zacząłem się bliżej przyglądać i okazało się, że do wybicia tej monety użyto dwóch typów stempli awersu - przy czym TYP I jak go opisałem jest dużo rzadszy od TYPU II. Na 10 porównanych monet tylko dwie były w typie I, pozostałe 8 w typie II. Tematowi temu poświęciłem cały obszerny artykuł pt. "100 marek polskich 1922 Józef Piłsudski". 

Dwa typy orłów z awersu 100 markówki 1922. Pełne opracowanie tematu w artykule "100 marek polskich 1922 Józef Piłsudski".

Ten prosty przykład pokazuje, że cały czas w numizmatyce jest coś nowego do odkrycia czy to bardziej czy mniej spektakularnego. Dlatego tez bardzo gorąco zachęcam wszystkich, żeby każdą nawet pozornie popularną monetę dokładnie oglądali i zwracali uwagę na każdy szczegół, bo może się okazać, że w przysłowiowy "grosik", który kupiliście za kilkadziesiąt złotych, jest nienotowaną lub bardzo rzadką odmianą, która czasem poza dołożeniem kolejnej cegiełki do katalogów numizmatycznych, zyskuje wielokrotnie na wartości. 

Poniżej, na kilku przykładach chciałem wam pokazać, gdzie i jak szukać czegoś nietypowego na monetach. Część poniższych przykładów z błędami nie wpływa znacząco na wartość numizmatu (popularne błędy), ale zdarzają się tak spektakularne pomyłki, które powodują, że cena waloru z błędem szykuje wielokrotnie do góry. 

Ze względu na to, że technologia produkcji stempli i samego bicia monet bardzo różniła się w okresie Polski Królewskiej i dziś, dlatego w poniższym przeglądzie skupiam się tylko i wyłącznie na wybranych monetach królów polskich. O współczesnych destruktach napiszę w jednym z kolejnych artykułów. 

LITERÓWKI

To chyba najczęstsze błędy, które można znaleźć na monetach Polski Królewskiej. Błędy tego typu w przeważającej większości polegają na tym, że podczas przygotowania stempla po prostu jakaś litera została "zjedzona" lub jedną zamieniono inną np. SIGS zamiast SIGIS czy MDG zamiast MDL. Pośrednio do tej kategorii można zaliczyć również przebitki. Polega to na tym, że na jednej literze lub nawet cały słowie lub dacie została nabita inna litera lub cyfra np. GROSS nabite na SIGIS. 


Bardzo ciekawa i stosunkowo rzadka przebitka na szóstaku krakowskim 1623-27 - na słowie SIGIS nabite zostało słowo GROSS. Źródło: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak

Kolejny ciekawy błąd na szóstaku krakowskim Zygmunta III Wazy - zamiast MDL omyłkowo zostało nabite MDG. Częstszy od poprzedniego błąd, ale nie zdarza się codziennie. Źródło: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak. 

Szóstak krakowski 1620. Ciekawa i rzadka odmiana z błędem w słowie TRIP. Na błędnie nabitej literze R, prawidłowo nabita litera T. Źródło: Gabinetu Numizmatyczny Damian Marciniak. 

Stanisław August Poniatowski, trojak 1790 w bardzo rzadkiej odmianie z błędem w imieniu króla. Litery A i U zostały zamienione miejscami. Zamiast STANISLAUS jest STANISLUAS. Źródło: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak. 

Grosz na stopę litewską Zygmunta II Augusta 1546 r. W imieniu króla SIGIS zabrakło litery I - powstało SIGS. Źródło: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak

Absolutnie fenomenalny szóstak z 1627 roku z błędnym nominałem. Zamiast VI na wizerunku znalazło się IV. Prawidłowy egzemplarz można kupić za kilkadziesiąt złotych. Ten prezentowany powyżej z błędnym nominałem został sprzedany podczas majowej aukcji WCN za 3 800 zł. Źródło: Warszawskie Centrum Numizmatyczne. 


PODWÓJNE BICIE

W czasach Polski Królewskiej, kiedy to monety wybijane były ręcznie podwójne bicia z jednoczesnym przesunięciem stempla nie były czymś nadzwyczajnym. Dziś moneta historyczna z podwójnym biciem nie jest z reguły czymś nadzwyczajnym. Efekt podwójnego bicia z większości przypadków przyjmuje formę minimalnie zwielokrotnionego wizerunku - przesunięcia widać na literach czy końcówkach reliefu. Zdarzają się jednak dużo bardziej efektowne podwójne bicia, które czasem mogą przypominać błąd na stemplu a nie efekt podwójnego uderzenia. 

Warto tu jeszcze nadmienić, że podwójne bicie jako, że jest to wada powstała w procesie produkcji monety teoretycznie - podobnie jak justowanie (CZYTAJ WIĘCEJ O JUSTOWANIU) - nie wpływa i na ocenę stanu zachowania monety - proszę zobaczyć na poniższym przykładzie dwuzłotówki w slabie. 


Dobrze widoczne podwójne bicie na rewersie trojaka olkuskiego Stefana Batorego, 1585 r. Źródło: Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Ciekawe podwójne bicie z bardzo widocznym przesunięciem cyfry 5 w dacie. Na pierwszy rzut oka wygląda jakby piątka była zduplikowana na stemplu (sam tak początkowo sądziłem), ale  jest to jednak efekt podwójnego uderzenie z przesunięciem stempla. 

Dwuzłotówka Augusta III Sasa, 1753. Na pierwszy rzut oka wygląda jakby była bardzo mocno zużyta obiegiem lub wręcz uszkodzona w sposób mechaniczny. Na dodatek została sprzedana za 1150 zł. Smaczku dodaje fakt, że NGC oceniło ten egzemplarz ma MS 62 czyli menniczy. W efekcie jest to bardzo ciekawy destrukt podwójnego bicia z bardzo dużym przesunięciem stempla jednocześnie. Źródło: Warszawski Dom Aukcyjny. 

Bardzo rzadki, ciekawy i efektowny błąd rytownika. Ort bydgoski z 1621 roku bez królewskiego herbu Snopek. Zamiast niego centralnie znajduje się kropka. Rzadkość takiego błędu spowodowała, że podczas ostatniej aukcji Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak, egzemplarz tej został zlicytowany za 2 500 zł. 

WYJĄTEK OD REGUŁY

Poniższy przykład pokazuję jako ciekawostkę, której sam do końca nie wiem czy traktować jako błąd czy anomalię. W końcu z literami i herbem jeśli chodzi o rysunek jest wszystko w porządku. Jedyne co wyróżnia tę monetę od innych tego typu to przesunięcie herbu względem napisu. O co chodzi? Otóż w 99% przypadków w szóstakach krakowskich występuje układ D G (herb) REX. Bardzo rzadko zdarza się układ D G REX (herb), czyli herb i REX zamieniają się po prostu miejscami. Umieszczam informację o tym we wpisie o błędach, ale tak jak napisałem wyżej, że w mojej ocenie traktowałbym to raczej jako anomalie niż typowy błąd. 


Źródło: Salon Numizmatyczny Mateusz Wójcicki

______________________________________________

To tylko niektóre, wybrane monety z błędami. Na kilku przykładach chciałem pokazać jak i gdzie szukać błędów na monetach. Jeszcze raz gorąco zachęcam wszystkich, aby od teraz dużo baczniej przyglądali się swoim monetom - czasem nawet na drobnej monecie w słabym stanie można wypatrzeć prawdziwą perełkę. 












Zygmunt II August na medalu z serii królewskiej Witolda Korskiego

Dziś 1 lipca, w rocznicę podpisania Unii Lubelskiej, chciałbym wrócić do tematu medalierskiej serii królewskiej Witolda Korskiego a konkretnie do medalu poświęconego Zygmuntowi II Augustowi. Medal ten swoim wizerunkiem nawiązuje właśnie do wydarzenia, które miało miejsce w Lublinie i dało początek Rzeczypospolitej Obojga Narodów. 

W latach 70-tych i 80-tych powstał cykl 44 medali z wizerunkami władców polskich. Na awersach medali z tej serii przedstawiono monety bite za panowania poszczególnych władców. Rewersy nawiązują do znaczących wydarzeń, które miały miejsce w czasie ich panowania. W ramach tej serii w roku 1980 wyemitowano medal opatrzony numerem 11 poświęcony właśnie Zygmuntowi II Augustowi. Jak i w innych tematach w tej serii tak i tutaj wybito go w trzech wariantach: tombak patynowany (1200 szt.), tombak srebrzony (1200 szt.) oraz srebro (100 szt.). 

Medal poświęcony Zygmuntowi II Augustowi i zawartej przez niego Unii Lubelskiej. Źródło: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak. 

Na awersie centralnie umieszczony został wizerunek monety "legendy" - półkopka (moneta o wartości pół kopy czyli 30 groszy) z roku 1565. Rocznik ten jest jest nad wyraz wyjątkowy - u Kopickiego określany jako R* - unikat. Inne źródła mówią o 2-3 znanych egzemplarzach. 

Po lewej stronie wizerunku półkopka znajduje się napis SIGIS (mundus) AUG (ustus) REX POLO (nie) - Zygmunt August Król Polski. Po prawej z kolei data i napis M (agnus) DUX LIT (uaniae) - Wielki Ksiąze Litewski. Poniżej daty 1545 - 1572. Należy się tu wyjaśnienie, ponieważ Zygmunt August królem został w roku 1548 - data 1545 odnosi się do rozpoczęcia bicia monet w mennicy wileńskiej. Rok 1572 to koniec panowania króla. 

Rewers medalu, skomponowany w duchu renesansu, bezpośrednio nawiązuje do wydarzenia Unii Lubelskiej z roku 1569. W dolnej części znajduje się akt podpisany dnia 1 lipca 1569 roku z napisem UNIO LVBLIN INITA (Unia Lubelska zawarta). Na akcie znajduje się kontrmarka zaczerpnięca z wizerunku dwudenara litewskiego. Powyżej aktu znajdują się tarcze herbowe Polski i Litwy - Orzeł z Pogonią, zwieńczone bogato zdobioną, renesansową koroną. 



Dwudenar 1569; źródło Warszawskie Centrum Numizmatyczne


Dokument Unii Lubelskiej podpisany 1 lipca 1569 roku. 

Półkopek - to jedna z monet w historii mennictwa polskiego, o której można powiedzieć "legendarna". Szczególnie jeśli chodzi tu o rocznik 1565, choć i rocznik 1564 kiedy tylko pojawia się na rynku aukcyjnym wzbudza ogromne emocje. Ciekawie o półkopku 1565 roku pisał Włodzimierz Ulanicki w niewielkim opracowaniu "O półkopku litewskim Zygmunta Augusta z 1565 roku" (wyd. 1897). Opisuje on egzemplarz hr Uwarowa, który wg Ulanickiego był na jego czasy jedynym znanym egzemplarzem tej monety. "Historya tego półkopka jest następująca: w 1856 roku kupił do hrabia Uwarow u antykwariusza wiedeńskiego Oberndorfa (...) Bity jest on na krążku, nieco mniejszej średnicy od półkopka 1564 r. (...) Dzięki uprzejmości hr Uwarowej, która pozwoliła zdjąć z tego półkopka galwanotypy i podać go analizie, mogłem takie galwanotypy przesłać Towarzystwu Numizmatycznemu w Krakowie (...) prosząc ich o zdanie i bliższe wiadome im szczegóły co do okazu. O ile mi wiadomo nie podoba się on wielu numizmatykom. Na pierwszy rzut oka i na mnie zrobił ujemne wrażenie., wybity jest na krążku stemplem dość płytkim, popiersie króla w nieznanej nam z innych jego monet zbroi. Że nie jest lany, lecz bity stemplem - nie ulega najmniejszej wątpliwości, gdyż nawet od nierównego uderzenia stempla cyfry roku 65 są cokolwiek zdublowane; reszta wybita czysto: wieńce i sama cyfra monarsza są bardzo dobre, jak również i popiersie - i niczym nie przypominają falsyfikatów Majnerta i innych. Przyjrzawszy się mu dokładnie i uczyniwszy nad nim analizę, zmuszeni jesteśmy przyznać ten półkopek za autentyczny". Tak oto opisał go Wł. Ulanicki. Poniżej prezentuję galwanotypy Bartynowskiego (zdjęcie 1 i 2) z aukcji Gabinetu Numizmatycznego Damiana Marciniaka. Czy są to te same, które wykonywał Wł. Ulanicki, nie wiem. Poza wspomnianymi galwanotypami prezentuję poniżej również półkopka z rocznika 1564 oraz replikę rocznika 1565.







_________________________________________________


W archiwum Portalu Numizmatycznego znajduje się również artykuł szczegółowo opisujący medal poświęcony postaci króla Władysława Jagiełły - "
Władysław II Jagiełło na medalu z serii królewskiej Witolda Korskiego". 



Fałszerstwa monet - czy można się przed nimi uchronić?

Tak naprawdę wpis o takim tytule powinien się zakończyć już teraz po jednym zdaniu stwierdzeniem "Nie - nie da się uchronić przed fałszerstwami".  Niestety taka jest rzeczywistość i poza tą jasną stroną numizmatyki istnieje również ta druga ciemniejsza, czyli właśnie fałszerstwa. Wprawdzie w 100% uchronić przez tym procederem się nie da, ale napewno da się zminimalizować ryzyko tego, że kiedyś staniemy się ofiarami fałszerzy. 

Fałszerstwo fałszerstwu nierówne

Fałszowanie monet jest tak samo stare jak sama historia pieniądza. Od zarania dziejów podrabiano będące w obiegu w danym czasie monety. W takim wypadku, kiedy fals powstał w danej epoce mówimy o tzw. fałszerstwach na szkodę emitenta, bowiem celem fałszerza przy produkcji takich podróbek było wpuszczenie tych monet do powszechnego obiegu. Tracił na tym nie kto inny jak tylko emitent danego pieniądza. Drugim rodzajem fałszerstw są tzw. fałszerstwa na szkodę kolekcjonera. Tu celem fałszerzy jest wpuszczenie monet nie do powszechnego obiegu, ale na rynek kolekcjonerski. W tym wypadku w dużej części podrabiane są raczej droższe i bardziej wartościowe numizmaty, ale ostatnimi czasy, wraz z rozwojem technologii coraz częściej na rynek kolekcjonerski trafiają doskonałej jakości chińskie lub zza naszej wschodniej granicy falsyfikaty bite lub wręcz podobno drukowane na drukarkach 3D fałszerstwa pospolitszych monet. 



Fałszerstwo na szkodę kolekcjonera - współczesne fałszerstwo próby niklowej 1 zł 1958. Podróbka naprawdę doskonałej jakości, ale pewne elementy zwracają uwagę, że mamy do czynienia nie z oryginalną monetą (końców zbóż, zbyt płytki menisk rewersu, różne ułożenie liter Z i Y w stosunku do rantu, brak ostrości reliefu cyfry 1 i napisu ZŁOTY). 

Tak jak fałszerstwa na szkodę kolekcjonerów są zmorą współczesnego rynku numizmatycznego, tak fałszerstwa na szkodę emitenta mają swoich miłośników, którzy zbierają tylko i wyłącznie historyczne falsy, które niejednokrotnie, ze względu na rzadkość, są droższe od oryginałów. Samo zagadnienie historycznych falsyfikatów jest bardzo interesujące - postaram się w niedalekiej przyszłości opisac temat nieco szerzej. 

Fałszerstwo z epoki na szkodę emitenta monety 2 złote 1932 - szczegółowa analiza monety znajduje się w artykule, do którego link znajduje się poniżej. 

Jakiś czas temu we wpisie "2 zł 1932 - fałszerstwo z epoki na szkodę emitenta" szczegółowo opisałem właśnie przykład fałszerstwa z okresu II RP. W artykule szczegółowo porównałem go z egzemplarzem oryginalnym, pokazując różnice pomiędzy jednym a drugim. 

Falsyfikaty w slabach 

Nie tak dawno dość głośno było o fałszerstwie monety 200 zł Jan Paweł II z 1982 roku, która była zapakowana w slab NGC i wystawiona na aukcję Warszawskiego Centrum Numizmatycznego. Sprzedający wykazał się jednak dużym profesjonalizmem i w momencie stwierdzenia, iż ma do czynienia z falsyfikatem wycofał ten walor ze swoje oferty, informując o tym potencjalnych zainteresowanych.  Całość opisałem w artykule "Fałszerstwo w slabie NGC". Dlaczego piszę iż WCN wykazał się profesjonalizem? Ano dlatego, że równie dobrze mógłby iść w zaparte i podpierając się renomą firmy gradingowej sprzedać tę monetę jako oryginał. Tego nie zrobił i tu szacunek dla firmy. 

Fałszywa moneta w gradingu NGC - opisana w artykule "Fałszerstwo w slabie NGC"

Niestety zdarzają się i takie praktyki, że handlarz wprowadza do obrotu monetę w slabie (tzw. naturalizowanie monety), mając świadomość że wpuszcza do obrotu doskonałej jakości ogradowany falsyfikat - takie informacje kilka dni temu dotarły do mnie. Jeden z czytelników opisał mi historię pewnego podobno bardzo doświadczonego handlarza (personaliów nie znam, bo i po co mi taka wiedza), który oferował właśnie takie cuda. 

Tak niestety czasem się dzieje, co potwierdziły liczne komentarze pod moim wpisem na FB (LINK), że coraz częściej na rynek kolekcjonerski trafiają rzadsze monety w slabach, które pozytywnie przeszły weryfikację firmy gradingowej. Przez chwilę można by się zastanowić jak takie monety przechodzą pozytywnie weryfikację. Szczerze powiem, że nie potrafię precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Zdaję sobie sprawę, że osoba oceniająca stan danej monety w tej czy innej formie gradingowej nie musi znać wszystkich fałszerstw świata, ale są pewne cechy każdej podróbki jak np. brak ostrości liter czy nienaturalnie porowate tło, których obecność na monecie już powinna dać osobie oceniającej do myślenia. Jestem bardzo ciekawy również jak firma gradingowa tłumaczyłaby się z tego, że oceniła i spakowała falsyfikat. 

Temat fałszerstw jest niezwykle obszernym zagadnieniem, które napewno jeszcze wielokrotnie będę poruszał na stronie, bo niestety jest dużo a obawiam się, że będzie coraz więcej fałszerstw na szkodę kolekcjonerów na rynku numizmatycznym. Technika i warsztat fałszerzy stoją na coraz wyższym poziomie do tego stopnia, że nawet dziś w katalogach numizmatycznych można spotkać zdjęcia historycznych monet np. z okresu II RP, które lata temu były raz uznane za autentyki i tak co roku naturalizowane aż w końcu rynek się "przyzwyczaił" i dziś traktowane są jako "oficjalne odbitki" - mam tu na myśli np. odbitkę 1 groszówki bodajże 1927 roku w srebrze. 

Jak zminimalizować ryzyko

Metoda na zminimalizowanie ryzyka jest tak naprawdę tylko jedna. Im więcej oglądamy monet, im więcej porównujemy poszczególne egzemplarze między sobą, im więcej przechodzi przez Nasze ręce falsów (oczywiście w celach dydaktycznych), tym nabieramy większej wprawy w odróżnianiu co jest falsem a co nie jest falsem. 

Oczywiście nie od razu Kraków zbudowano i droga do sprawnego poruszania się w  temacie jest bardzo długa i kręta, ale uwierzcie mi, że praktyka czyni mistrza. Wiele monet posiada swoje indywidualne cechy charakterystyczne i inaczej patrzy się na falsy np. PRL i XIX wieku. Każda epoka, każda moneta to tak naprawdę osobna para kaloszy, którą trzeba identyfikować indywidualnie. 

Porównanie i analizacja do najlepsza droga do osiągnięcia celu - po lewej profil z oryginału, po prawej z falsyfikatu. 







50 zł, „Wrocław – mała ojczyzna” - zapowiedź emisji

W "Monitorze Polskim" opublikowano zapowiedź emisji wraz wizerunkiem srebrnej monety kolekcjonerskiej 50 zł „Wrocław – mała ojczyzna”. Numizmat trafi do sprzedaży 8 lipca 2021 roku. To kolejna z "dużych" monet srebrnych z wysokim reliefem. Emitowana będzie bowiem na tym samym krążku co np. seria "Skarby Stanisława Augusta". Nakład został ograniczony do 6 000 sztuk. 


Awers: na wyodrębnionej płaszczyźnie w kształcie koła, zakończonej nieregularnie, widok na Ostrów Tumski i most Tumski, na jego tle, u dołu mniejsza płaszczyzna w kształcie koła, zakończona nieregularnie, z wizerunkiem orła ustalonym dla godła Rzeczypospolitej Polskiej pośrodku oraz w otoku z napisem: RZECZPOSPOLITA POLSKA 2021, zakończonym stylizowaną kropką. Z prawej strony płaszczyzny napis: 50 / ZŁ. Pod orłem, po prawej stronie, znak mennicy: m / w.

Rewers: centralnie, na wyodrębnionej płaszczyźnie w kształcie koła, zakończonej nieregularnie, dwie postacie: z lewej strony patrona Wrocławia, dominikanina bł. Czesława Odrowąża przedstawionego z ognistą kulą w prawej ręce i lilią w lewej, z prawej strony księcia Henryka Pobożnego z mieczem wspartym na ramieniu i tarczą z herbem Piastów dolnośląskich. W otoku napis: WROCŁAW – MAŁA OJCZYZNA.


Specyfikacja: 

Emitent: Narodowy Bank Polski
Producent: Mennica Polska S.A. 
Materiał: srebro Ag 999 
Rant: gładki 
Stempel: zwykły / wysoki relief
Średnica: 45 mm
Masa: 62,20 g
Nakład: do 6 000 sztuk

Źródło: Monitor Polski

_____________________________________________


Uruchomiliśmy dobrowolną zbiórkę pieniędzy na portalu www.zrzutka.pl na dalszy rozwój i działalność Portalu Numizmatycznego. Jeśli uważasz, że strona jest interesująca i warto ją wesprzeć 
WEJDŹ TUTAJ i dowiedz się więcej.