Jan Paweł II na srebrnych monetach kolekcjonerskich PRL

"Annuntio vobis gaudium magnum - Habemus Papam: eminenstissimum ac reverendissimum Dominum, Carolum Sanctae Romane Ecclesiae Cardinalem Wojtyla, qui sibi nomem imposuit Joannem Pauleum Secundum" – co w tłumaczeniu na język polski oznacza: Zwiastuję wam radość wielką: mamy papieża - w osobie najdostojniejszego i najczcigodniejszego Pana Karola Kardynała Świętego Kościoła Rzymskiego Wojtyły, który przybrał sobie imię: Jan Paweł II.

Tym łacińskim zwrotem 43 lata temu - w dniu 16 października 1978 r. o godzinie 18.44 kardynał Pericle Felici, z loggii Bazyliki św. Piotra ogłosił Urbi et Orbi wybór Polaka – dzisiejszego świętego Kościoła Katolickiego - na Papieża.

Wśród pasjonatów numizmatyki dużą część stanowią osoby (w tym niżej podpisany), których jedną z ulubionych gałęzi w zbiorach są monety „papieskie” tj. przedstawiające bądź wizerunek Jana Pawła II bądź też odnoszące się do wydarzeń z Jego udziałem. Dotyczy to zarówno mennictwa polskiego jak i światowego. W niniejszym wpisie chciałbym skupić się na wybranych monetach polskich emitowanych w czasach PRL. Niezależnie jednak od okresu naszego mennictwa (PRL, okres przeddenominacyjny, okres po 1995 r.) wskazać trzeba, iż     osoba Papieża jest tą postacią historyczną, która była – biorąc pod uwagę roczniki, nominały, surowiec - najczęściej prezentowaną na polskich monetach głównie kolekcjonerskich.

Po dokonaniu analizy mennictwa z okresu 1982 r. – 2021 r. pod tym kątem, stwierdzić trzeba, iż Papież pojawia się łącznie na 87 monetach (nie licząc monet szwajcarskich ze znakiem CHI o czym w dalszej części artykułu).

Uruchomiliśmy dobrowolną zbiórkę pieniędzy na portalu www.zrzutka.pl na dalszy rozwój i działalność Portalu Numizmatycznego. Jeśli uważasz, że strona jest interesująca i warto ją wesprzeć WEJDŹ TUTAJ i dowiedz się więcej.

W okresie PRL jest to reprezentacja najszersza. Wybito wówczas 48 monet na które składają się:

-  3 monety obiegowe (okolicznościowe)

- 6 monet kolekcjonerskich w srebrze;

- 16 monet kolekcjonerskich w złocie

- 17 prób niklowych,

- 1 próba w srebrze

- 5 prób w złocie.

W powyższym zestawieniu pomijam celowo, z uwagi na występujące kontrowersje, wszystkie monety „papieskie” wybijane w latach 1982 (tutaj te kontrowersje wydają się najmniejsze), 1985 i 1986 przez szwajcarską mennicę Valcambi. Faktem jest jednak, że monety te występują na rynku do dziś i do dziś cieszą się uznaniem wśród Kolekcjonerów. O monetach ze znaczkiem CHI z roku 1982 i 1986 ostatnio pisałem, krótko na profilu FB Naszego portalu: wpis można przeczytać TUTAJ

Wskażę w tym miejscu tylko, że mennica szwajcarska wybiła łącznie 44 odmiany monet z wizerunkiem papieskim. Liczba ta po zsumowaniu z oficjalnymi monetami NBP daje łącznie 92 sztuki monet związanych z Janem Pawłem II w czasie PRL. „Twórczość” mennicy Valcambi wymaga więc bez wątpienia dokładnego zbadania i rozstrzygnięcia nurtujących wiele osób kwestii. Postaramy się to uczynić w przyszłości na łamach "Kwartalnika Numizmatycznego". Czy się uda? Mamy nadzieję - trzymajcie Państwo proszę kciuki.

W okresie przeddenominacyjnym wybito 10 monet „papieskich”. Były to wyłącznie próby bite w niklu (5), złocie (4) oraz jedna sztuka w srebrze – 200 000 zł z 1991 r. z wizerunkiem Papieża na tle obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Uwagę zwraca więc fakt, że w latach 90-94 nie wybito ani jednej (nie będącej próbą) monety „papieskiej”, która byłaby monetą obiegową bądź monetą kolekcjonerską.

Okres po roku 1995 przynosi nam kolejnych 29 monet bitych zarówno w GN (2 zł), srebrze jak i złocie. Z ciekawostek wskazać trzeba kilogramową monetę o nominale 500 zł wybitą w srebrze w roku 2014 z okazji kanonizacji Jana Pawła II, czy też monetę 1000 zł (najwyższy nominał na polskim pieniądzu) wybitą w złocie z okazji beatyfikacji Jana Pawła II w 2011 r. Za ostatnie wybite monety „papieskie” ja osobiście traktuję 50 i 100 złotowe pozycje z tegorocznej emisji „Pałac Biskupi”, na których przedstawiono także wizerunek Jana Pawła II.

Jak wynika z wyżej zaprezentowanych danych, pomimo panującego w latach 80-tych w Polsce ustroju politycznego, to właśnie wówczas nastąpił rozkwit emisji monet „papieskich”.

Do najbardziej znanych monet z Janem Pawłem II z pewnością zaliczają się obiegowe monety o nominale 1000 zł (1982-1983 r.) i 10 000 zł (1987 r.), dzisiaj często traktowane – w mojej skromnej ocenie niesłusznie – jako tzw. junk silver. Monety te posiadają swoje odpowiedniki w wersjach kolekcjonerskich wybitych stemplem lustrzanym. W tym miejscu chciałbym wskazać, że o ile powszechnie przyjmuje się występowanie monety 1000 zł z 1983 r. w stemplu lustrzanym, o tyle jeżeli chodzi o taki stempel przy monecie z 1982 r. niektórzy Kolekcjonerzy kwestionują (zapewne kierując się treścią pewnego znanego Katalogu) jego istnienie. Analiza rynku kolekcjonerskiego i występujących na nim monet zarówno bez slabów jak i w slabach skłania mnie jednak ku tezie, że omawiana moneta była bita stemplem lustrzanym tak w roku 1982 jak i 1983. Czy jest to słuszna teza ? Pozostawiam do uznania Szanownych Czytelników.

1000 zł, Jan Paweł II, 1982

1000 zł, Jan Paweł II, 1983

Z monet typowo kolekcjonerskich bitych w srebrze czasy PRL przynoszą nam ponadto 5 pozycji (wszystkie) o nominale 10 000 zł. Każda z opisywanych w tekście monet została wybita w Warszawie.

Pierwszą z nich jest moneta wybita w nakładzie 15 000 sztuk stemplem lustrzanym w 1987 r. z okazji III Pielgrzymki do Polski w srebrze próby 750. Co ciekawe rewers tej monety znany jest już m.in. z monet próbnych o nominale 1000 zł z 1982 r. wybitych w srebrze i niklu. Omawiana moneta została wprowadzona do obiegu w dniu 28 maja 1987 r. (na mocy Zarządzenia Prezesa NBP z dnia 7 maja 1987, Monitor Polski Nr 15, poz. 137) Awers i rewers został zaprojektowany przez Panią Stanisławę Wątróbską - Frindt i przedstawia cytując w/w akt prawny „półpostać Papieża Jana Pawła II w mitrze z pastorałem w lewej ręce oraz umieszczonym po lewej stronie półkolem napis JAN PAWEŁ II”. Moneta posiada średnicę 35 mm i waży 19,3 grama. Na przedstawionej poniżej fotografii omawianej pozycji widzimy ciekawostkę, mianowicie moneta ta została opisana przez gradera amerykańskiego jako mająca upamiętniać wizytę Papieża w Stanach Zjednoczonych, która rzeczywiście odbyła się również w tym samym roku co wizyta w Polsce. Moim jednak zdaniem, moneta ta faktycznie stanowi upamiętnienie III pielgrzymki do Ojczyzny. Pamiętajmy, że rewers monety kolekcjonerskiej jest identyczny z rewersem monety obiegowej wybitej w tym samym roku w nakładzie 908 820 sztuk. Wydaje się, że skoro władze PRL zdecydowały się na ponowne bicie monety obiegowej z Janem Pawłem II (analogicznie jak w 1982 r.) i to właśnie w roku pielgrzymki, to moneta ta - przeznaczona dla bardzo szerokiego grona odbiorców - miała upamiętniać ważne wydarzenie w Kraju, a nie posługując się ówczesną nomenklaturą w „imperialistycznej Ameryce”.

10 000 zł, Jan Paweł II, 1987

W latach 1988-1989 wybito cztery kolejne i zarazem ostatnie srebrne monety kolekcjonerskie PRL z wizerunkiem papieskim. Nazywane przeze mnie „czworaczkami” stanowią poszukiwane i chętnie zbierane pozycje przez Kolekcjonerów. Są to: X Lat Pontyfikatu (1988 r.), tzw. „Cienki Krzyż” (1988 r.), tzw. „Gruby Krzyż”/ „Pastorał” (1989 r.) i tzw. „Kratka” (1989 r.). 


10 000 zł, Jan Paweł II, X lat pontyfikatu, 1988


10 000 zł, Jan Paweł II, cienki krzyż, 1988


10 000 zł, Jan Paweł II, gruby krzyż, 1989


10 000 zł, Jan Paweł II, kratka, 1989

Awers i rewers wszystkich opisywanych monet projektowały te same osoby: awersy Pani Stanisława Wątróbska – Frindt, zaś rewersy Pani Ewa Tyc – Karpińska. Posiadają one jednakową wagę – 31,1 gr (uncja srebra próby 999) oraz średnicę – 32 mm. Zostały wybite także w takim samym niskim nakładzie tj. po 5000 sztuk każda. Co istotne, jak podaje Pan J. Parchimowicz, monety te z uwagi na dokonywaną w końcówce lat 80-tych interpretację przepisów prawa bankowego i ustawy o NBP, która rozróżniała monety obiegowe przeznaczone do obiegu pieniężnego i monety okolicznościowe przeznaczone do obrotu kolekcjonerskiego, nie zostały nigdy formalnie wprowadzone do obiegu. Dokonana przeze mnie analiza treści ówczesnych aktów prawnych prowadzi do wniosku, iż podejście takie dotyczyło wszystkich srebrnych lustrzanek kolekcjonerskich z końcówki okresu PRL (nie tylko omawianych monet).

Opisane monety wyczerpują srebrne mennictwo kolekcjonerskie związane z Papieżem Janem Pawłem II w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Jak wskazałem wyżej szereg monet bitych było także w niklu i złocie jako próby. Zagadnienia te jako wymagające odrębnego opracowania z pewnością zostaną przez Nas przedstawione w (niedalekiej?) przyszłości.  

Krystian Browarny vel Piwny

________________________________

Uruchomiliśmy dobrowolną zbiórkę pieniędzy na portalu www.zrzutka.pl na dalszy rozwój i działalność Portalu Numizmatycznego. Jeśli uważasz, że strona jest interesująca i warto ją wesprzeć WEJDŹ TUTAJ i dowiedz się więcej.

Destrukty i falsyfikaty z epoki - czyli ciekawe kierunki w budowaniu kolekcji

Numizmatyka to na tyle "elastyczne" hobby, które pozwala praktycznie każdemu kolekcjonerowi na budowanie zbioru według własnego, czasem unikatowego i znanego tylko samemu kolekcjonerowi klucza. Nie trzeba się kurczowo trzymać katalogów i "odhaczać" kolejnej zakupionej monety. Czasem warto wyjść poza schemat albo skorzystać z sugestii i rad innych kolekcjonerów, albo stworzyć swój własny, unikatowy klucz. 

Destrukty, falsyfikaty z epoki oraz błędy to trzy grupy monet, które od dawna cieszyły się dużym zainteresowaniem kolekcjonerów. W ostatnim jednak czasie widać wyraźny wzrost zainteresowania walorami z tych grup. Jest to spowodowane według mnie kilkoma czynnikami: 
  • chcą wyjść poza schemat zbierania według katalogu - stawiają sobie wyzwanie stworzenia zbioru nietypowego
  • chcą tworzyć swój własny, unikatowy zbiór - nie ma dwóch identycznych destruktów czy błędów literowych. Każdy w mniejszym lub większym stopniu jest inny. 
  • budzi się chęć zdobywania i poszukiwania - monety z trzech wspomnianych grup dużo rzadziej pojawiają się na aukcjach - czasem przechodzą niezauważone przez kolekcjonerów a czasem trwa o nie zacięta walka. 
  • chcą odkryć w numizmatyce to co jeszcze nieodkryte - podczas tworzenia nietypowych zbiorów, kiedy kolekcjoner patrzy na daną monetę nieco inaczej niż przeciętny zbieracz, często odkrywane są nowe, nienotowane lub bardzo rzadkie odmiany, warianty etc. 

DESTRUKTY MENNICZE

Destrukt menniczy to w ogólnym założeniu moneta wybita niezgodnie założonym projektem. W zależności od przyczyny powstania defektu możemy wyróżnić destrukty wynikające z uszkodzenia stempla, krążka menniczego oraz samego procesu bicia. 

Do kategorii destruktów powstałych w wyniku uszkodzonego stempla możemy zaliczyć przede wszystkim te wybite wykruszonym lub pękniętym stemplem. Widać to po charakterystycznych mniejszych lub większych rysach na wizerunku. To właśnie na podstawie takich rys podjąłem się ustalenia chronologii bicia w różnych tematach próbnej monety 20 zł "Monogramy". Więcej o tym można przeczytać w artykule pt: "Próba 20 zł Monogram II RP - chronologia bicia". 

Destrukty powstałe w wyniku defektu krążka menniczego to przede wszystkim takie, które wybito na docelowym krążku, ale z pewnymi ubytkami, lub ciałem obcym. Również takie, gdzie krążek został nieodpowiednio przygotowany. Do tej kategorii zalicza się również destrukty wybite np. na krążkach innej średnicy czy innego materiału. 

Ostatnią kategorią wśród destruktów menniczych są błędy podczas samego procesu bicia. Są to np. przesunięcia wizerunku względem samego krążka, przesunięcie awersu względem osi rewersu, zbyt mały lub duży nacisk prasy czy podwójne uderzenie. 


Dwa efektowne destrukty z widocznym większym i mniejszym przesunięciem wizerunku na krążku. Tego typu błędy są bardzo poszukiwane przez rynek. Źródło: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak / Warszawskie Centrum Numizmatyczne. 

FALSYFIKATY Z EPOKI

Fałszerstwa monet generalnie można podzielić na dwie kategorie: te na szkodę emitenta i na szkodę rynku kolekcjonerskiego. My zajmiemy się tutaj tymi pierwszymi, które są porządne i poszukiwane przez współczesny rynek. Samo fałszowanie monet jest tak samo stare jak sama moneta. Z definicji fałszerstwa na szkodę emitenta powstawały nielegalnie w okresie obiegu danej monety i były nielegalnie wprowadzane do obiegu celem osiągnięcia zysku poprzez zamianę ich np. na monety oryginalne lub jakieś przedmioty. Były to najczęściej kopie wykonywane z metali nieszlachetnych lub z metalu szlachetnego ale o dużo bardziej zaniżonej próbie aniżeli oryginały. W jednym z artykułów szczegółowo opisałem ciekawe fałszerstwo z epoki monety 2 złote "Polonia" z roku 1932


Grosz 1607, Zygmunt III Waza, falsyfikat z epoki

Dziś na rynku kolekcjonerskim wiele falsyfikatów z epoki jest dużo trudniej dostępnych od oryginałów, osiągając niejednokrotnie wyższe od nich ceny. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Otóż w epoce, w której był wykonywane w momencie kiedy zostały zdemaskowane nikt nie myślał o ich "kolekcjonowaniu" tylko od razu był wyławiane z obiegu i niszczone. Dlatego też do naszych czasów zachowało się ich stosunkowo niewiele. Poniżej prezentuję kilka wybranych. 


2 złote Żniwiarka 1925, falsyfikat z epoki


BŁĘDY I PRZEBITKI

Zagadnieniu błędów i przebitek poświęciłem niedawno osobny artykuł CZYTAJ TUTAJ, więc tu tylko zasygnalizuję. Ze względu na sposób przygotowywania stempli w okresie Polski Królewskiej, gdzie poszczególne znaki i litery były osobno nabijane, różnego rodzaju błędy czy próba naprawienia błędu i nabijanie litery na literę nie są rzadkością. Generalnie błędy w postaci literówek i przebitek to domena drobnych nominałów, ale zdarzają się i na monetach grubszych - jest to jednak dużo rzadsze zjawisko. Wynika to po prostu z tego, że przy masowej produkcji drobnego nominału ilość stempli musiała być i odpowiednio duża co statystycznie zwiększało liczbę błędów. 


Bardzo ciekawa i stosunkowo rzadka przebitka na szóstaku krakowskim 1623-27 - na słowie SIGIS nabite zostało słowo GROSS. 

Za błąd nie uważam z kolei np. dłuższej lub krótszej nazwy tzn. generalnie imię Zygmunta III Wazy zapisywane było SIGIS, ale zdarzają się te same monety z pełnym zapisem SIGISMVN - coś takiego traktujmy w kategoriach wariantu czy odmiany. Poniżej kilka wybranych przykładów najczęstszych i najciekawszych błędów i przebitek. 


Do kategorii błędów można zaliczyć również np. przypadek orta bydgoskiego z 1621 roku, kiedy to rytownik zamiast herbu rodowego króla Snopek, dał centralnie kropkę. 

Absolutnie fenomenalny szóstak z 1627 roku z błędnym nominałem. Zamiast VI na wizerunku znalazło się IV. Prawidłowy egzemplarz można kupić za kilkadziesiąt złotych. Ten prezentowany powyżej z błędnym nominałem został sprzedany podczas majowej aukcji WCN za 3 800 zł. 

Jak widać po powyższych przykładach, numizmatyka daje ogromne możliwości kreatywnego tworzenia zbioru numizmatycznego. Oczywiście można się trzymać katalogów, można obrać któryś z powyższych kluczy, ale również dobrze można stworzyć swój własny unikalny system wg którego będziemy budowali kolekcję. Najważniejsze, żeby przynosiło to radość i satysfakcję zbierającemu. 

Piotr Kosanowski


E(S)ki, eSki, eSki – czyli typy monet 100 000 zł „Solidarność 1980-1990”

Jedną z ulubionych monet dużej części Kolekcjonerów okresu przeddenominacyjnego w polskiej numizmatyce jest bez wątpienia moneta o nominale 100 000 zł Solidarność wybita w roku 1990 w amerykańskiej mennicy Solidarity Mint w Los Angeles w Californii z okazji dziesięciolecia Ruchu Solidarność. Moneta ta budzi – podobnie jak Tryptyk – spore kontrowersje w naszym środowisku.

Uchylając rąbka tajemnicy możemy napisać, że opracowanie mające za przedmiot udzielenie odpowiedzi na pytanie jak jest faktycznie z tymi „eSkami” zostanie opublikowane w jednym z numerów „Kwartalnika Numizmatycznego”. Dzisiaj chciałbym, odpowiadając na często kierowane zapytania wskazać, szczególnie osobom zaczynającym przygodę z tymi monetami, w jaki sposób rozróżnić tzw. typy Solidarności.

Typ A (podstawowy) - jest najczęściej spotykany w obrocie. Na rewersie (pod datą 1990) znajduje się litera L, awers charakteryzuje się istniejącym odstępem pomiędzy „zł” a nominałem „100 000”.

TYP A monety 100 000 zł Solidarność. Źródło Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Typ B (rzadszy) -  na rewersie brak jest litery L pod datą „1990”, z kolei na awersie nie ma odstępu pomiędzy „zł” a nominałem „100 000”. Typy B w naszej ocenie charakteryzują się też specyficznym "matowym” tłem.


TYP B monety 100 000 zł Solidarność. Źródło Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Typ C (znacznie rzadszy) – zawiera na rewersie literę L pod datą „1990”, zaś na awersie nie ma odstępu pomiędzy „zł” a nominałem „100 000”. W skrócie jest to hybryda typu A (rewers) i typu B (awers).


TYP C monety 100 000 zł Solidarność. Źródło Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Powszechnie przyjęło się, iż wśród eSek wyróżniamy także typ D (wyjątkowo rzadki). Przy czym w mojej ocenie jest to nieobiegowa „próba” (bez napisu). Cechą charakterystyczną typu D jest to, że występuje on jako lustrzanka. Na rewersie zauważalny jest przede wszystkim odmienny kształt litery „S” w napisie „Solidarność” – górna część litery skierowana jest znacznie ku górze monety. Ponadto układ „barw” na widniejącej fladze jest odwrócony.

TYP D monety 100 000 zł Solidarność. Źródło Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Opisując odmiany monety Solidarność nie sposób przemilczeć monety kolekcjonerskiej wybitej stemplem lustrzanym w Mennicy Państwowej w Warszawie. Moneta ta pomimo, że posiada taką samą wagę jak opisane wcześniej odmiany tj. 31,1 gr Ag 999 to jednak ma inną średnicę – 32 mm (o odróżnieniu od typów „amerykańskich” – 39 mm). Stąd też powszechnie uzyskała sympatyczne miano „małej-grubej”


100 000 zł Solidarność / Warszawa. Źródło Dom aukcyjny Numimarket

Poza tymi wyżej opisanymi typami, „Solidarność” została wybita również w wersjach złotych oraz kilku nominałach i wariantach próbnych. O tym wszystkim napiszemy już więcej w jednym z numerów Kwartalnika Numizmatycznego.  

Autor: Krystian Browarny vel. Piwny

Najsłynniejszy i najcenniejszy motyl świata na aukcji w Polsce !!!

Jubileuszowa 30 aukcja Antykwariatu Numizmatycznego Michała Niemczyka zbliża się wielkimi krokami. Już w sobotę 25 września w Hotelu Europejskim w Warszawie odbędzie się jedno z najważniejszych wydarzeń numizmatycznych tego roku. Pod młotek pójdzie nieco ponad 800 wyselekcjonowanych przedmiotów wśród których są numizmaty rzadkie, bardzo rzadkie i unikatowe. Właśnie do tej ostatniej kategorii zalicza się unikatowa odbitka w złocie talara Motyl. Jego cena wywoławcza została ustalona na kwotę 250 000 zł. Pojawienie się  tego numizmatu jest wielką sensacją, ponieważ do tej pory moneta ta notowana była tylko i wyłącznie w srebrze. O złocie rynek milczał. Aż do teraz. 

Żeby opisać najciekawsze walory z nadchodzącej 30 aukcji Antykwariatu Numizmatycznego Michała Niemczyka trzeba by tak naprawdę opisać każdy numizmat z osobna, ponieważ każdy z nich na swój sposób jest wyjątkowy - stan zachowania, stopień rzadkości, proweniencja etc. Gdybym miał wskazać jednak ten jeden jedyny najbardziej sensacyjny numizmat, który będzie licytowany to chyba skłaniałbym się właśnie ku złotej odbitce z motylem. Nie ma tu pięknego, kunsztownie wykonanego portretu królewskiego - jest "zwyczajny" motyl czy ćma jak niektórzy zwykli mówić. O wyjątkowości numizmatu świadczą jednak dwa aspekty: 

1) jest to złota odbitka nieznana dotychczas na rynku - UNIKAT !!!
2) jest to numizmat wchodzący w skład serii o bardzo ciekawej historii z jaką związana była ich emisja. 


Awers:
 Pod królewską koroną monogram AR (Augustus Rex). W odcięciu nominał 32 H (32 grosze). Rewers: W polu motyl (Parnassius Apollo - niepylak Apollo) z trzema parami skrzydeł.

Masa: 38,4 g; Średnica: 44.00 mm; Stan zachowania: 1-; CENA WYWOŁAWCZA: 250 000 ZŁ. 




Monety z motylem zawsze kiedy pojawiają się na rynku antykwarycznym wzbudzają duże emocje. W ramach serii wyemitowano, serię nominałową: były to grosz srebrny, cztery grosze, ćwierćtalar, półtalar i talar. Teraz do kompletu doszła również złota wersja odbita stemplem talara na 11 dukatowym złotym krążku. Za niezwykłą historią emisji tych numizmatów stoi kobieta - hrabina Cosel, dla której to rzekomo August II zlecił emisję tychże właśnie numizmatów. HIstoria ta jest niezwykła - przeczytajcie sami. 

August II Mocny został koronowany na króla polskiego w  1697 roku. W 1699 zawarł sojusz przeciwko Szwecji z Rosją I Danią. Królestwo Polskie oficjalnie nie brało udziału w konflikcie, ale poprzez uczestnictwo Augusta II w działaniach wojennych, została weń wciągnięta. Wojska szwedzkie wkroczyły na ziemie polskie, zdobywając Warszawę oraz Kraków. Ogłoszono wtedy detronizację króla. W 1704r. przeprowadzono ponowną elekcję, królem został Stanisław Leszczyński (wojewoda wielkopolski). W 1709r. wojska rosyjskie pod Połtawą pokonały Szwecję i król saski mógł wrócić  z powrotem na tron Polski, popierany przez cara Rosji Piotra I.

Już jako król Polski August II wybił liczne monety dworskie, z których wyróżnia się seria z widokiem motyla (ćmy). Miały one zastosowanie najczęściej w czasie zabaw dworskich i gier hazardowych. Król używał ich też w celach podarunkowych. Nie jest jasne do dzisiaj dlaczego na rewersie tych monet umieszczono wizerunek motyla. Krążą rozmaite wersje i wyjaśnienia.

Wyemitowano pełną serię nominałową: były to grosz srebrny, cztery grosze, ćwierćtalar, półtalar i talar. W literaturze niemieckiej występują pod nazwą Schmetterlingstaler.

Powstanie tych monet literatura numizmatyczna, wraz z wybitnym XIX/XX-wiecznym kolekcjonerem monet saskich Otto Merserburg’erem, łączy z osobą hrabiny Anny Konstancji von Hoyn, tytularnej hrabiny  Cosel.

Król poznał Annę na balu wydanym, przez jego żonę Krystynę Eberhardynę. Kluczowa dla tej znajomości była noc z 6 na 7 grudnia 1704. Wówczas wybuchł pożar w pałacu hrabiostwa Hoyn na Kreuzgasse w Dreznie. Król osobiście przybył wtedy mieszkańcom na ratunek.  Jeszcze w grudniu 1704 roku hrabina Henrietta Amalia Reuss, celebrytka związana z dworem królewskim Augusta II zaproponowała Annie stanowisko metressy władcy. Anna na 10 lat stała się jkrólewską faworytą. Król rozwiódł ją z mężem i pomógł uzyskać tytuł hrabiowski. Odtąd znana była jako hrabina Cosel. Jak się ocenia roczne utrzymanie jej dworu kosztowało Augusta II ponad 100 tysięcy talarów. Hrabina zamieszkała w kamienicy Taschenberg, bezpośrednio w sąsiedztwie królewskiego zamku. Nie jest wykluczone, że monety z motylem powstały dla uświetnienie zabaw na jej osobistym dworze.

August II Mocny był nie tylko mecenasem i znawcą sztuki, ale także znanym kolekcjonerem. Całe skrzydło królewskiego zamku zamieniono na gabinet sztuki. Była to specjalnie wydzielona przestrzeń, w której gromadzono naturalia i rzemiosło. Kusntkamera to swoisty gabinet osobliwości, a także miejsce eksponowania dzieł sztuki, osobiście dobieranych i zamawianych przez króla. Na parterze zamku zgromadzono wiele naturaliów - takich, jak jaja strusie, kości wymarłych gatunków zwierząt, wypchane orientalne zwierzęta. Obok nich eksponowano dzieła sztuki oraz specjalnie zamawiane u ówczesnych złotników, płatnerzy, ceramików artystyczne przedmioty. Były to dekoracyjne serwisy, artystycznie wykonane dzbany, wazy, szklanice, tace, zegary etc.

August II był również miłośnikiem i kolekcjonerem monet. W zbiorach drezdeńskich znajdują się między innymi dukat gdański Zygmunta Starego z 1546 roku oraz donatywa gdańska Jana III zakupione do zbiorów na aukcji w Gdańsku w 1717 roku na specjalne zamówienie króla. Dla potrzeb tej kolekcji odbijano też w złocie i czystym srebrze monety kolekcjonerskie i obiegowe mennic saskich króla Augusta II. Znane są odbicia  stemplami półtalarów sztuk złotych, także monet, których obiegowych odpowiedników brak. Specjalnie dla potrzeb królewskiego zbioru wykonywano stemple obiegowych dukatów. Odbijano nimi sztuki kolekcjonerskie,. Większość roczników dukatów tego okresu, to monety ekstremalnie rzadkie, m.in. roczniki 1714, 1716, 1719, 1721; które znamy w pojedynczych lub kilkusztukowych nakładach. Jest to o tyle zaskakujące, że emisje z pozostałych lat były tak obfite, że do dzisiaj są dostępne dla kolekcjonerów. W popularnych katalogach wszystkie dukaty są błędnie traktowane jednakowo. Większość z nich należy dzisiaj do ekstremalnie rzadkich.

Druga możliwość powstania serii monet z motylem związana była z budową kompleksu pałacowego Zwinger. Jego budowę  zlecił w 1709 roku król August II. Kompleks składał się z sześciu połączonych galeriami pawilonów, budowanych sukcesywnie.             

Pałac Zwinger służył saskim władcom jedynie do celów reprezentacyjnych. Odbywały się tam przyjęcia i bale. Grano też w gry karciane. W jego wnętrzach znajdowały się zbiory sztuki, biblioteka, galeria malarstwa, zbrojownia, kolekcja porcelany, muzeum zoologiczne oraz salon matematyczno-fizyczny. Seria monet z motylem, być może miała pełnić rolę pieniądza dworskiego, który miał być użytkowany właśnie w tym obiekcie, podczas dworskich zabaw i uroczystości. 

Tekst pochodzi do katalogu 30 aukcji Antykwariatu Numizmatycznego Michała Niemczyka

Prawda, że fascynująca opowieść? To właśnie w numizmatyce jest najpiękniejsze, że praktycznie za każdą monetą stoi niezwykła i interesująca historia. Jak wspomniałem cena startowa za ten numizmat została ustalona na 250 000 zł, ale tak naprawdę wycenić i ocenić jaka tak naprawdę będzie cena finalna. Mamy tu bowiem do czynienia z unikatem nienotowanym dotychczas na rynku i w literaturze. 

Poniżej prezentuję jeszcze wizerunek talara, półtalara, 4 groszówki i grosza. Wizerunku 8 groszówki ćwierćtalara) niestety nie znalazłem. Wszystkie one pochodzą z Archiwum Antykwariatu Numizmatycznego Michała Niemczyka. Talar w 2014 roku został sprzedany za 184 000 zł; półtalar w 2017 roku za 69 000 zł, 4 groszówka w 2013 roku za 25 300 zł oraz 1 groszówka z aukcji z roku 2016 sprzedana za 14 950 zł. 


Całość oferty aukcji można znaleźć na stornie www.aukcjamont.pl 



VIII aukcja SNMW 17-18.09.2021 / Salon Numizmatyczny Mateusz Wójcicki

Jesteśmy w przededniu VIII aukcji Salonu Numizmatycznego Mateusza Wójcickiego. Już w sobotę i niedzielę 17-18 września "pod młotek" pójdzie 2 704 przedmioty: monety, medale, banknoty i varia. Firma przygotowała różnorodną ofertę dostosowaną do portfela i preferencji kolekcjonerskich szerokiego grona zainteresowanych. Ja sam mam "na oku" kilka monet z obszaru swojego zainteresowania kolekcjonerskiego. Czy się uda dołączyć je do kolekcji? Przekonamy się już za kilka dni. 

Salon Numizmatyczny Mateusz Wójcicki jest jednym z wiodących w Polsce jeśli chodzi o pieniądz papierowy. Każda aukcja to ciekawy i wyselekcjonowany towar. Tak jest i teraz. Sekcja pieniądza papierowego reprezentowana jest przez 435 walorów banknotów polskich i 69 zastępczych. Wśród nich jest wiele rzadkich i bardzo rzadkich walorów o jednostkowych notowaniach na rynku. 

 


TOP 5 MONET I MEDALI

Jako portal skupiający się głównie na monetach i medalach, właśnie tym walorom poświęcimy najwięcej miejsca. Podczas każdej aukcji, także i tej największe emocje i dyskusje roztaczają się wokół tych najrzadszych i najdroższych numizmatów. Spośród całej palety rzadkości wybrałem TOP 5, które uważam, że ze względu na rzadkość, stan zachowania i historię można uznać za ikony VIII aukcji SNMW. Oczywiście jest to mój subiektywny wybór - każdego zachęcam do przejrzenia oferty i próby wyboru swojego TOP-u. 

NR 5. Pozycja 619 - Władysław IV Waza, medal zaślubinowy, 1646

Medal sam w sobie jest rzadki, ale w takim okołomenniczym stanie zachowania to absolutny rarytas. Medal ten uznawany jest za jeden z najbardziej kunsztownych i efektownych medali czasów Polski Królewskiej. Jest to jeden z kilku medali zaślubinowych Władysława IV Wazy z Ludwiką Marią Gonzagą. Poniżej zamieszczam film prezentujący ten medal, bo zdjęcie nie odda w pełni fenomenalnego stanu zachowania tego numizmatu. Cena wywoławcza 10 000 zł. LINK DO AUKCJI TUTAJ.

NR 4. Pozycja 207 - Stanisław August Poniatowski, talar targowicki, 1793

Historyczny talar będący duża ciekawostką i pamiątką numizmatyczną po zawiązanej konfederacji targowickiej. Moneta sama w sobie jest rzadka, ale egzemplarze tak efektowne menniczej świeżości można policzyć na rynku aukcyjnym naprawdę palcach jednej ręki. Numizmat oceniony na MS62, zatem jest to jeden z najlepiej zachowanych talarów targowickich na rynku numizmatycznym. Cena wywoławcza 15 000 zł. LINK DO AUKCJI TUTAJ.

NR 3. Pozycja 159 - Władysław IV Waza, dukat 1638, Toruń

Moneta bardzo rzadko pojawiająca się w ofercie aukcyjnej - rzadkość R4-R5 (mimo stosunkowo dużej produkcji). Dodatkowo wiele z tych emisji słynie z niestarannego wybicia, podwójnych uderzeń oraz źle przygotowanej blachy, więc o egzemplarz w dobrym stanie jest jeszcze trudniej. Ten prezentowany tutaj oceniony został na 2+/1- a więc bardzo wysoko jak na tę emisję. Ciekawostką jest również tytulatura królewska jest nie tylko polska ale i ... szwedzka. SVE. Cena wywoławcza 30 000 zł. LINK DO AUKCJI TUTAJ.


NR 2. Pozycja 202 - Stanisław August Poniatowski, 3 dukaty / stanislodor, 1794

To nominalnie złota moneta Polska XVIII wieku. Moneta wybita w nakładzie zaledwie 5 256 sztuk, wraz z 1,5 dukatówką, zostały wprowadzone Uchwałą z czerwca 1794. Monety te miały posłużyć do sfinansowania dozbrojenia polskiej armii (Insurekcja Kościuszkowska). Moneta o nominale 3 dukatów została wybita tylko raz w historii mennictwa polskiego. Dziś numizmat ogromnej rzadkości. Cena wywoławcza 50 000 zł. LINK DO AUKCJI TUTAJ.



NR 1. Pozycja 45 - Władysław IV Waza ćwierćtalar, 1630, Toruń

Statystycznie rzecz ujmując łatwiej byłoby nam na aukcji kupić denara MISICO czy PRINCES POLONIE niż tego talara. W ofercie aukcyjnej pojawia się teraz po 18 latach. Ćwierćtalary generalnie nie należą na rynku numizmatycznym do monet pospolitych. Są to monety rzadkie lub bardzo rzadkie. Ten jednak prezentowany poniżej z nadchodzącej aukcji Salon Numizmatyczny Mateusz Wójcicki - ĆWIERĆTALAR 1630 Z MENNICY W TORUNIU - to moneta ekstremalnie rzadka znana tylko w kilku egzemplarzach z największych kolekcji m.in. Czapskiego czy Potockiego. Prezentowana odmiana z napisem THORVNENSI na rewersie, oznaczona w Corpvs Nvmmorvm Civitatis Thorvnensis stopniem rzadkości R8, co oznacza, że autorom katalogu znane były jedynie 2-3 egzemplarze tej monety. Licytacja będzie startowała od kwoty 50 000 zł.
W historii polskich aukcji notowana tylko raz w 2003 roku - na aukcji WCN została sprzedana za astronomiczną jak na tamte czasy kwotę 58 300 zł.
W pierwszej chwili moneta ta może być kojarzona z ortem poprzez oznaczenie nominału 1/4 i zbliżone parametry - masa 6.9 g i 28 mm średnicy. Jednak tak naprawdę obydwie te monety nie mają ze sobą nic wspólnego. Bez zbędnego wdawania się w szczegóły - obydwie monety bito wg odmiennych ordynacji Komisji Skarbowej. Orty przyjęły się w polskim systemie monetarnym i stały się emisjami masowymi, produkcja ćwierćtalarów okazała się nierentowana i stąd zapewne ich znikoma produkcja i mała popularność w epoce. LINK DO AUKCJI TUTAJ.

To oczywiście tylko TOP-owa "piątka" wybrana przede mnie. Poza tymi walorami, aukcja obfituje w wiele innych ciekawych numizmatów. Okres Księstwa Warszawskiego reprezentowany jest kilka monet w tym jednego menniczego dukata, talara i dwie mennicze sztuki 1.3 talarówek - wszystkie w slabach w wysokich MSach. LINK DO AUKCJI TUTAJ

Okres Stanisława Augusta Poniatowskiego, poza fenomenalną 3 dukatówką, ma jeszcze jednego interesującego reprezentanta - próbną odbitkę półzłotka w miedzi. Znana dotychczas była wersja w czystym srebrze. Wersja miedziana nie była dotychczas nigdy notowana. LINK DO AUKCJI TUTAJ

Dział próbnych monet II RP wprawdzie ma niewielką reprezentację, ale za to jaką. Wśród oferowanych monet II RP jest bardzo rzadka próbna 2 złotówka z 1924 roku z mennicy filadelfijskiej, wybita nie jako odwrotka (jak typowa emisja z tej mennicy). Licytacja startuje od 8 000 zł. LINK DO AUKCJI TUTAJ

Jako miłośnik ortów nie mógłbym nie wspomnieć o wisience na torcie wśród tego nominału oferowanego na aukcji SNMW. Ort gdański z rocznika 1609. Orty z tego roku same w sobie należą do bardzo rzadkich, ale taki jak na załączonym niżej zdjęciu w absolutnie menniczym stanie (z nota MS64) to tak naprawdę okaz unikatowy. Miałem bardzo duży ból głowy, ponieważ ort ten "walczył" o miejsce w moim TOP 5 tej aukcji wraz z talarem targowickim. Ze względu na wagę chyba, talar wygrał w ortem. Niemniej jestem więcej niż pewien, że walka o tego orta będzie ekstremalnie zacięta. Cena wywoławcza 12 000 zł. LINK DO AUKCJI TUTAJ

To oczywiście tylko wybrane numizmaty. Jak wspomniałem całość oferty liczy 2704 przedmioty, wiec z pewnością każdy kolekcjoner znajdzie coś co go zainteresuje. Aukcja będzie dwudniowa 17-18 września. Wszystkim życzę powodzenia i sobie również bo sam będę licytował kilka walorów, ale czy się uda - zobaczymy. 



...z wizytą w Muzeum Zamojskim - monety i stemple z oblężenia Zamościa

Przebywając na urlopie miałem okazję odwiedzić Muzeum Zamojskie. Wśród eksponatów można tam zobaczyć oblężnicze monety 6 groszowe i 2 złotowe wybite w 1813 r. oraz stemple użyte do produkcji dwuzłotówek. Jest to przykład jednej z dwóch emisji monet oblężniczych na ziemiach polskich w historii. Pierwsza miała miejsce za Stefana Batorego w Gdańsku. Druga właśnie w 1813 roku w Zamościu. 

Twierdza Zamość była oblegana przez armię carską podążającą za wojskami Napoleona wycofującymi się po klęsce wielkiej wyprawy z 1812 r. Oblężenie rozpoczęło się w lutym 1813 r. a dowództwo nad 4 tys. załogą twierdzy objął generał Jan Maurycy Hauke. Po około 6 miesiącach oblężenia, zapasy w twierdzy zaczęły się kończyć. Oprócz zapasów brakowało także pieniędzy. W tej sytuacji dowódca twierdzy zdecydował 3 września o wybiciu monet na potrzeby wojska.

Odpowiedzialność za wybicie monet miedzianych powierzono kapitanowi Kazimierzowi Machnickiemu, zaś za wybijanie monet srebrnych podinspektorowi Stanisławowi Konteckiemu i komisarzowi Ignacemu Zarębskiemu. Wykonanie stempli zlecono porucznikowi inżynierii Hińczowi, który jednak nie podołał temu zadaniu i zastąpił go zamojski puszkarz Mikołaj Karkowski, który z racji wykonywanego zawodu znał się na przetapianiu i hartowaniu metali. Porucznik Hińcz zajął się natomiast skonstruowaniem kafara, którym miano wybijać monety, a Stanisław Kontecki objął również funkcję nadzoru nad całą mennicą.

Fot. Paweł Białek

Fot. Paweł Białek

Surowcem do monet 2 złotowych były srebra przechowywane w kolegiacie zamojskiej - żyrandol i sześć lichtarzy, a 6 groszówek miedziane austriackie 6-krajcarówki z kasy magistratu (1330 szt.). Do emisji monet oblężniczych przystąpiono na początku listopada. Zakończenie emisji miało miejsce 15 listopada, a 2 złotówek 22 listopada. Ogółem wybito 2 złotówek na sumę 15 660 zł, a 6 groszówek na sumę 266 zł (4 330 szt.) Posłużyły one do wypłaty żołdu dla załogi twierdzy, pensji urzędników oraz zapomóg dla jeńców rosyjskich.


Fot. Paweł Białek

Emisja 6 groszówek była ostatnią dla tego nominału polskim mennictwie.

Siedziba Muzeum Zamojskiego znajduje się przy ulicy Ormiańskiej 30 w Zamościu.



Źródło: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak

Autor tekstu i zdjęć z muzeum: Paweł Białek