Polecane posty

Niezwykle rzadkie krakowskie grosze Zygmunta Starego

Po reformie monetarnej w 1526 roku wprowadzono do obiegu grosze, które stały się podstawową jednostką monetarną w ziemiach podległych polskiemu władcy. Za czasów Zygmunta I Starego nominał ten był wybijany w mennicach w Krakowie, Toruniu, Gdańsku, Elblągu i Wilnie. Były to srebrne monety o próbie VI łutowej z wizerunkiem popiersia władcy, korony królewskiej, orła koronnego, herbu Elbląga lub orła Prus królewskich. W związku z wydaniem pierwszej tak obszernej książki o mennictwie groszowym Zygmunta Starego chciałbym pokazać kilka niezwykle rzadkich i ciekawych groszy koronnych tego władcy.

Grosz z 1526 roku bez herbu Odrowąż podskarbiego koronnego Mikołaja Szydłowieckiego oraz pięciokropkiem (na wszystkich innych monetach z tego rocznika jest to czterokropek) wybitym jako zwieńczenie legendy rewersu. Znana jedna sztuka.

A: SIGISMVND⁹/•PRIM⁹•REX/POLONIE  

R: MONETA:REGNI:POLONIE:I5Z6  


Grosz z 1527 roku z tzw. „czeskim błędem” legendy rewersu. Co ciekawe, zmienia on całkowicie legendę tej monety. Przez ten niewielki błąd mincerza legenda Rewersu głosi: MONETA:REGIN:POLONIE (MONETA REGINA POLONIE - MONETA KRÓLOWEJ POLSKI). Pierwsza i jedyna moneta królowej Bony? ;) Znany jest tylko ten egzemplarz.


A: SIGISMVND/PRIM✿REX/POLONIE/✿ ✿  

R: MONETREGINPOLONIEI5Z7 

Grosz z 1528 roku z krótszą legendą rewersu kończącą się na POLONI. Jest to rzadki farma zapisu legendy na groszach koronnych zarówno na awersie jak i rewersie. Dotychczas znany tylko z tego egzemplarza. 


A: SIGISMVND/PRIM✿REX/POLONIE/✿ ✿  

R: MONETAREGNIPOLONII5Z8 

Grosz z 1529 roku z pomylonym szykiem legendy rewersu. Wybito POLONIE REGNI zamiast REGNI POLONIE. Niezwykle rzadki wariant grosza znany z dwóch egzemplarzy ( drugi został sprzedany na aukcji WCN 182513 11.07.2019 roku za kwotę 30 złotych, moneta o rzadkości R*, gratulacje dla nabywcy ).



A: SIGISMVND/PRIM✿REX/POLONIE/✿ ✿  

R: MONETAPOLONIEREGNII5Z9

Grosz z 1545 roku. Niezwykle rzadki wariant z dwoma kwiatami o kształcie chabrów pod legendą awersu. Ten wariant jak dotychczas znany jest z dwóch egzemplarzy.

A: SIGISMVND/PRIMREX/POLONIE/

R: MONETA*REGNI*POLONIE1545

W 1546 roku w Krakowie zaczęto wybijać grosze z herbem Leliwa wielkiego podskarbiego koronnego Spytka Tarnowskiego. Po bokach herbu umiejscowiono jego inicjały S – T. Na prezentowanym poniżej groszu mincerz popełnił błąd wybijając po bokach herbu litery S – S i następnie na prawe S nabił poprawną literę T. Moneta znana z dwóch egzemplarzy (drugi znajduje się w znanej mi prywatnej kolekcji Alex106).



A:SIGISMVND/PRIMŸREX/POLONIE/ S /S/T

R: MONETAŸREGNIŸPOLO:1546

W 1547 roku często pojawiają się stemple z literą R zrobioną z litery P. Możliwe, że mincerz lub rytownik zgubił puncę R i nie chcąc narażać się na koszty zrobienia nowej wykorzystał puncę z literą P dorabiając na stemplu kreseczki do wyglądu R. Jest dużo wariantów stempli z takim „błędem”, mają one różne stopnie rzadkości. Poniżej moneta znana tylko z tego egzemplarza (korona typ 19 orzeł typ 14) z taką formą legendy oraz z literami R zrobionymi z litery P.


 

A:SIGISMVND/PRIMREX/POLONIE/ S T

R: MONETAŸREGNIŸPOLO:1547

1 kwietnia 1548 roku w Krakowie zmarł Zygmunt I Stary. W tym roku wybijano jeszcze w mennicy krakowskiej monety groszowe. Kiedy ta mennica zakończyła wybijanie monet dokładnie nie wiemy, lecz musiało się to stać niedługo po śmierci władcy, gdyż grosze krakowskie z 1548 roku są monetami rzadkimi. Poniżej grosz krakowski z tego rocznika z bardzo rzadkim typem korony 21A („perły” w środku korony), znany dotychczas z jednego egzemplarza.


A:SIGISMVND/PRIMŸREX/POLONIE/ S T

R: ŸMONETA:REGNI:POLO:1548Ÿ



KLIKNIJ W OKŁADKĘ
Jak widać grosze krakowskie Zygmunta I Starego są monetami niezwykle pięknymi i ciekawymi. Różnorodność tych numizmatów jest ogromna. Prezentowane powyżej monety są tylko bardzo niewielkim fragmentem opisanych w książce 300 wariantów groszy krakowskich. Dotychczasowe stereotypy najrzadszych groszy (np. „amorki” lub legenda dwuwersowa) zostały w tej publikacji obalone. Nie znaczy to, że te monety są popularne, lecz jest bardzo wiele wariantów równie rzadkich jeśli nawet nie rzadszych od monet dotychczas za takie uważanych. Mam nadzieję, że ta publikacja zmieni postrzeganie tego nominału jako niewartego zachodu, gdyż z groszy krakowskich Zygmunta I Starego można stworzyć ogromną, piękną, rzadką oraz niepowtarzalną kolekcję numizmatyczną czego sobie oraz Wam życzę z całego serca.


 Grzegorz Romańczyk.

Pokój w Sztumskiej Wsi - 1635

Dnia 12 września przypada rocznica zawarcia w 1635 roku w Sztumskiej Wsi koło Malborka pokoju pomiędzy Rzeczpospolitą a Szwecją. Na tę okoliczność wybito niezwykły medal  - dzieło dłuta Sebastiana Dadlera oraz Jana Hohna starszego. Na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci autorzy opracowań medalierskich nie wiązali początkowo emisji tego medalu z rozejmem w Sztumskiej Wsi. Finalnie jednak to właśnie dl tego wydarzenia przypisuje się tę niezwykłą emisję. 

Aby zrozumieć dokładniej sens podpisanego w 1635 roku pokoju w Sztumskiej Wsi musimy cofnąć się tak naprawdę do czasów Zygmunta II Augusta. Wbrew pozorom za panowania Wazów w Polsce (mimo, że była to dynastia szwedzka), relacje polsko-szwedzkie do łatwych nie należały. Pierwotnym zarzewiem konfliktu ze Szwecją była walka Litwy (która została włączona w skład Rzeczypospolitej Obojga Narodów) o Inflanty. Kulminacja sporu miała miejsce już za panowania Zygmunta III Wazy. i przypadała na lata 1621-1626, kiedy to rozpoczęły się walki na północnych terenach Rzeczypospolitej a nawet bliżej centrum kraju. Była to próba zmuszenia Zygmunta do zrzeczenia się tytułu króla Szwecji. 

Szwedzi działali bardzo szybko. Po miesiącu walk opanowali wiele nadmorskich miast polskich m.in Frombork, Gniew, Elbląg, Malbork czy Braniewo. W roku 1626 wojska polskie stoczyły ze Szwedami przegraną bitwę pod Gniewem. Dalsze walki to raz zwycięstwa raz porażki obydwu stron. Obydwie strony po latach konfliktu były wyraźnie zmęczone. Ostatecznie 26 września 1629 roku w Altmarku podpisano rozejm, ale niestety niekorzystny dla strony polskiej. Niektóre porty takie jak Kłajpeda czy Elbląg oraz twierdze o znaczeniu militarnym jak Malbork czy Sztum, przeszły we władanie Szwedów. Rozejm został podpisany na okres 6 lat. 

W 1635 roku kończył się ustalony 6-letni rozejm. Polska i Szwecja były jednak na zupełnie innych pozycjach w stosunku do roku 1629. Szwecja była pozbawiona silnego przywódcy - rządy sprawował w imieniu 6-letniej wówczas Krystyny kanclerz Axel Ostenstiern. 

Rozejm w Sztumskiej Wsi

Rozejm w podmalborskiej Sztumskiej wsi przedłużał o kolejne 26 lat (do roku 1661) rozejm w Altmarku i zmieniał jego postanowienia. Porozumienie podpisano 12 września 1635 roku. Rokowania rozpoczęto w Pasłęku, gdzie trwały od stycznia do połowy lutego, po czym w maju rozpoczęto je ponownie w Sztumskiej Wsi. Rozejm podpisany został już za Panowania Władysława IV Wazy, który na tronie zastąpił Zygmunta III Wazę. Sfinalizowanie rokowań nastąpiło wbrew woli Władysława IV. Układ został zaaprobowany przez Sejm zebrany 21 listopada tego roku. 


Rokowania polsko-szwedzkie w Sztumskiej Wsi we wrześniu 1635 roku, Autor: Aleksander Rycerski (1825-1866) według Tomasza Dolabelli (ok. 1570-1650), Zbioru Muzeum Narodowego w Kielcach. 

Najważniejsze postanowienia rozejmu:

  • Szwedzi zatrzymywali Inflanty na północ od Dźwiny oraz Rygę, gwarantując jednocześnie swobodę kultu zamieszkującym te tereny katolikom.
  • Polska otrzymała z powrotem porty Tolkmicko, Elbląg, Braniewo, Piławę i Kłajpedę.
  • Szwedzi zrezygnowali z prawa do cła (na 2 lata otrzymał je Władysław IV Waza).
  • Polacy zatrzymywali tereny na południe od Dźwiny, tj. Kurlandię, Semigalię, Powiat piltyński oraz Inflanty polskie.
  • Szwedzi obiecali zwrócić statki polskiej floty.
  • Król Polski Władysław IV zawieszał na okres rozejmu swoje pretensje do szwedzkiej korony (czyli do momentu, w którym miał osiągnąć wiek 66 lat).
  • Wielkie Księstwo Litewskie miało mieć pełną swobodę w handlu na Dźwinie.

Rozejm został zerwany w 1655 przez stronę szwedzką. Wznowioną wojnę zakończył pokój oliwski, zawarty na rok przed teoretycznym upływem rozejmu.


Medal

Po tym historycznym wstępie przechodzimy do opisu samego medalu. Dzieło to wyszło spod dłuta Sebastiana Dadlera oraz Jana Hohna starszego. Na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci autorzy opracowań medalierskich nie wiązali początkowo emisji tego medalu z rozejmem w Sztumskiej Wsi. Jedni wiązali do z pokojem oliwskim, inni westfalskim. Dziś jednak większość autorów opracowań wiąże go właśnie z rokiem 1635. Jednak wg niektórych opracowań medal powstał kilka lat później - w roku 1642, ale upamiętniał wcześniejsze wydarzenie. 

Medal ten występuje jednak w kilku odmianach i niewykluczone, że bity był również w późniejszych latach po 1657 roku po śmierci Dadlera o czym mogą świadczyć sygnatury, bowiem wczesne medale sygnowane są inicjałami obydwu artystów, późniejsze zaś już tylko  literami IH. 


Medal z wczesnego bicia - widoczne sygnatury obydwu artystów. Źródło: Gabinet Numizmatyczny Damiana Marciniaka. 

Niezależnie jednak od kwestii samej chronologii i czasu bicia medalu, jego przesłanie i wymowa jest taka sama. Jest to medal pokojowy, upamiętniający zawarcie rozejmu. Źródłem inspiracji artystów przy pracy nad tym medalem był najpewniej werset psalmu Ps 85 "Miłosierdzie i prawda spotykają się z sobą, sprawiedliwości pokój ucałują się". 


Awers: Spotkanie uosobień Miłosierdzi i Prawdy na tle panoramy Gdańska. Postać z lewej trzyma gałązkę oliwną, druga natomiast berło zwieńczone słońcem. Powyżej tetragram w promieniach słońca z hebrajskim zapisem imienia JEHOWA. W otoku napis: FELIX TERRA FIDES PIETATI UBI IUNCTA TRIUMPHAT (Szczęśliwa ziemia, gdzie złączona wiara z pobożnością zwycięża. 


Rewers: Kobiece personifikacje Sprawiedliwości i Pokoju. Jedno z uosobień w koronie z aureola z gwiazd i mieczem owiniętym wstęgą w prawej dłoni. Druga postać trzyma kaduceusz z gałązką palmową, kwiatami i kłosami. Obie postaci złączone w pocałunku. Pomiędzy nimi u stóp tablice nawiązujące do Dekalogu z inskrypcją: DEO PROXI (m)O (Bogu i bliźnim). W otoku napis: PAX CUM IUSTITIA FORA TEMPLA ET RURA CORNAT (Pokój ze sprawiedliwością wieńczą miasta, świątynie i wioski). 



Skarb monet z Trójcy - Zawichostu

Czy znana jest Państwu miejscowość Zawichost? Myślę, że spora część naszych Szanownych Czytelników udzieli odpowiedzi twierdzącej. Przy czym, wydaje mi się, że konotacje nazwy z pewnością będą różne.

Osoby interesujące się średniowieczną historią Polski i historią Rusi Halicko –Włodzimierskiej będą  kojarzyć Ją z miejscem bitwy, która rozegrała się u brzegów Wisły w 1205 r. (bitwa ta pozostaje także w ścisłym związku z…osiemnastowiecznymi pretensjami Austrii do ziem ruskich, które znalazły swoje odzwierciedlenie w reaktywowaniu nazwy „Galicja i Lodomeria” – jednak według mnie jest to, z uwagi na swą doniosłość, temat zasługujący na odrębne opracowanie) pomiędzy wojskami (mało)polskimi dowodzonymi (może nie do końca osobiście bowiem wojewoda Krystyn wiódł tam prym)  przez Leszka Białego i Konrada Mazowieckiego (tak, tak tego samego, który ponad dwie dekady później niechlubnie zasłynął sprowadzeniem „Krzyżaków” na nasze tereny), a wojskami halicko-włodzimierskimi i w trakcie, której poległ książę Roman Halicki. Dla osób bliżej zaintrygowanych tematem polecam gorąco książkę (sam jestem w trakcie lektury) autorstwa Artura Foryta zatytułowaną „Zawichost 1205”, w której rozłożono na czynniki pierwsze ówczesne warunki geopolityczne panujące w tym regionie. 

Zagorzali miłośnicy Portalu (a skądinąd wiem, że jest ich sporo) Zawichost skojarzą od razu z Sandomierzem – a jak Sandomierz to i Nasz Drogi Piotr. Może nie wszyscy z Państwa o tym wiedzą, ale „Główny Szef” Portalu Numizmatycznego zwany przeze mnie osobiście i kolegów i Piotra H. – Najważniejszym Muszkieterem w swej młodości (w sumie nadal jest młody) przemierzał wzdłuż i wszerz te same zakamarki i ulice, którymi podąża jeden z serialowych duchownych detektywów, tropiąc zdarzenia kryminalne z jeszcze większą skutecznością niż pewien redaktor prowadzący przed laty najsłynniejszy polski magazyn kryminalny.

Pasjonaci mennictwa średniowiecznego, „wykrywek” i odkryć historyczno-archeologicznych z pewnością podążą myślami do jesieni ubiegłego roku kiedy to świat numizmatyczny obiegła informacja o oficjalnym potwierdzeniu odkrycia w miesiącu marcu 2021 r. przez naukowców oraz członków Nadwiślańskiej Grupy Poszukiwawczej Stowarzyszenia SZANSA z Annopola i Stowarzyszenia „Wspólne Dziedzictwo” z Opatowa skarbu-depozytu niemal 2000 monet piastowskich w Zawichoście-Trójcy (nazwa „Trójca” bierze się od wezwania kościoła tam istniejącego). Wydarzenie to w ostatnim czasie zwyciężyło w rankingu magazynu Archeologia Żywa w kategorii „Najcenniejszy Skarb 2021 roku”. Osobiście uważam, że tego typu odkrycia z uwagi na swoje niewyobrażalne wręcz znaczenie dla badania dziejów naszej pasji – Numizmatyki powinny być jak najszerzej nagłaśniane i omawiane. Jednym z założeń, które uczyniłem sobie na początku tego roku jest bliższe przyglądanie się tematowi odkryć skarbów i relacjonowanie takich zdarzeń na łamach naszego Portalu. Mam nadzieję, że bieżący 2022 rok przyniesie wiele spektakularnych znalezisk. Bardzo prosiłbym także o opinię naszych Szanownych Czytelników, czy taka tematyka wydaje się Państwu interesująca? 

Tymczasem wracając do skarbu z Zawichostu-Trójcy wskazać trzeba, że dziś już dokładnie znamy ilość odkrytych wówczas monet i ich rodzaj. Jak podawał Pan dr hab. Marek Florek z sandomierskiej delegatury WUOZ w Kielcach skarb ukryty w glinianym naczyniu składał się z 1884 monet wśród, których z wyróżnić można 5 denarów krzyżowych, denara Bolesława Śmiałego, dwa denary Bolesława Krzywoustego i UWAGA 631 denarów Władysława Wygnańca oraz 1245 denarów Bolesława Kędzierzawego. Z informacji podanych przez Instytut Archeologii UMCS w Lublinie wynika, że badacze datują ukrycie skarbu na okolice roku 1165. Patrząc na fotografie (które także Państwu udostępniamy) bardzo duża część monet zachowała się w przyjemnych (by nie napisać świetnych) stanach zachowania. Największe wrażenie robią oczywiście liczby denarów dwóch pierwszych Seniorów (szczególnie Bolesława Kędzierzawego) okresu rozbicia dzielnicowego - swego czasu opublikowałem tekst o denarach Wygnańca, do którego lektury raz jeszcze zapraszam  https://www.facebook.com/102785065191730/posts/308600631276838/

Wśród monet   Władysława dominują denary typu IV z wyobrażeniem orła i zająca (626 pozycji). Monety z czasów Jego następcy tj. Bolesława Kędzierzawego reprezentują cztery różne typy (według klasyfikacji prof. Suchodolskiego).

Denary typu I (w liczbie 615) tzw. „relikwiarz z głową” są reprezentantami najstarszej emisji księcia Bolesława. Ich awersy przedstawiają księcia na tronie, na wprost, z mieczem na kolanach. Wizerunek otoczony jest napisem z imieniem książęcym (?). Rewers przedstawia relikwiarz z głową świętego Wojciecha, otoczoną także napisem z Jego imieniem.

Denary typu II (w liczbie 233) tzw. „dwóch za stołem” na awersie przedstawiają księcia na wprost w kaftanie stojącego z tarczą, wspartego przy tym o włócznię z proporcem. Rewers ukazuje księcia w towarzystwie młodszego brata Mieszka III Starego siedzących za stołem i trzymających w górze jabłko (symbol panowania).

Denary typu III (w liczbie 140)  tzw. „cesarz” w historii numizmatyki łączone są z hołdem złożonym przez Bolesława cesarzowi Fryderykowi Barbarossie w Krzyszkowie w 1157 r. Ich awersy przedstawiają postać cesarską na tronie, w koronie z lilią i jabłkiem w dłoniach, zaś rewersy zawierają imię księcia (w wierszach).

Ostatnią odmianą reprezentowaną w skarbie z Zawichostu są denary typu IV określane mianem „trzech za stołem”. Jest to najmłodszy typ, którego emisję datuje się na lata 1162-1166. Na awersie ukazane jest popiersie księcia na wprost, który trzyma miecz. Z kolei rewers przedstawia także Bolesława (w starszej literaturze wskazywano, iż postać Seniora znajduje się jedynie na awersie) w towarzystwie Mieszka III Starego oraz: bądź Kazimierza Sprawiedliwego bądź Henryka Sandomierskiego. Przekaz denarów z motywem biesiadnym sprowadzał się do ukazania zgody panującej wśród rządzących swoimi dzielnicami książąt - braci i respektowanie przez nich zwierzchnictwa Seniora. 

Zaprezentowane wyżej odmiany denarów Bolesława Kędzierzawego tj. najpóźniejszych monet ze skarbu pozwalają na jego datowanie na ostatnie trzy dekady XII wieku. Są to bez wątpienia monety piękne i intrygujące.

Zgodnie z zapowiedziami badaczy w tym roku mają być prowadzone kolejne prace na stanowisku Zawichost-Trójca. Mogę obiecać (temat niezmiernie mnie zaintrygował), że będziemy śledzić losy dalszych badań na bieżąco i przekazywać na łamach Portalu informacje naszym Szanownym Czytelnikom. Prognozy co do dalszych odkryć w tym miejscu są optymistyczne – wszak nie jest to pierwszy odkryty tam skarb. Wypada bowiem przypomnieć, że już w latach 30-tych XX wieku w Zawichoście – Trójcy odnaleziono skarb monet wczesnośredniowiecznych liczący niemal 850 egzemplarzy (oraz kilkadziesiąt fragmentów monet). Biorąc pod uwagę fakt, że XI/XII wieczna Trójca była niezmiernie istotnym (zakładać można, że najważniejszym) ośrodkiem handlowym w północnej Małopolsce – na co wpływ miała istniejąca tam przeprawa przez Wisłę (zwężenie koryta) oraz krzyżowanie się (łączenie) dwóch szlaków handlowych: Via Regia łączących tereny Rusi z krajami Europy Zachodniej oraz szlaku biegnącego od wybrzeży Morza Bałtyckiego  wzdłuż Wisły w kierunku Karpat i dalej Adriatyku – z pewnością tamtejsza ziemia jeszcze niejeden raz zaskoczy nas pozytywnie swoimi, skrywanymi do tej pory, tajemnicami.   


Wykład nt. skarbu monet z Trójcy-Zawichostu. 

Krystian Browarny vel Piwny

Źródło zdjęć: www.umcs.pl

 


Izraelski pieniądz okupacyjny dla Zachodniego Brzegu, Strefy Gazy, Wzgórz Golan i Synaju

W 1967 roku w wyniku wojny sześciodniowej (5 czerwca – 10 czerwca) Izrael zajął Półwysep Synaj, Wzgórza Golan, Strefę Gazy i Zachodni Brzeg, rozpoczynając tym samym ich okupację, która w przypadku Zachodniego Brzegu trwa do dzisiaj. Konflikt ten został przeanalizowany na różnych płaszczyznach, szeroko opisano jego militarne, polityczne, społeczne i religijne skutki dla Bliskiego Wschodu. Istnieje jednak wciąż mało znany w polskojęzycznej, a nawet hebrajskojęzycznej literaturze fakt, który dla fascynatów numizmatyki i notafilii może okazać się interesujący. Jest nim mianowicie izraelski pomysł stworzenia dla zdobytych terenów pieniądza okupacyjnego, zwanego po hebrajsku „walutą wojskową” (hebr. המטבע הצבאי) lub „pieniądzem zastępczym” (כסף חירום).

Jak się okazało tempo działań zbrojnych oraz szybkie zwycięstwo nie były tak oczywiste dla Izraelczyków jakby się mogło powszechnie wydawać. Politycy, jak i wojskowi nie mieli dopracowanych planów dotyczących rozwiązania kwestii społecznych, politycznych, ekonomicznym czy gospodarczych związanych z okupacją tak dużych obszarów. Już w drugi dzień wojny, kiedy Izrael zajął Strefę Gazy, prezes Banku Izraela Dawid Chorowic spotkał się z przedstawicielami Ministerstwa Finansów. Zebrani nie wiedzieli jak długo potrwa okupacja, nie znano ilości funta egipskiego w obiegu, a zarazem nie wiedziano, czy zdoła on pokryć zapotrzebowanie. Na tym spotkaniu zadecydowano o potrzebie druku pieniądza zastępczego dla Strefy Gazy. Po tygodniu zapadła decyzja o potrzebie druku takiego samego pieniądza dla zastąpienia dinara jordańskiego na Zachodnim Brzegu i funta syryjskiego na Wzgórz Golan.

Z jednej strony Bank Izraela uznał, że pieniądz okupacyjny wypełni lukę finansową powstałą w wyniku zniknięcia dotychczasowej administracji arabskiej oraz uchroni lokalne rynki przed przemytem dotychczasowej waluty. Z drugiej strony nie chciano od razu narzucać okupowanym terenom funta izraelskiego, bo mogłoby to zostać odczytane przez społeczność międzynarodową za aneksję. Co więcej prawnicy Banku Izraela znaleźli precedens, aby taki pieniądz okupacyjny wprowadzić. Uznano, że można się odwołać do pieniędzy emitowanych przez aliantów w okupowanych Niemczech. W źródłach, do których udało się dotrzeć pojawia się opinia, że w rzeczywistości był to pieniądz bez pokrycia. Armia została zobowiązana do wystawienia weksli mających pokryć wartość wyemitowanych pieniędzy okupacyjnych. Bank Izraela zatrudnił do przygotowania projektu Gabriela i Maksima Szamirów (projektantów herbu Izraela czy banknotów Banku Izraela drugiej emisji), Gerda Rothschilda z Zeewem Lipmanem (projektantów medalu z okazji 10. rocznicy niepodległości Izraela - „Israel Liberata” oraz monet kolekcjonerskich różnych serii). Bracia zaprojektowali banknoty: pięciofuntowy dla Gazy i Synaju, dinarowy dla Zachodniego Brzegu. Rothschild z Lipmanem zaprojektowali banknoty: lirowy dla Gazy i Synaju i pięciodinarowy dla Zachodniego Brzegu.

Drukiem zajęła się Drukarnia Rządowa w Jerozolimie. Prace przebiegały jednak zbyt wolno i Izraelczycy postanowili poprosić o pomoc drukarnie z Belgii i Holandii. Banknoty przybyły do Izraela w lipcu 1967 w anonimowych, zaplombowanych paczkach, które zaraz złożono w magazynach Banku Izraela. Nigdy też nie opuściły tego miejsca. Gdy o całej operacji dowiedział się premier Izraela Lewi Eszkol, zakazał wpuszczenia banknotów do obiegu, gdyż uznał, że byłby to cios wizerunkowy dla państwa. Operacja druku miała zostać utajona. Okazało się, że na tereny okupowane zaczęli napływać masowo Izraelczycy (turyści oraz osadnicy), którzy płacili funtami izraelskimi. Wbrew wcześniejszym obawom arabscy sprzedawcy i rolnicy chętnie posługiwali się tą walutą, nie wiedząc, że była ona wówczas słabsza niż m.in. dinar jordański. Ożywienie handlowe zrekompensowało Izraelowi słabszy kurs funta izraelskiego. Dlatego już w lipcu 1967 roku ogłoszono izraelską walutę legalnym środkiem płatniczym na terytoriach okupowanych. W 1978 roku Bank Izraela, Ministerstwo Obrony i Ministerstwo Finansów podjęły decyzję o zniszczeniu banknotów. Zachowano kilka egzemplarzy, które przekazano Muzeum Ziemi Izraela w Tel Awiwie. Mimo próśb kolekcjonerów nie zostały one im udostępnione do nabycia.     

Charakterystyka i opis banknotów

Projektanci starali się, aby izraelskie banknoty dla terytoriów okupowanych wyglądały podobnie do używanych tam dotychczas papierowych środków płatniczych. Dlatego nie stworzono zunifikowanego wzoru dla pieniądza okupacyjnego. Pomimo to można wyróżnić kilka elementów wspólnych jak np. gilosze w bliskowschodnim stylu na awersach i rewersach, napisy w j. angielskim, arabskim i hebrajskim czy zupełny brak nazwy emitenta (Banku Izraela). Zamiast tego na awersie widniał hebrajski napis:

מיפקדת כוחות צה''ל

(dowództwo sił Armii Obrony Izraela)

a pod nim uszczegóławiano odpowiednio region:

באיזור רצועת עזה וצפון סיני

(obszaru Strefy Gazy i Północnego Synaju)

באיזור רמת הגולן

(obszaru Wzgórz Golan)

באיזור הגדה המערבית

(obszaru Zachodniego Brzegu)

Zabieg ten wydaje się zupełnie zrozumiały w momencie, kiedy uświadomimy sobie, że faktyczną władzę i zarząd administracyjny nad tymi obszarami sprawowała armia oraz odpowiedni dowódca wojskowy, a nie rząd Izraela. 

Elementem wspólnym wszystkich awersów były także sporządzone alfabetem hebrajskim podpisy na dowódców wojskowych, którym podlegały okupowane regiony: Mosze Goren (Strefa Gazy i Płn. Synaj), Uzi Narkis (Dowództwo Centralne, Zachodni Brzeg), Dawid Elazar (Dowództwo Północne, Wzgórza Golan). Pod podpisami (poza banknotami o nominałach 25 piastr dla Gazy i Synaju oraz 100 filsów dla Zachodniego Brzegu) widniały napisy w językach angielskim, hebrajskim i arabskim o funkcji każdego dowódcy w danym regionie. Należy nadmienić, że papier, na którym drukowano banknoty nie był zabezpieczony. Był to papier, na jakim drukowano izraelskie obligacje, a jedyną formą zabezpieczenia były gilosze i elementy graficzne.

Elementami różniącymi były przede wszystkim nominały. Na banknotach zamiast słowa funt pojawia się jego hebrajska nazwa lira (l.poj. לירה) lub lirot (l.mn. לירות). 

Dla Strefy Gazy i Północnego Synaju wydrukowano banknoty o nominałach: 

- 25 piastr (różowy kolor napisów i giloszy; awers całkowicie w j. hebrajskim; rewers w j. angielskim i arabskim, na awersie miał widnieć numer), 

- 1 funt (niebiesko-zielony kolor napisów i giloszy; awers w j. hebrajskim z numerem i serią oraz rokiem zapisanym wg. kalendarzy gregoriańskiego, arabskiego i żydowskiego, grafika przedstawia widok na palmę, morze i ląd; rewers w j. angielskim i arabskim, grafika przedstawia palmy oraz łuki podkowiaste z kolumnami).


- 5 funtów (zielony kolor napisów i giloszy; awers w j. hebrajskim z numerem i serią oraz rokiem zapisanym wg. kalendarzy gregoriańskiego, arabskiego i żydowskiego, grafika przedstawia dwa wielbłądy; rewers w j. angielskim i arabskim). 


Banknoty okupacyjne Wzgórz Golan miały dwa nominały: 

- 50 piastr (żółte tło, ciemnobrązowe napisy i gilosze; awers w j. hebrajskim z numerem i serią, bez daty; rewers w j. angielskim i arabskim),

- 1 funt (awers w j. hebrajskim, napisy i numer z serią w kolorze niebieskim, rok zapisany wg. kalendarzy gregoriańskiego, arabskiego i żydowskiego; awers w j. angielskim i arabskim, napisy w kolorze ciemnoróżowym). 


Zachodni Brzeg miał natomiast banknoty o nominałach:

- 100 filsów (napisy i gilosze w kolorze niebieskim; awers w j. hebrajskim z numerem i serią, nominał w j. hebrajskim i arabskim; rewers w j. angielskim i arabskim),

- 500 filsów (brązowy kolor napisów i giloszy; awers w j. hebrajskim, nominał w j. angielskim i hebrajskim, rok zapisany wg. kalendarzy gregoriańskiego, arabskiego i żydowskiego; rewers w j. angielskim i arabskim z numerem i serią, grafika przedstawia Cytadelę Dawida w Jerozolimie),

- 1 dinara (zielony kolor napisów i giloszy; awers w j. hebrajskim, nominał w j. angielskim i hebrajskim, rok zapisany wg. kalendarzy gregoriańskiego, arabskiego i żydowskiego; rewers w j. angielskim i arabskim z numerem i serią, grafika przedstawia Grób Racheli w Betlejem),


- 5 dinarów (brak jakichkolwiek danych na temat tego banknotu, prócz tego, że był zaprojektowany przez Rothschilda i Lipmana).

Autor: Paweł Pokrzywiński


PAPIER DO PRODUKCJI NAJWYŻSZYCH NOMINAŁÓW BANKNOTÓW OKRESU INSUREKCJI KOŚCIUSZKOWSKIEJ 1794 r.

Dziś mój kolejny artykuł „Insurekcyjny”, wiadomo to mój konik i pasja :) ... ale przejdźmy od razu do rzeczy, a mianowicie w katalogu Czesława Miłczaka ‘Banknoty Polskie i Wzory” (wyd. 2012) przy banknocie 100zł 1794 mamy informacje, że nominał ten wraz z nominałami 500zł i 1000zł 1794 był drukowany na papierze grubszym, o większej gramaturze c.a.=90g. , pozostałe nominały 5, 10, 25, 50zł były drukowane na papierze cieńszym, o gramaturze c.a.=60g.

Wybór papieru czerpanego grubszego na druk banknotów o najwyższych nominałach, zapewne droższego i szlachetniejszego wydawał się być wówczas wyborem logicznym ... tylko właśnie, nie zawsze co droższe bywa lepsze i przydatne do pewnych zastosowań, ... tu wg mojej opinii decyzja ta była niefortunna. Być może? papier gruby ale ten czysty, bez barwienia i użytej chemii  posiadał wówczas zdecydowanie lepsze właściwości mechaniczne od tego cieńszego? A dopiero użycie barwników i sam proces technologiczny podczas jego powierzchniowego barwienia spowodował, że np. przy banknocie 100zł 1794 papier posiada dość kruchą strukturę?

...już tłumaczę, papier cienki np. na banknocie 10zł 1794 zgięty w pół i wyprostowany nie pozostawia praktycznie śladu na banknocie, owszem jest linia zgięcia ale bez szkody dla samej powierzchni papieru, inaczej rzecz ma się w przypadku zgięcia banknotu 100zł 1794, tu na tym grubym papierze pozostanie wyraźny ślad, a i często pękniecie na linii zgięcia….a pytacie skąd to wiem? Czyżbym w szaleństwie swym zaginał banknoty? Oczywiście, że nie ! Te cechy można zaobserwować na banknotach już współcześnie, porównując egzemplarze, przypatrując się pod powiększeniem liniom złamań, wtedy dokładnie zobaczymy co obieg robił z danym papierem. Linie złamań na papierze cienkim mają przebieg łagodny, natomiast na linii złamań papieru grubszego obserwujemy ich nieregularny przełom, często z pęknięciem pośrodku samej powierzchni papieru.

Dla lepszego zobrazowania tej różnicy zestawiłem na fot. nr 2  dwa banknoty, a mianowicie 10zł i 100zł 1794, gdzie oba banknoty były w stanie zbliżonym tj. 2 XF , jednakże typ zmian na powierzchni papieru jest zgoła odmienny na obu banknotach, ...proszę zobaczyć.

Wracając do samego papieru, tak przeglądając notowania aukcyjne dot. nominałów drukowanych na papierze o większej gramaturze  (100zł, 500zł, 1000zł 1794 ) nie znalazłem innego filigranu przy tych banknotach, jak holenderskiej firmy J Honig & Zoonen,...wynika z tego niezbicie, że te trzy nominały były drukowane na papierze jednego producenta . Konsultowałem tą kwestię, z autorytetem jeśli chodzi o ten okres, tj. z Robertem Jadrychem (Je Rycho) i potwierdził moje założenie, że nie są znane egzemplarze wysokich nominałów banknotów Insurekcji tj. 100zł, 500zł ,1000zł drukowane na innym papierze, jak papier producenta J Honig & Zoonen, o wyższej gramaturze c.a.=90g

A sam papier, że gruby, to posiada jeszcze jedną ciekawą właściwość, o której też możemy przeczytać w katalogu Czesława Miłczaka, otóż sam filigran czyli znak wodny firmy J Honig & Zoonen jest zdecydowanie większy niż ten sam znak, tego samego producenta ale na papierze o niższej gramaturze,

...a jaka to jest różnica? Otóż, od czego macie swego pawpaw’a :) , zmierzyłem wysokości liter w obu filigranach i wynik wyszedł następujący :


- wysokość liter wysokich  J , H , Z

* 14mm - dla papieru cieńszego o niższej gramaturze

* 20mm - dla papieru grubszego o wyższej gramaturze


- wysokość liter niskich

* 9mm - dla papieru cieńszego o niższej gramaturze

* 12mm - dla papieru grubszego o wyższej gramaturze

proszę zobaczyć na fot. nr 3, tam zamieściłem porównanie wysokości liter.

A skoro same litery w papierze grubszym są wyższe, tym samym większe, to logicznym jest, że górna część filigranu, tzw. część herbowa powinna być tez większa?

Otóż informuję, że dokładnie tak jest! ... proszę zobaczyć na zestawienie wielkości na fot. nr 4. różnice widać gołym okiem.

Wnioski końcowe i ich uzasadnienia są już przedstawione powyżej ale aby były łatwiejsze w odbiorze, poniżej streściłem je do poziomu suchych informacji:

Wniosek 1) użycie papieru o większej gramaturze do produkcji wysokich nominałów banknotów okresu Insurekcji, nie było dobrym wyborem.

Wniosek 2) do produkcji najwyższych nominałów użyto papieru tylko jednego producenta  J Honig & Zoonen.


Pozdrawiam czytelników

Paweł Pawłowski (pawpaw)





Rzecz o próbnej złotówce bydgoskiej (1671) Michała Korybuta Wiśniowieckiego

Pozostając w tematyce mennictwa syna sławnego Wojewody Ruskiego (nie wiem czy nasi Czytelnicy zdają sobie z tego sprawę, ale ówczesne województwo ruskie to nic innego – nieco ogólnikowo pisząc - jak wcześniejsze „województwo”/Ziemia m.in. przemyskie(a) ) Kniazia Jaremy – Michała Korybuta Wiśniowieckiego, dziś kilka słów chciałbym poświęcić Jego – jak się okazało już po wybiciu monet – próbnej złotówce z 1671 r. Jednak nie byłbym sobą, gdybym nie nakreślił kilku słów natury ogólnohistorycznej.

Wskazywałem już jakiś czas temu w jednym ze swoich tekstów umieszczonych na profilu fb Portalu Numizmatycznego, że często w historii bywało i bywa tak, że postrzeganie przez nas – współczesnych odbiorców - konkretnych wydarzeń, czy też osób, ukształtowane jest przekazami i opiniami badaczy opracowujących dany temat. W ten sposób kształtuje się świadomość następnych pokoleń.

O ile rzecz dotyczy osób/zdarzeń, których losy przedstawiane są w sposób obiektywny, odzwierciedlający wszechstronną kwerendę dostępnych dokumentów i postrzeganych z różnych punktów widzenia, przy jednoczesnym uwzględnieniu okoliczności faktycznych występujących przed wiekami, to współczesny Odbiorca ma możliwość (oczywiście przy dołożeniu mniejszego bądź większego własnego „wysiłku”) wypracowania własnego poglądu.

Gorzej rzecz wygląda, jeżeli od wielu dekad powtarza się jeden i ten sam przekaz – pozytywny lub negatywny. Taka oto refleksja nasunęła mi się swego czasu przy okazji lektury losów XVII wiecznego „króla Piasta” – Michała Korybuta Wiśniowieckiego, który objął tron w roku 1669 po abdykacji ostatniego z miłościwie nam panujących Wazów. 

Przekaz historyków odnośnie syna słynnego Kniazia Jaremy jest jednoznacznie negatywny. Faktem jest, że w okresie 1669-1673 Rzeczpospolitą targały niepokoje wewnętrzne i zewnętrzne. Wymienić tu wypada chociażby bardzo niekorzystną (upokarzającą wręcz) ugodę w Buczaczu z Turkami z 1672 r., utratę Kamieńca, odnowienie traktatów welawsko-bydgoskich, czy wewnętrzną walkę stronnictw przybierającą postać konfederacji: gołąbskiej i szczebrzeszyńskiej. Mało się o tym pamięta, ale w czerwcu 1672 r. „Lew Lechistanu” – późniejszy zwycięzca spod Wiednia – hetman Jan Sobieski prowadził na Warszawę swoją armię celem dokonania…zamachu stanu.

Okres rządów Michała Korybuta nie należał więc do łatwych. Nie broniąc, ani też nie atakując Króla, wypada jednak postawić pytanie – z prośbą o udzielenie na nie odpowiedzi przez każdego z naszych Szanownych Czytelników samemu sobie – czy rządy te wyglądałyby równie źle, gdyby w Kraju panowała wówczas zgoda w miejsce wszechobecnej waśni? 

Wyżej opisane ówczesne XVII wieczne realia w mojej ocenie, stanowią jedną z przyczyn tak to trzeba nazwać - mizerności mennictwa Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Miasta pruskie, jak trafnie podkreśla prof. Paszkiewicz faktycznie oddzielone monetarnie od reszty kraju, wybijają wtedy, w mojej ocenie, znacznie bogatszą „ofertę numizmatyczną”. Mennica w Gdańsku bije szelągi, dukaty i dwudukaty. Co ciekawe, rynek kolekcjonerski odnotowuje istnienie dukatów i dwudukatów bez wybitej daty. Toruń w roku 1671 wybija szelągi i dwudukata (znane są również szelągi bez daty), zaś najszerszy zakres nominałów pochodzi z mennicy w Elblągu. Wybijano tam szelągi, półtalary, talary, dukaty i dwudukaty.

Mennica koronna w Bydgoszczy wybiła w roku 1671 złotówkę koronną, którą jak wspomniałem de facto zaliczyć trzeba do monet próbnych. Znane są również bydgoskie dukaty i dwudukaty.

Historia monetarna naszego Kraju dowodzi, że już m.in. w roku 1668 zgłoszono postulat wybicia złotówki, której parytet z jednej strony wyznaczy kurs 1/3 talara, a z drugiej zawartość srebra usytuuje ją wyżej od orta. Nie udało się to w końcówce lat 60-tych, nie udało się finalnie także i  trzy lata później, kiedy to Podskarbi Jan Andrzej Morsztyn zlecił wybicie kolejnych złotówek celem przedstawienia Sejmowi. Sejm został zerwany, decyzji nie podjęto, a złotówki pozostały niezrealizowanym planem. Podkreślić trzeba, że jak podnosi się w piśmiennictwie ze wskazywanego nakładu 5000 sztuk, po zerwaniu Sejmu i przetopieniu na polecenie Króla wybitych prób, fizycznie na ziemskim globie pozostało bardzo mało egzemplarzy tej monety. E. Kopicki klasyfikuje je jako R7.

Bardzo rzadko występujące na rynku kolekcjonerskim i aukcyjnym złotówki posiadają średnicę 32 mm i wagę katalogową 9,30 grama. Podkreślić w tym miejscu należy, że rynek odnotowuje istnienie egzemplarzy nieco cięższych, nawet ponad dziesięciogramowych. Złotówki występują w dwóch odmianach stempla: z kropką bądź bez kropki po słowie REX na awersie.

Ich awers przedstawia popiersie królewskie w prawo. Na głowie Michała Korybuta w miejscu korony ujrzymy wieniec laurowy. Pod popiersiem znajduje się herb Jana Andrzeja Morsztyna – Leliwa na skrzyżowanych kluczach (klucze te symbolizowały sprawowaną w latach 1668-1683 /niektóre opisy aukcyjne bezrefleksyjnie kopiują błędną informację jeżeli chodzi o okres sprawowania funkcji z której wynika, że Morsztyn przestał być Podskarbim… na trzy lata przed wybiciem omawianych monet/ funkcję Podskarbiego Wielkiego Koronnego). Jak podkreśla Pan. Z. Kiełb umieszczenie herbu w ten sposób, stanowi jedyny znany przykład w całym mennictwie okresu 1479-1707.

Na rewersie z kolei po bokach czteropolowej (pięciopolowej – jeżeli doliczymy małą tarczę w środku z herbem Wiśniowieckich) tarczy umieszczono litery M i H oznaczające inicjały wardajna mennicy bydgoskiej – Michała Hodermanna. Pod tarczą znajduje się oznaczenie nominału – 1/3 części talara. W napisie otokowym widzimy M D LITUANIAE - RUSS PRUSS oraz rozdzieloną koroną datę1671.

W tym miejscu muszę podzielić się z naszymi Czytelnikami pewnym subiektywnym „odkryciem” (i zweryfikowaniem swojego dotychczasowego poglądu), które bezapelacyjnie dowodzi, że numizmatyka polski królewskiej, a zwłaszcza jej bardzo szeroki zakres przedmiotowy potrafi zaskakiwać. Do tej pory byłem przekonany, że stosowanie w napisach otokowych nieprzetłumaczalnego na język polski słowa – kalki: „Poloniarum” rozpoczęte zostało za czasów Sasów na tronie polskim (a ściślej Augusta II). Dopiero, gdy przyglądnąłem się omawianej emisji próbnej Michała Korybuta zrozumiałem swój błąd. Jak dowodzi awers złotówki, już w 1671 r. próbowano wykazać nawiązanie do sarmackich tradycji Rzeczpospolitej.

Krystian Browarny vel Piwny


Walery Amrogowicz i jego słynne "MONETY".

Wiele popularnych katalogów monet sytuuje tę emisję wśród próbnych monet okresu II RP z dopiskiem "moneta prywatna". Niektórzy zapewne zaczną się zastanawiać dlaczego w tytule artykułu słowo moneta umieściłem w cudzysłowie. Myślę, że jest to dobry moment do przybliżenia nieco historii najsłynniejszej chyba w dziejach polskiej numizmatyki emisji prywatnej "monety" (był jeszcze niejaki palatyn Sieciech ze swoją prywatną emisją za czasów Władysława Hermana, ale to już opowieść na kolejny artykuł). Po lekturze tego wpisu sądzę, że wiele osób znajdzie odpowiedź dotyczącą cudzysłowu w tytule.  

Walery Cyryl Amrogowicz (ur. 8 kwietnia 1863 roku w Nowogrodzie, zm. 28 sierpnia 1931 roku w Krynicy). znany numizmatyk, polski działacz narodowy i filantrop, Polak i patriota okresu międzywojennego. Uczył się w szkołach w Łodzi oraz Toruniu gdzie zaraził się pasją numizmatyczną. Osiadłszy w Sopocie założył Bank Ludowy, który wspierał głównie małych przedsiębiorców. Przez lata zgromadził ogromny zbiór ponad 2 000 sztuk monet i medali

Przychodzi rok 1928 i to właśnie on dla Nas z numizmatycznego punktu widzenia jest najważniejszy. Otóż w tym roku Amrogowicz zleca zaprojektowanie i wykonanie "monet" dwu i pięciozłotowych swojemu przyjacielowi Karlowi Goetzowi - znanemu niemieckiemu rzeźbiarzowi i medalierowi. Projekty przedstawione w Ministerstwie Skarbu wyraźnie się nie spodobały. Nie zraziło to autora projektu do realizacji przedsięwzięcia i wybicia numizmatów wedle własnego projektu. Egzemplarze w srebrze oraz w brązie zostały wybite w Norymberdze lub Monachium (różne źródła różnie podają) jeszcze w 1928 roku. Egzemplarze w platynie i złocie wybito później - w 1930 roku lub później. 

Nie jest znany dokładny nakład tych numizmatów. Większość źródeł podaje ilość do 10 sztuk każdego typu, ale zwarzywszy na cytat z T. Kałkowskiego "Tysiąc lat monety Polskiej" (cytat na dole artykułu), oraz jednak stosunkowo dużą częstotliwość pojawiania się tych emisji na aukcjach, tak niski nakład jest mocno wątpliwy

2 złote, średnica 27 mm:

2 złote w srebrze, aukcja WCN

2 złote w złocie, aukcja ANMN
(rok wcześniej inny egzemplarz tej monety
był również oferowany na aukcji ANMN)

Występujące warianty monety 2 złotowej:

  • srebro, masa 10,1 g
  • brąz, masa 12,4 g
  • złoto, masa 17,5 g
  • platyna, masa16,8 g

5 złotych, średnica 36,5 mm:

5 złotych w brązie egzemplarz oferowany na nadchodzącej aukcji GNDM


5 złotych w srebrze z aukcji WCN



5 złotych w złocie z aukcji ANMN


Występujące warianty monety 5 złotowej:
  • srebro, masa 24, 8 g
  • brąz, masa 30,1 g
  • złoto, masa 34,8 g
  • platyna, masa 36, 0 g

Z prywatnymi monetami Walerego Amrogowicza związana jest późniejsza inicjatywa K. Goetza, który to w oparciu o projekty Amrogowicza wykonał propagandowe medale dla III RzeszyMedal z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej miał posłużyć w wyrobieniu opinii, iż hitlerowcy nie zniszczyli go ponieważ są jego zagorzałymi obrońcami. W projekcie polski napis zmieniono na niemiecki, natomiast na polskiego orła nałożono swastykę. Napis otokowy w polskim tłumaczeniu znaczy  "Cudowny obraz z Częstochowy" "nie naruszony pod niemiecką strażą"

Uruchomiliśmy dobrowolną zbiórkę pieniędzy na portalu www.zrzutka.pl na dalszy rozwój i działalność Portalu Numizmatycznego. Jeśli uważasz, że strona jest interesująca i warto ją wesprzeć WEJDŹ TUTAJ i dowiedz się więcej.

Jak widać projekty prywatnej emisji Walerego Amrogowicza, choć nie doczekały się realizacji jako monety obiegowe, dziś są poszukiwanym walorem numizmatycznym. Mimo, że z formalnego punktu widzenia nie są monetami, bowiem nie mają żadnego umocowania prawnego dot. emisji znaków pieniężnych to i tak w środowisku kolekcjonerów cały czas wzbudzają emocje. 

W tym miejscu jako podsumowanie artykułu chciałbym przytoczyć obszerny fragment z książki Pana T. Kałkowskiego "Tysiąc lat monety polskiej" (wyd. III 1981), dość szczegółowo opisujący całą inicjatywę Amrogowicza i wyjaśniający m.in wątpliwy nakład do 10 kompletów. 

"Pokazujemy powyżej "pobożne cudeńko", należące do dziejów numizmatyki międzywojennej. Przed kilkunastu laty wywołało ono wiele pożądań i hałasu wśród bardziej zapalonych zbieraczy. Pierwszą wzmiankę o tej niby-monecie podał A. Gupieniec w warszawskim "Biuletynie Numizmatycznym" (1955, nr 2/3), ale dziwna ta emisja nie została zamieszczona w oficjalnych katalogach: "Desy" z 1960 i "Ruchu" z 1965 r., opracowanych przez W. Terleckiego, wybitnego znawcę przedmiotu. 

Dziś po czterdziestu latach nie potrafimy wyśledzić przyczyn, które w roku 1928 skłoniły Waleriana Amrogowicza, poważnego zbieracza monet z Sopotu, do wybicia własnym staraniem i kosztem dwu- i pięciozłotówek (...). 

Umierając, Amrogowicz nie pozostawił o swojej emisji żadnej wzmianki w testamencie (...). Spadkobiercą zbioru zostało Towarzystwo naukowe w Toruniu, ale monety te widocznie nie należały do zbioru, skoro dopiero ćwierć wieku później inni spadkobiercy oddali je do obiegu kolekcjonerskiego. Zdołano ustalić, że kompletów było chyba nie więcej niż 10. Dziś są one ulokowane w poważnych zbiorach prywatnych i na rynku zbierackim już się o nich nie słyszy. 

Za co na szerokim świecie zyskały one ostatnio nie bardzo korzystny rozgłos. Jest niemal pewne, że na zlecenie Amrogowicza monety jego wybiła jedna z niemieckich wytwórni medali. Naprowadzają na tę możliwość dwa fakty: w masie licytacyjnej zbiorów po byłym królu egipskim Faruku znalazły się te dwie monety, wybite w złocie, widocznie na własny rachunek wytwórni. Ostatnio zaś donoszą polscy zbieracze ze Stanów Zjednoczonych, że otrzymali oferty na dostarczenie - już z dorobioną dodatkowo dziesięciozłotówką, takich trzech monet, wybitych według życzenia w miedzi, srebrze, złocie i platynie! Niesławie zakończył się więc niewczesny pomysł Pobożnego Amrogowicza". 

Piotr Kosanowski