Polecane posty

Jak to jest z tym justowaniem monety?

Kilka dni temu jedna z osób odwiedzająca Fanpage oraz stronę Portal Numizmatyczny napisała mi maila z pytaniem dotyczącym justowania. Pytanie dotyczyło tego jak "porysowana" moneta może zostać opisana i sklasyfikowana czasem jako egzemplarz menniczy czy okołomenniczy? Sprawa jest tu niejednoznaczna, ponieważ mimo tych nieestetycznych rys, justowanie teoretycznie nie powinno mieć wpływu na ocenę stanu zachowania monety. A dlaczego? 

Na wstępie warto wyjaśnić czym jest wogóle justowanie. Otóż jest to doprowadzanie zbyt ciężkich krążków niewybitych jeszcze monet do przepisowej wagi i standardów. Polegało to na spiłowywaniu pilnikiem obrzeża lub powierzchni, co pozostawiało widoczne ślady, nie zawsze likwidowane podczas bicia monety. 

Justowanie monet odnosiło się do emisji all pezzo, czyli emisji monet z reguły wyższych nominałów gdzie każdy krążek był ważony przed biciem i musiał odpowiadać określonemu standardowi wagowemu. Jeśli był za ciężki justowano go, jeśli za lekki wędrował w piecu do ponownego przetopienia. 

Justowanie zatem jest jednym z etapów procesu menniczego i z formalnego punktu widzenia podczas oceny stanu zachowania monety nie ma on wpływu na ogólną ocenę. Ocena oceną, ale odczucia estetyczne i odbiór ogólny czasem powodują, że kolekcjonerzy mniej chętnie kupują monety justowane i wolą wybrać egzemplarz bez justunku. Ja osobiście podzielam tę opinię i jeśli miałbym do wyboru kupić egzemplarz justowany i niejustowany to raczej wybrałbym ten "bez rys". Oczywiście podkreślam są to osobiste odczucia estetyczne każdego kolekcjonera i należy do tematu podchodzić naprawdę indywidualnie. 

Charakterystyczne rysy - ślady po justowaniu na 2 złotówce Powstania Listopadowego

Półtalar 1776 - przebitka z 1775 roku. Widoczny minimalny justunek na tarczy herbowej, ale mimo to egzemplarz opisany został jako gabinetowy o wspaniałym blasku menniczym i szlachetnej patynie. Moneta bardzo rzadka i poszukiwana - mimo minimalnego justunku została sprzedana za 48 300 zł. Jak widać w przypadku najrzadszych numizmatów justunek nie ma jako takiego wpływu na wartość monety. Aukcja WCN nr 75




"Silesiorum moneta czyli mennictwo śląskie w późnym średniowieczu ..." prof. Borys Paszkiewicz

Od dłuższego czasu mówiło się o wydaniu tej publikacji - wreszcie jest już fizycznie dostępna w sprzedaży. "Silesiorum moneta czyli mennictwo śląskie w późnym średniowieczu (1419-1526) z katalogiem monet śląskich, kłodzkich i łużyckich z lat 1327-1526" to efekt kilkuletniej pracy prof. Borysa Paszkiewicza, będącego obecnie największym autorytetem i specjalista w zakresie mennictwa śląskiego. Ponad 450 stronicowa publikacja, zawierająca blisko 2 000 zdjęć monet 

Opracowanie naukowe i katalog pióra najwybitniejszego obecnie znawcy średniowiecznego mennictwa śląskiego, wydane we współpracy z Instytutem Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego jako trzeci tom w serii „Bibliotheca Nummaria Leopoldina”. Książka na nowo rozpoznaje i porządkuje monety śląskie z XV i początku XVI wieku, przede wszystkim anonimowe halerze. Szczegółowej analizie poddane są przedstawienia monet, ich wzorce i znaczenie, oraz skomplikowana historia reform monetarnych — zwłaszcza Macieja Korwina i Władysława Jagiellończyka. Książka zawiera nową klasyfikację i szczegółową chronologię brakteatów świdnickich oraz w nowym świetle przedstawia emisję świdnickich półgroszy. Po raz pierwszy w polskiej literaturze zostało omówione mennictwo zgorzeleckie. Rezultaty studiów pozwalają dostrzec przemiany gospodarcze i polityczne późnośredniowiecznego Śląska, a także rolę, jaką odegrała moneta śląska w formowaniu się śląskiej tożsamości. Cytaty z kronik i dokumentów umieszczają monetę w życiu codziennym miasta i wsi śląskiej. Szczegółowy, bogato ilustrowany katalog rejestruje podstawowe odmiany monet śląskich i określa ich chronologię. Wiele typów monet jest katalogowanych (a nawet w ogóle publikowanych) po raz pierwszy.

Książka jest do kupienia w Warszawskim Centrum Numizmatycznym




Władysław II Jagiełło na medalu z serii królewskiej Witolda Korskiego

Jako, że wczoraj 4 marca obchodziliśmy rocznicę koronacji Władysława II Jagiełły na króla Polski warto wspomnieć o medalu, który został mu poświęcony w ramach serii królewskiej autorstwa Witolda Korskiego. W latach 70-tych i 80-tych powstał cykl 44 medali z wizerunkami władców polskich. Na awersach medali z tej serii przedstawiono monety bite za panowania poszczególnych władców. Rewersy nawiązują do znaczących wydarzeń, które miały miejsce w czasie ich panowania.

Medal poświęcony królowi Władysławowi II Jagielle oznaczony numerem 6 w serii został wyemitowany w roku 1977 - tombak srebrzony patynowany 950 sztuk, tombak srebrzony oksydowany 950 sztuk oraz srebro Ag 925 100 sztuk. Wszystkie średnicy 70 mm. Ikonografia zarówno tego jak i wszystkich medali w tej serii jest niezwykle bogata - pełna odniesień i nawiązań do wydarzeń historycznych. Seria ta jest absolutnie warta większego zainteresowania ze strony kolekcjonerów. Wróćmy jednak do omawianego medalu...


Na awersie medalu przedstawiono awers i rewers półgrosza koronnego Władysława II Jagiełły - typ z literą N pod koroną - znakiem mincerza Mikołaja Bochnera (1936-98) z mennicy krakowskiej. Centralnie od lewej do prawej znajduje się napis WLADISLAVS REX POL 1386-1434. Po prawej stronie informacje o emisji PTAiN 77 Nr 6. 


Półgrosz Władysława Jagiełły zaprezentowany na awersie medalu

Rewers medalu to kompozycja własna autora, mająca charakter tryptyku na który składają się najważniejsze sceny związane z osobą władcy. Rewers wymaga szerszego opisania gdyż jest pełen scen i symboli. Patrząc na wizerunek, centralnie zaprezentowana jest postać króla wzorowana na rzeźbie sarkofagu na Wawelu. Powyżej orzeł polski i Pogoń litewska - nieco niżej podwójny krzyż Jagiellonów, który znamy m.in z monet tego władcy. 



Nagrobek króla Jagiełły z katedry wawelskiej


Denar Władysława Jagiełły z widocznym podwójnym krzyżem Jagiellonów

W lewym górnym rogu rewersu widzimy królewską parę - Władysława Jagiełłę z żoną Jadwigą. Scena opisana jest stosownymi napisami: HEDVIG REX POLONIE (Jadwiga król Polski) oraz WLADISLAUS M:DUX LITVA 1386 (Władysław Wielki książę Litwy 1386. Powyżej napisów herb Giedymina. 


Para królewska - nad napisem po lewej widoczny herb Giedymina

Prawa strona rewersu wypełniona jest sceną chrztu Litwy opatrzona napisem LITVANIA BAPTISTA 1387 (Litwa ochrzczona 1387 roku). Z kolei środkowe sceny rewersu medalu wypełnione są postaciami rycerzy - po lewej trzech polskich - po prawej trzech litewskich. Nad ich głowami znajdują się napisy POLONI oraz LITHVANI. Postaci skierowane ku królowi mają symbolizować związek obydwu narodów. 


Postaci rycerzy polskich i litewskich zwrócone ku królowi




Scena chrztu Litwy

Dolna część to nawiązanie do Grunwaldu - przedstawiono bowiem chorągwie zdobyte podczas bitwy 1410 roku. Od lewej odpowiednio chorągwie: miasta Bartoszyc (topór), Zakonu Krzyżackiego, Wielkiego Mistrza Ulryka von Jungingena, podskarbiego zakonu (chorągiew z kluczem) oraz fragment chorągwi Inflant (gwiazda). 


Chorągwie zdobyte pod Grunwaldem

Jak widać zatem medal ten jest pełen symboli i nawiązań do osoby króla Jagiełły. Zresztą cała seria królewska Witolda Korskiego to fantastyczny przykład przedstawienia nawiązań numizmatyczno-historycznych. Z pewnością zasługuje ona na większe zainteresowanie i uwagę ze strony kolekcjonerów. 


"Półgrosze Koronne Władysława II Jagiełły 1394-1414", S. Pawlikowski

4 marca 1386 roku (czyli dziś rocznica) Władysław II Jagiełło został koronowany w Katedrze Wawelskiej na króla Polski. Podczas swojego długiego 48-letniego panowania przeprowadził dużą reformę monetarną podczas której po raz pierwszy wyemitowano nowy gatunek monety - półgrosz. Jest to doskonały przyczynek do zaprezentowania wydawnictwa Pana Sebastiana Pawlikowskiego właśnie o tym nominale monety. 

Książka Półgrosze koronne Władysława II Jagiełły 1394-1414 to długo oczekiwane na rynku kolekcjonerskim kompleksowe opracowanie półgroszy koronnych założyciela dynastii Jagiellonów. Książka zdobyła już uznanie kolekcjonerów oraz specjalistów w dziedzinie numizmatyki polskiej okresu średniowiecza. Na 256 stronach tego wydawnictwa znajdą Państwo nowe spojrzenie na ten jakże ciekawy rozdział mennictwa. 

W obszernej części katalogowej uwzględniono ponad 400 niepowtarzalnych odmian półgroszy, których istnienie udokumentowano zdjęciem. Nie jest to bynajmniej zwykły katalog monet, w którym znalazły się szczegółowe informacje na temat wszystkich wyodrębnionych przez autora aż dziewiętnastu typów półgroszy. To przede wszystkim kompendium wiedzy o działalności menniczej Władysława Jagiełły przedstawione na tle sytuacji geopolitycznej Królestwa Polskiego przełomu XIV i XV w.

Dlatego jest to obowiązkowa lektura nie tylko dla kolekcjonerów, badaczy monet, ale dla osób interesujących się historią średniowiecza, a w szczególności okresem panowania Władysława Jagiełły.

Książkę można nabyć bezpośrednio u autora na stronie www.monetarius.pl  






5 zł Sztandar - płytki vs. głęboki

"Sztandar" - okolicznościowa 5 - złotówka wybita w 1930 roku dla upamiętnienia 100. rocznicy wybuchu Powstania Listopadowego. Wizerunek monety jest absolutnie znany wszystkim kolekcjonerom monet II RP. W wariancie podstawowym (czyt. obiegowym) moneta znana jest w wersji z tzw. "płytkim" oraz "głębokim" stemplem. Obydwie są poszukiwane przez kolekcjonerów, ale jednak "głęboki stempel" to niedoścignione marzenie niejednego numizmatyka. 

Omawiana 5 - złotówka projektu Wojciecha Jastrzębowskiego weszła do obiegu zgodnie z rozporządzeniem z 29 listopada 1930 roku. Z obiegu została wycofana 30 września 1934 roku. Monetę wybito w srebrze próby Ag 750 na krążku o średnicy 33 mm i masie 18 g. Na rancie monety umieszczono napis: SALUS REIPUBLICAE SUPREMA LEX. Łączny nakład wersji obiegowej / okolicznościowej wyniósł 1 000 000 sztuk. Poza wersją obiegową istnieją jeszcze warianty próbne, ale nie to jest istotą tego wpisu. 

Skąd zatem wzięły się dwie odmiany wersji obiegowej tej monety? Otóż najpierw rozpoczęto bicie tej monety tzw. stemplem głębokim, jednak od samego początku tłoczenie sprawiało dość duże problemy techniczne. Proces został przerwany a wizerunek wypłacony i kontynuowano produkcję już stemplem płytkim. Nie ma oficjalnie potwierdzonych informacji co do ilości monet wybitych stemplem głębokim - jedne źródła podają około 200, inne około 1 000 sztuk. Nie zmienia to jednak faktu, że odmiana ze stemplem głębokim jest obecnie jedną z najbardziej poszukiwanych monet II RP - je cena w dobrym stanie nierzadko przekracza kwotę kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. 

Jak zatem odróżnić jedną odmianę od drugiej? Na pierwszy rzut oka, dla niewprawnego oka różnicy praktycznie nie ma. Dopiero po bliższym obejrzeniu i to jeśli wiemy na które szczegóły monety patrzeć, jesteśmy wstanie odróżnić od siebie te dwie odmiany. Gdzie zatem różnica?

1) w przypadku stempla płytkiego głowa orzełka na drzewcu sztandaru skierowana jest pomiędzy ząbki obwódki, natomiast przy stemplu głębokim celuje centralnie z ząbek


2) w przypadku stempla płytkiego zarówno na awersie i rewersie kreski idące wokół obrzeża na obydwu stronach mają jednakową grubość. Z kolei przy stemplu głębokim na awersie kreski są grubsze w porównaniu do ząbkowania na rewersie. 


3) przy zestawieniu obydwu odmian widoczna jest również różnica w kroju pisma - czcionka na sztandarze głębokim jest cieńsza i bardziej smuklejsza, z kolei litery na sztandarze płytkim są grubsze. 


Medale z chronogramem - jak odczytać?

"Chronogram"? Co to wogóle jest? Wiele osób ze zdziwieniem napewno zareagowało, kiedy usłyszało tę tajemniczo brzmiącą nazwę. Nazwa dziwna więc i pewnie samo zagadnienie do prostych nie należy? Na szczęście nie. Jest to nic innego jak sposób i forma zapisywania dat rocznych stosowany m.in na wielu barokowych medalach i nie tylko. Ten sposób zapisu można spokojnie porównać do swoistego szyfru, czy łamigłówki - odczytując zatem chronogram możemy spokojnie poczuć się jak "odkrywcy" :) :):). 

Chronogram (z greckiego chronos - czas) to nic innego jak rodzaj "łamigłówki" wykorzystującej fakt, że w alfabecie łacińskim litery I, V, X, L, C, D, M pełnią jednocześnie funkcję cyfr rzymskich. Poniżej mała ściągawka:

I - 1
V - 5
X - 10
L - 50
C - 100
D - 500
M - 1000

Tyle teorii a jak to wygląda w praktyce? Spójrzcie spokojnie na poniższy medal. Dla ułatwienia zaznaczyłem kilka liter czerwonymi kropkami, ale i bez nich od razu widać znacznie różnice w ich wielkości w stosunku do nich. Spróbujmy je zatem spisać i dopasować do cyfr łacińskich. CO nam wyjdzie? 


A więc do dzieła: I - 1; D - 500; I - 1; C - 100; V - 5; M - 1000; I - 1; I - 1; V - 5; V - 5; V - 5; V - 5; C - 100; I - 1; V - 5; V - 5; V - 5. 

No i w porządku - mamy ciąg rzymsko - łacińskich znaków. Teraz wystarczy tylko cyfr łacińskie zsumować i wychodzi nam data 1745 rok. Powyższy medal został wybity na zawarcie pokoju w Dreźnie 24.12 (o czym mówi data zapisana rzymskimi literami na dole) 1745 roku - to odczytaliśmy z chronogramu. 

Teraz weźmy na warsztat talara niemieckiego. Wizerunek monety poniżej: 




Zaznaczyłem czerwonymi kropkami litery wchodzące w skład chronogramu, teraz wystarczy dopasować do nich tylko cyfry łacińskie - po zsumowaniu powinna wyjść data 1796

POWODZENIA I MIŁEJ ZABAWY W POSZUKIWANIU KOLEJNYCH TEGO TYPU ZAPISÓW. 




KATALOG MONET POLSKICH 1545-1589 i 1633-1864; J. Parchimowicz; wyd. IV 2021

Do sprzedaży trafiło właśnie IV wydanie "KATALOGU MONET POLSKICH 1545-1589 i 1633-1864" Pana Janusza Parchimowicza. Informacja ważna i warta z pewnością odnotowania, ponieważ jest to obecnie jeden z lepszych podstawowych katalogów monet królów polskich od 1545 roku dla osób, które zaczynają swoją przygodę z numizmatami tego okresu. 

Dziś dla odmiany nie będzie mojej recenzji - odeślę do filmu poniżej, gdzie Pan Damian Marciniak, uważam że bardzo trafnie zrecenzował to wydawnictwo, opisując zarówno plusy jak i minusy tego wydania. 



Trudna sztuka wyceny medali

Jako, że swojego czasu dość intensywnie zajmowałem się tematyką medalierską jako kolekcjoner - obecnie raczej popularyzatorsko, od czasu do czasu na łamach tego portalu będę pisał kilka słów na ich temat. Zdarza się, że znajomi proszą mnie o wycenę jakiegoś medalu, ale bardzo często jednoznaczna ocena aktualnej wartości rynkowej danego waloru jest dość trudnaTrzeba mieć dużą wiedzę, aby móc precyzyjnie określić wartość danego egzemplarza. Powodów jest kilka, ale najważniejszym jest chyba fakt iż kolekcjonerstwo medali nadal pozostaje rynkiem dość niszowym, pozostającym w cieniu kolekcjonerstwa monet. Przez długie lata traktowane było ono bardziej jako gałąź historii sztuki niż typowego kolekcjonerstwa.

Kolekcjonerzy monet mają możliwość sprawdzania cen (trzeba je traktować szacunkowo, gdyż często są one rozbieżne z realnymi cenami na rynku wtórnym) w corocznie wydawanych katalogach monet lub w przypadku popularniejszych monet możliwość weryfikacji z aukcjami archiwalnymi. Zbieracze medali nie mają takiego komfortu. Nie ma regularnie wydawanych cenników medali, które nawet szacunkowo podawałyby wartość interesującego nas egzemplarza. Książki nt. medali katalogują je jedynie pod kątem danego twórcy, tematu którego dotyczą czy okresu historycznego w którym je wybito. Ceny nie są podawane, gdyż jak powiedział mi jeden ze znajomych kolekcjonerów „Nie ma ceny na medale. Jest to zdanie jak najbardziej trafne, gdyż jak się przekonamy, ceny dwóch egzemplarzy danego medalu mogą się między sobą znacznie różnić. 

Ze względu na niskie nakłady medali, które wynoszą z reguły od kilkudziesięciu do kilkuset sztuk, wiele z nich bardzo rzadko pojawia się na rynku wtórnym. Zdarza się, że nawet przez kilka lat dany medal nie pojawia się w sprzedaży. Jest to główny powód, dla którego w krótkim czasie cena danego egzemplarza może znacznie wzrosnąć - zwłaszcza jeśli jest kilku kolekcjonerów, którym w danym momencie zależy na zakupie tego konkretnego medalu.

To głównie właśnie ze względu na bardzo niskie nakłady większości medali ich ceny rządzą się tak naprawdę własnymi prawami. Jeśli jakiś medal przez lata nie pojawia się na aukcjach, wówczas może być licytowany do bardzo wysokich cen. Wystarczy jednak, żeby w niedługim okresie czasie 2 lub 3 egzemplarze medali z danego tematu znalazły się na aukcjach, wówczas ich cena już tak szybko napewno nie będzie rosła. Po prostu kolekcjonerów medali nie ma wielu i jeśli jest jedna sztuka to walka trwa do upadłego, ale jeśli już w niedługim okresie wypływają 2-3 egzemplarze, wówczas już takiej walki nie ma.

W dobie internetu wiele medali sprzedawanych jest przez popularne portale aukcyjne - Allegro, Numimarket czy bijący ostatnimi czasy rekordy popularności Onebid. Wśród polskich medali na aukcjach internetowych najwięcej sprzedawanych jest powojennych okresu PRL. Nieco rzadziej pojawiają się ciekawe egzemplarze medali międzywojennych. Te z XIX wieku i starsze na aukcjach internetowych sprzedawane są rzadziej - tylko nieliczne z nich pojawiają się regularniej. Regularne monitorowanie aukcji jest zatem doskonałą metodą na śledzenie cen medali. Archiwizowanie interesujących nas aukcji pozwoli nam dość precyzyjnie określić realną wartość medalu. 

Dość pomocne w wycenie medali są liczne fora i numizmatyczne strony internetowe. W licznych poruszanych tam wątkach można znaleźć informacje o interesujących nas medalach. Wszystkich kolekcjonerów zapraszam również do bezpośredniego kontaktu ze mną, w miarę moich możliwości każdemu pomogę :). 

W przypadku starszych medali nieocenione są katalogi aukcyjne wydawane przed każdą aukcją numizmatyczną. Na większości z nich oferowane są również medale. Każdy eksponat opatrzony jest zdjęciem, opisem z którego możemy się dowiedzieć m.in.: o stopniu rzadkości, autorze medalu, roku wybicia i literaturze w której został szerzej opisany. Każdy medal ma również swoją cenę, od której jest licytowany. 

Reasumując, aby móc precyzyjnie określić wartość danego medalu trzeba mieć dość duże obeznanie na rynku, na bieżąco śledzić aukcje stacjonarne i internetowe oraz wiedzieć gdzie i jak wyceniać medal abyśmy nie "przepłacili" :). 

Z myślą o przyszłości Naszych dzieci

Dziś będzie wpis głównie dla młodych rodziców, ale również Ci którzy planują w niedalekiej przyszłości powiększenie rodziny powinni to przeczytać, bowiem im wcześniej zadbamy o lepszą przyszłość i start Naszych dzieci i rozłożymy sobie to na lata, tym Nasz portfel nie będzie tak cierpiał. Coś o tym wiem, bo sam ma dwie cudowne córeczki i wspólnie z żoną podjęliśmy decyzje, że już od pierwszych dni ich życia będziemy odkładali drobne sumy na ich lepszy start w dorosłość. 

Wielu rodziców systematycznie odkłada mniejsze lub większe sumy pieniędzy na subkontach dla swoich dzieci. Dodatkowo co miesiąc dzieci dostają świadczenia 500+ co jest dodatkowym zastrzykiem gotówki. Tylko czy gromadzenie samej gotówki bez lokowania je w różne aktywa jest dobrym pomysłem? Od razu odpowiem, że NIE!!! Banki obecnie nie oferują nam praktycznie nic sensownego jeśli chodzi o różne formy pomnażania pieniędzy - lokaty, obligacje czy fundusze są tak oprocentowane, że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Ludzie masowo wyciągają pieniądze z banków i dywersyfikują je na różne sposoby. Na koniec lipca 2020 roku z lokat bankowych odpłynęło ponad 53 mld złotych tj. 20% wszystkich pieniędzy, które Polacy trzymają na lokatach.

Kluczowe w tym zagadnieniu jest zorientowanie się jakie mamy tak naprawdę możliwości a jest ich naprawdę dużo - wszystko zależy jednak od ilości gotówki jaką będziemy mogli np. w skali roku przeznaczyć na taka lokatę dla dziecka. 
Nasze dzieci otrzymują świadczenia 500+. Wielu rodziców przeznacza je na bieżącą konsumpcję na potrzeby dzieci i to jest również doskonała forma inwestycji w przyszłość Naszego dziecka. Część rodziców jednak odkłada te pieniądze na subkontach. My rozpatrujemy tutaj to drugie rozwiązanie - czyli odkładamy te pieniądze. Tym sposobem w skali roku robi nam się już dość pokaźna kwota 6 000 zł. Już te pieniądze zgromadzone z samego 500+ dają duże pole manewru do bezpiecznego ich ulokowania. Jeśli dołożymy do tego jeszcze jakieś inne dodatkowo odkładane dla dziecka pieniądze (np. dodatkowe 200 zł miesięcznie), wówczas kwota ta automatycznie nam rośnie. 

Moi rodzice kwartalnie przez kilkanaście lat odkładali mi kwotę X na specjalnym funduszu typu stabilnego wzrostu czy innym - nazwy dokładnie nie pamiętam. Kiedy poszedłem na studia dali mi te pieniądze do samodzielnego spożytkowania ich. Kwota jak dla studenta była dość pokaźna, ale przypuszczam, że  jeśli wtedy mieliby świadomość, że tak odkładane pieniądze co jakiś czas mogliby zamieniać na złoto czy monetę i ów oszczędności przekazać mi właśnie w postaci sztabki czy numizmatu, to kwota ta byłaby z pewnością po spieniężeniu tych walorów dziś o wiele razy wyższa. 

Nawet odkładanie drobnych kwot typu np. 100 - 200 zł miesięcznie po kilku latach zrobi pokaźną sumę, którą można zamienić na ładną monetę czy złoto. 
Mamy pieniądze i co dalej?

No i co z tymi pieniędzmi w końcu zrobić jeśli uskładamy już tę kwotę X? Jeśli jesteśmy aktywnymi numizmatykami to nie będziemy mieli raczej problemów z odpowiednim ich zagospodarowaniem. Mniej doświadczonym proponuję dwa rozwiązania: konsultację w zaufanym antykwariacie numizmatycznym lub prostszym rozwiązaniem będzie zakup certyfikowanej sztabki złota. Tu jakaś specjalna wiedza nie jest potrzebna. 

Jak się jednak do tego zabrać, żeby wszystko miało "przysłowiowe ręce i nogi"? Nie jest sztuką lokować pieniądze, ale sztuką jest je ulokować rozsądnie. Bez względu na to czy nasza wiedza w zakresie numizmatyki czy rynku złota jest mała czy duża, przed decyzją o ulokowaniu w którymś z tych aktywów, konieczne jest wg mnie rozeznanie - w przypadku rynku numizmatycznego obserwacja trendów rynkowych (są tematy, które zawsze były i będą w cenie a są monety nie cieszące się zbytnim zainteresowaniem kolekcjonerów) natomiast w przypadku rynku złota obserwacja notować bieżących i historycznych, żeby uniknąć kupowania na tzw. "górce". 

Poniżej w punktach zestawiłem ważne wg mnie sugestie i spostrzeżenia, które mogą być pomocne:

1) Nie kupuj za wszelką cenę dla samej chęci kupienia, nie przepłacaj. Nie kupujesz numizmatu do zbioru tematycznego, kupujesz pojedyncze numizmaty. Obecnie na rynku jest ogromny wybór ciekawych walorów numizmatycznych. Jeśli dziś nie kupisz monety X to za tydzień z powodzeniem znajdzie się walor Y, który będzie równie dobrą lokatą. 

2) Jeśli decydujesz się na zakup monet to lepiej jest coś kupić rzadziej np. raz do roku jedną dobrą monetę w dobrym stanie zachowania, niż 4 razy w roku słabsze monety. Na dobry numizmat w dobrym stanie zawsze znajdzie się klient - jest również dużo większa szansa na wzrost wartości w perspektywie kilku lat niż w przypadku słabszych egzemplarzy. 

3) Kupuj zawsze ze sprawdzonego źródła z dobrymi opiniami. Antykwariaty numizmatyczne wystawią Ci stosowny certyfikat

4) Nie zostawiaj swoich dzieci bez wiedzy co posiadają - jeśli gromadzisz monety czy sztabki w jakiejś skrytce, koniecznie dołącz do nich jak najwięcej informacji - certyfikaty, dowody zakupu, którki opis numizmatu. Dzięki temu dzieci będą miały większą świadomość tego co im zostawiliśmy i nie zostana oszukane przy ewentualnej odsprzedaży. 



Wielcy polscy ekonomiści - zapowiedź trzech emisji

Narodowy Bank Polski w iście ekspresowym tempie informuje o nowych emisjach monet. Dziś tj. 22 lutego 2021 roku w Monitorze Polskim ukazały się zapowiedzi trzech kolejnych monet w serii "Wielcy polscy ekonomiści" - Ferdynand Zweig, Adam Krzyżanowski i Adam Heydel. Emisja monet przewidziana jest na 18 i 25 marca 2021 roku. Z dziennikarskiego obowiązku informujemy zatem o nich. 





Specyfikacja (taka sama dla wszystkich trzech tematów): 

Emitent: Narodowy Bank Polski
Producent: Mennica Polska S.A. 
Materiał: srebro Ag 925 z matowaniem laserowym
Rant: gładki
Stempel: lustrzany
Średnica: 32 mm
Masa: 14,14 g
Nakład: do 10 000 sztuk

100. rocznica Konstytucji Marcowej

Narodowy Bank Polski opublikował wizerunek srebrnej monety 10 zł upamiętniającej 100. rocznicę Konstytucji Marcowej. Emisja monety zaplanowana jest na 11 marca 2021 roku. Osobiście przyznam, że wizerunek numizmatu prezentuje się bardzo ciekawie. Autorem projektu jest Pan Grzegorz Pfeifer. 


Strona przednia (awers): centralnie wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej, pod orłem, po prawej stronie znak mennicy: m / w; w tle orła wyodrębniona płaszczyzna przedstawiająca otwartą księgę, zawierająca fragment faksymile preambuły Konstytucji z 17 marca 1921 r. U góry napis: 10 ZŁ, u dołu napisy: RZECZPOSPOLITA POLSKA / 2021

Strona odwrotna (rewers): centralnie wizerunek orła z medalu upamiętniającego pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji, w tle wyodrębniona płaszczyzna będąca fragmentem karty tytułowej Konstytucji z 17 marca 1921 r. Wzdłuż krawędzi płaszczyzny napisy: 100. ROCZNICA KONSTYTUCJI MARCOWEJ 

Specyfikacja: 

Emitent: Narodowy Bank Polski
Producent: Mennica Polska S.A. 
Materiał: srebro Ag 925 z matowaniem laserowym
Rant: gładki
Stempel: lustrzany
Średnica: 32 mm
Masa: 14,14 g
Nakład: do 10 000 sztuk
Projekt: Grzegorze Pfeifer

Szukając informacji o konstytucji marcowej znalazłem dwa historyczne medale i jeden medalik wybity dla upamiętnienia tego wydarzenia. Właśnie to w numizmatyce jest najciekawsze, że moneta sama w sobie nie jest i nie powinna być celem - to jest dopiero początek do dalszego zgłębiania tematu


Medal projektu Jana Raszki wybity w 1921 roku w zakładzie Józefa Chylińskiego w Warszawie na pamiątkę uchwalenia Konstytucji Marcowej. Aw: Trzy postacie (symbolizujące trzy stany) klęczące przed Matką Boską, wyżej Orzeł; Rw: Na ozdobnej płycie napis NA / PAMIĄTKĘ / UCHWALENIA / KONSTY= / TUCJI / 17.MARCA / 1921; na obrzeżu sygnatura J. CHYLIŃSKI; Strzałkowski 483 (R); brąz, 50.3 mm, 50.20 g;

Medalik w brązie średnicy 27 mm, projekt, produkcja, rysunek jak w medalu powyżej. 

Medal autorstwa Feliksa Łopieńskiego, wybity w pierwsza rocznicę uchwalenia Konstytucji Marcowej w zakładzie Braci Łopieńskich w Warszawie. Aw: Na tle miecza, laski z dłonią i rózeg liktorskich otwarta księga z napisem KONSTYTUCJA / 17 MARCA / 1921 i napis w otoku SALUS REI-PUBLICAE SUPREMA LEX ESTO, Rw: Orzeł siedzący na księdze i napis w otoku SEJM USTAWODAWCZY RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ, na obrzeżu sygnatura BR.ŁOPIEŃSCY, brąz, 71.2 mm, 134.36 g. 


Odbudowa Mennicy Państwowej - pierwszy polski medal powojenny

Kilka dobrych lat mojej numizmatycznej przygody było związane z medalierstwem. Miałem dość dużą kolekcję. Wśród nich posiadałem jeden z moich pierwszych, które kupiłem tzn. medal Odbudowa Mennicy Państwowej z roku 1946. Medal prosty, ale bardzo ciekawy i co najważniejsze rzadki i poszukiwany i to było moim powodem do dumy, że ja w swoim zbiorze takowy posiadam. 

Medal autorstwa Stefana Koźbielewskiego został wybity dla upamiętnienia odbudowy i uroczystego otwarcia gmachu odbudowanej Mennicy w marcu 1946 roku. Był wręczany głównie zaproszonym tam gościom. Wybito go w niewielkim nakładzie, jednak różne katalogi podają różne ilości. W katalogu Medale Mennicy Państwowej 1946 - 1973 autor podaje, że medal ten wybito w srebrze i w tombaku. Nakład nieznany. Z kolei w katalogu pt: Katalog Medali Polskich 1945 - 1964, autorstwa  panów Jabłońskiego i Minko, opisuje ten medal nieco inaczej. Otóż piszą oni, że został wybity w  srebrze w nakładzie 25 sztuk oraz brązie w liczbie 120 egzemplarzy. Od razu pojawia się pierwsza nieścisłość - czy medal w metalu nieszlachetnym jest brązowy czy tombakowy? Nie ma napewno wątpliwości, że jest to bez wątpienia bardzo rzadki numizmat - wersja srebrna, która teoretycznie jest rzadsza pojawia się raz na 2-3 lata na aukcjach. Notowania aukcyjnego wersji brązowej / tombakowej nie udało mi się odnaleźć


Średnica 35 mm, Srebro Ag 925, masa 18,5 - 19 g.

Sama kompozycja medalu, prosta ale bardzo ciekawa i interesująca. Na awersie centralnie umieszczona jest prasa mennicza tzw. balansierka (prasa śrubowa). Wokoło umieszczone są trzy monety: grosz krakowski Kazimierza Wielkiego oraz data 1338, grosz Stefana Batorego z datą 1578, 1 grosz z okresu międzywojennego oraz awers nawiązujący do emisji powojennych monet (orzeł bez korony). Na rewersie z kolei centralnie w wieńcu w 4 wierszach napis ODBUDOWA - 30 - III - 1946, w otoku MENNICA PAŃSTWOWA oraz herb Kościesza (międzywojenny znak menniczy).

Punca "NUMIZMAT" na awersie

Ciekawostką sporadycznie pojawiającą się na rynku numizmatycznym jest medal na Odbudowę Mennicy Państwowej z puncą NUMIZMAT nabitą na awersie medalu na balansjerce. Szczegółowo ten wątek opisał Pan O. Paszkowycz w wydanym przez siebie katalogu medali powojennych Mennicy Państwowej. Jaka była geneza użycia tej puncy? 

Użycie puncy na tym i innych medalach powojennych było niejako ukłonem Mennicy Państwowej do rynku numizmatycznego. Zaraz po wojnie kolekcjonerzy medali mieli utrudniony dostęp do nowych emisji. Z pomocą przyszli powojenni dyrektorzy mennicy - Władysław Terlecki oraz Czesław Jakubowski, którzy to na poczet dobrej współpracy między mennica a PTAiN zgadzali się w pierwszy latach powojennych na wykonywanie wersji z puncą NUMIZMAT. Przeznaczeniem tych medali miały być organizowane w towarzystwie numizmatycznym wystawy. Część puncowanych medali było przekazywane od emitenta i oznaczane, a część za zgoda emitenta dobijane powyżej nakładu i oznaczane puncą. Oznaczenie było wybijane ręcznie "wgłąb".

Dziś medale oznaczone taką puncą stanowią ogromną rzadkość i sporadycznie pojawiają się na rynku. Orest Paszkowycz doliczył się jedynie 18-stu tematów powojennych medali, które zostały oznaczone puncą NUMIZMAT. Nie są znane ilości oznaczonych medali w każdym z tematów. 





Grosz Krakowski - numizmatyczny biały kruk

Jednym zdaniem warto w tym miejscu wspomnieć o arcyciekawym groszu krakowskim, zaprezentowanym na awersie medalu. Został on wprowadzony  przez Kazimierza Wielkiego w wyniku dużej reformy monetarnej przeprowadzanej w latach 1365-1370 (o samej reformie monetarnej i samych systemach obowiązujących w Polsce wspomnę w jednym z kolejnych wpisów). Moneta wzorowana na groszu praskim zarówno co do wartości, jak i typologii. Na awersie widniała korona i napis w podwójnym otoku: KAZIMIRVS PRIMVS DEI GRATIA REX POLONIE. Rewers zdobił orzeł otoczony napisem GROSI CRACOVIENSESS.

Grosz krakowski Kazimierza Wielkiego jest numizmatycznie bez wątpienia najcenniejszą i najbardziej poszukiwaną monetą. Obecnie znany jest w maksymalnie 50 egzemplarzach (różnie źródła podają od 37 do 50). Na aukcjach numizmatycznych pojawia się bardzo rzadko a jeśli już się pojawi to licytacje dochodzą do kilkudziesięciu tysięcy złotych. 

Prezentowany na zdjęciu grosz pochodzi z 5 aukcji ANMN - został sprzedany za 72 000 zł. 

Grosze Stefana Batorego z 1758 roku również prezentowany na awersie medalu (GNDM)