IX aukcja Salonu Numizmatycznego Mateusz Wójcicki - JEST MOC !!!

Od kilku dobrych tygodni piszemy już o nadchodzącej aukcji Salonu Numizmatycznego Mateusza Wójcickiego, która to odbędzie się na przełomie lutego i marca 2022 roku. Początek już w tę sobotę 26 lutego. Łącznie podczas całego wydarzenia pod młotek pójdzie 3 925 walorów. Przez wielu aukcja ta uznawana jest za jedną z najlepszych jeśli nie najlepszą spośród wszystkich, które do tej pory organizował ten dom aukcyjny. Podpisuję się pod tym bez dwóch zdań. 

Dla kolekcjonerów monet i medali najważniejszy będzie napewno dzień 26 lutego - sesja 1. Pod młotek pójdzie 1193 przedmioty. Dużo, zatem trzeba się liczyć z tym, że sobotnia licytacja zakończy się bardzo późno. Z tego dnia, dotychczas opisaliśmy już kilkadziesiąt najciekawszych monet i medali, o których na bieżąco można było czytać na Naszym profilu na FB. Tak jak podczas zeszłorocznej aukcji SNMW byłem w stanie dość precyzyjnie wytypować TOP 5 medali i banknotów, tak teraz przyznam szczerze, że mam duży dylemat, bowiem jest na tyle dużo rzadkości - zarówno tych najgrubszych walorów, jak i drobniejszych ale o bardzo wysokim stopniu rzadkości, że trudno cokolwiek prognozować i typować. Od czegoś jednak trzeba zacząć. 

Poniżej prezentuję tylko wybrane najciekawsze walory i zaznaczam, że jest to mój subiektywny wybór, ale naprawdę bardzo trudno się było zdecydować na wybranie tych kilku, które zasługują na szczególne wyróżnienie czy to ze względu na stopień rzadkości czy urodę. Pełna oferta aukcji - blisko 4 000 przedmiotów znajduje się TUTAJ - KLIKNIJ

Bez wątpienia ozdobą aukcji w kategorii talarów jest toruński talar Władysława IV Wazy w mocie MS63 z roku 1638. (poz. 253). Jest to jedyny egzemplarz tej emisji w nocie MS. Z powodzeniem możemy tu mówić zatem o unikatowości tego egzemplarza. Do tego jeszcze błąd w tytulaturze PRS zamiast PRVS i mamy prawdziwy rarytas, o który bez wątpienia "posypią się wióry", bo tego typu walor pojawia sie bez wątpienia raz na kilkanaście lat. 


SNMW może poszczycić się pierwszym notowaniem na polskim rynku aukcyjnym dwutalara Fryderyka Wilhelma - monety bitej w Królewcu w 1653 roku. Numizmat sam w sobie ekstremalnie rzadki, dotychczas notowany zaledwie kilka raz z czego jeszcze nigdy w Polsce. W przypadku tego dwutalara od razu rzuca się w oczy niezwykle rozbudowany heraldycznie rewers: pośrodku Orzeł pruski w koronie z tarczą z berłem na piersi, wokół wieńca heraldycznego składającego się z 11 tarcz heraldycznych, które otoczone są dwiema gałązkami laurowymi, na zewnątrz kolejny wieniec heraldyczny składający się z 14 tarcz heraldycznych, dzielony rok 1-6/5-3 oraz poniżej inicjały C-M Christopha Melchiora, wardajna mennicy w Królewcu w latach 1651-1656



Medal koronacyjny Michała Korybuta Wiśniowieckiego oferowany na nadchodzącej aukcji SNMW, to nie tylko bardzo rzadki walor (R5), ale także chyba najlepiej zachowany egzemplarz oferowany na rynku. W przypadku medali dla wytrawnych koneserów, stan zachowania to kluczowy tak naprawdę element, bowiem każdy słabszy stan automatycznie zaburza odbiór wizualny medalu, a przy nich jest to absolutnie najważniejsze. Żeby zobaczyć o czym pisze, koniecznie proszę obejrzeć poniższy film na którym doskonale widac fantastyczne relief i doskonale zachowany detal. 


Oj napewno nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał choć o jednym numizmacie Jana II Kazimierza. Gdańska szkoła medalierska + Jan II Kazimierz + donatywa = numizmatyczny creme de la creme. Ekstremalnie rzadka donatywa, która dopiero po raz drugi będzie oferowana na polskim rynku aukcyjnym. Numizmat ten znany jest również w wersji złotych odbitek. Stemple tej donatywy wykonał wybitny medalier gdański Jan Höhn młodszy, syn Jana Höhna starszego, a wybita została w srebrze i w złocie, jako hołd miasta Gdańska dla króla Jana II Kazimierza. 



August II Mocny, Klipa talara Drezno 1714 - PIERWSZE NOTOWANIE. Bardzo ciekawa klipa z efektowym monogramem, którego rozszyfrowania podjął się w doskonałym opracowaniu współredaktor Portalu Numizmatycznego - Krystian Browarny. W artykule pt. "Kilka słów o klipie Augusta II" autor podjął się odważnego, ale uważam ciekawego i trafnego rozszyfrowania widocznego na numizmacie monogramu.
 W katalogu aukcyjnym SNMW artykuł Krystiana został przytoczony jako wiarygodny i trafnie rozszyfrowujący widoczny, zawiły monogram. 


Czy tylko te najgrubsze numizmaty mogą być atrakcyjne dla tych, co szukają prawdziwych rzadkości? Nie. Poniżej dwa przykłady drobnych walorów, które spokojnie mogę zaliczyć do peletonu czarnych koni tej aukcji. Pierwsza moneta to 2 złote 1813 Oblężenia Zamościa w bardzo rzadkie odmianie, gdzie cechą charakterystyczną jest duża cyfra dwa - wyraźnie większa niż na innych odmianach oraz brak tzw. "bomby" na rewersie. W preaukcji cena wynosi już 14 500 złotych, ale nie jest to napewno ostanie słowo. 


Kiedy kolekcjonerzy patrzą na te dwie widoczne poniżej próbne emisje Wolnego Miasta Gdańska od razu serce zaczyna im szybciej bić. Są to bowiem ekstremalnej rzadkości (trzecie notowanie na przestrzeni 14 lat) próbne emisje 5 i 10 fenigów 1923 wybite w mosiądzu. Tych pozycji brakuje w wielu, nawet najbardziej zaawansowanych zbiorach numizmatycznych WMG. 




Tak jak wspomniałem we wstępie, to tylko kilka spośród dziesiątek i setek fenomenalnych numizmatów, które będą licytowane pierwszego dnia aukcji podczas sesji 1. Drugi dzień - niedziela to już prawdziwa uczta dla miłośników pieniądza papierowego. Oferta tego działu jest tak dobra, że tutaj nie podejmie się jakiegokolwiek wyboru tych najbardziej topowych walorów, bowiem podium jest tak ciasne, że trudno tu cokolwiek wyrokować. Pełna oferta pieniądza papierowego znajduje się pod linkiem: https://onebid.pl/pl/auction/1369806/2121/BANKNOTY-POLSKIE




Z PEŁNĄ OFERTA AUKCJI MOŻNA ZAPOZNAć SIĘ POD LINKIEM: https://onebid.pl/pl/auction/-/2121


ODMIANY 2 marek 1940 GETTA ŁÓDZKIEGO – SZERSZA ANALIZA

W tym dniu, o tak szczególnej dacie 22-02-2022 nie może być innego artykułu jak na temat, gdzie Bohaterem wpisu będzie nominał zawierający cyfrę 2, a ściślej 2 marek 1940 Getta Łódzkiego. ...a jak szczególna jest ta data, to proszę zauważyć, iż mamy do czynienia z RADAREM, czy jak kto woli z układem palindromicznym, bo data ta czytana zarówno z lewej, jak i z prawej strony da nam taki sam ciąg liczbowy. Cóż magia cyfr towarzyszy banknotom od zawsze, no a taki układ dwójkowy może się zdarzyć tylko ten jeden, jedyny raz ..i dziś go mamy, ...także postanowiłem jakoś uczcić ten szczególny dzień, a ponieważ znany jestem z zamiłowania do emisji banknotów Getta Łódzkiego 1940, postanowiłem że o nim będzie dziś mowa tj. o słynnej 2 markówce.

Jak zapewne uważni czytelnicy moich zapisów zauważyli, temat 2 marek 1940 był już poruszany przeze mnie dwukrotnie ale tam mamy opracowania szczegółowe dla dwóch specyficznych odmian, a dziś postanowiłem zebrać to w całości i jak to się mówi zamknąć temat 2 marek 1940 dokumentnie. Z tym całkowitym zamknięciem, to tak nie do końca, bo oczywiście liczę na to, że coś nowego w tym temacie się znajdzie i podzielą się tym Państwo w komentarzach do tego artykułu.

Tu taka mała dygresja z mojej strony, było już szczegółowe opracowanie dot. 50 fenigów 1940 Getta, a teraz  od razu przeskok do nominału 2 marek?, a dlaczego pominięto kolejny chronologicznie nominał 1 marki? Otóż chciałbym zapewnić czytelników, że jedyneczka nie zostanie pomięta, mam na jej temat już bogaty materiał dot. odmian , notowań itp. także cierpliwości nie zaniedbam tego, a dziś 2 markówce ustąpiłem pierwszeństwa,  z uwagi na tą szczególną datę.

Także informacji czysto katalogowych kolejny raz nie zamieszczę, to każdy zainteresowany kolekcjoner może sam sobie je znaleźć. Tradycyjnie zacznę od odmian 2 markówki 1940 jakie możemy spotkać, takie zestawienie jest zawsze ciekawe, daje ogólny pogląd na zagadnienie, pozwoliłem też sobie przy tym na komentarz co do rzadkości ich występowania  i tak mamy :

1. OBIEGOWY banknot 2 marki 1940 z typem numeratora TYP1, jedna kreseczka pod (o) w (No). W każdych wariantach numeracji banknot jest rzadki, stany bankowe wręcz bardzo rzadkie, szersza analiza i omówienie tej pozycji poniżej.(zdjęcie pochodzi z archiwum aukcji GNDM z dn. 09.02.2019 poz.4019).

2. OBIEGOWY banknot 2 marki 1940 z typem numeratora TYP2, dwie kreseczki pod (o) w (No). W tym typie numeracji banknot jest ekstremalnie rzadki w każdym stanie zachowania. (zdjęcie pochodzi z archiwum aukcji SNMW z dn. 27.02.2022 poz.2353).

3. FAŁSZERSTWO RAUCHWERGERA, banknoty tak ekstremalnie rzadkie, że każdy egzemplarz należy uznać za unikat. (zdjęcie pochodzi z archiwum aukcji SNMW z dn. 24.02.2018r., poz. 394)

4. WZÓR z numeracją zerową No 000000,  występujący zarówno z perforacją, jak i bez. Ekstremalnie rzadka pozycja na rynku.(zdjęcie z archiwum aukcji  WCN z dn. 31.05.2008 poz.895)

5. CZYSTY banknot bez nadruku serii i numeracji,  tu mamy najprawdopodobniej do czynienia z typem wzoru archiwalnego. Bardzo rzadka pozycja. (zdjęcie z katalogu Cz. Miłczaka, Banknoty Polskie i Wzory, tom 2,  Warszawa 2012 ),

6. ENTWERTET banknoty tzw. okazowe, z niską numeracją 000XXX (pierwsze trzy zera pozostałe to 3 cyfry w druku), z pieczęcią granatową ENTWERTET znajdującą się na rewersie. Nie są to wzory, jak się często spotykało taką opinię, nazewnictwo niemieckie było dość precyzyjne i wzory w jęz. niemieckim mają miano MUSTER , napis ENTWERTET oznacza “wycofany”. Za informacją podaną w katalogu Czesława Miłczaka ten typ banknotów spotykany był w zestawach prezentowych (suwenirach) dla wysokich rangą dygnitarzy niemieckich, gdzie znajdowały się wraz z pozostałymi nominałami, w kopertach oznaczonych numeracją taką samą jakie miały wszystkie banknoty. Jako ciekawostkę podam, iż znany jest najwyższy numer takiego kompletnego zestawu nominałowego o nr 001041, znajdujący się w zasobach  Muzeum Narodowego w Warszawie, także jak widać istnieją banknoty typu ENTWERTET co posiadają nie trzy ale dwa zera z przodu. Wyjątkowo rzadko spotykane egzemplarze na rynku kolekcjonerskim. (zdjęcie banknotu pochodzi z archiwum aukcji GNDM z dn. 05.10.2019, poz.6206)


Poniżej omówię każdą z wyżej wymienionych pozycji.

ad.1) OBIEGOWY banknot 2 marki 1940 z typem numeratora TYP1. Tu znalazłem jego 32 notowania w okresie od 1995r., zapewne było ich więcej ale i tak ilość wskazuje nam na jego rzadkość występowania. Każdy egzemplarz posiada nadruk numeracji w kolorze pomarańczowym. Te banknoty były drukowane w początkowej fazie druku całej emisji (do momentu wyłapania fałszerstwa Rauchwergera i wycofania z obiegu nominału 2 marek), gdzie druk ich odbywał się na papierze wysokiej jakości, z dodatkiem włókien bawełny, stąd dziś mamy na nich taki kolor numeracji, dotyczy to też pozostałych nominałów, które mają dziś numerację w kol. pomarańczowym :

*50 fenigów, początkowy druk  zakresu numeracji

*1 marka odmiana 6 cyfrowa, bez nadruku serii, z początkowym zakresem numeracji

*5 marek na papierze kartonowym

*10, *20 i *50 marek na papierze ze znakiem wodnym


 Co do zakresów numeracji to :

- najniższym znanym mi numerem jest : 009534 (aukcja WCN z dn. 18.11.1995 poz.1060)

- a najwyższym numerem : 234402  (aukcja WCN z dn. 29.05.2004 poz.868)


Zakresy występowania numeracji rozkładają się następująco:

-009XXX tego zakresu znalazłem 16 notowań, jest to ciąg numeryczny, który możemy spotkać najczęściej, co nie oznacza ze banknot ten jest pospolity.

-01XXXX – jedno notowanie, czyli bardzo rzadki układ

-03XXXX – dwa notowania

-05XXXX – trzy notowania

-06XXXX, 07XXXX, 10XXXX, 15XXXX, 18XXXX, 21XXXX – po jednym notowaniu

-22XXXX, 23XXXX – po dwa notowanie każdego ciągu numerycznego.


ad.2) OBIEGOWY banknot 2 marki 1940 z typem numeratora TYP2 - tu już opracowałem tą pozycję, zainteresowanych zapraszam do zapoznania się  z tematem: LINK TUTAJ KLIKNIJ

ad.3) FAŁSZERSTWO RAUCHWERGERA – tu również jest wcześniejsze moje opracowanie, zapraszam do zapoznania się z tym bardzo ciekawym tematem (KLIKNIJ W GRAFIKĘ PONIŻEJ):

ad.4) WZÓR z numeracją zerową No 000000, tu poza jednym notowaniem nie znalazłem więcej informacji na jego temat, to świadczy z jak ekstremalnie rzadką pozycją mamy do czynienia.

ad.5) CZYSTY banknot bez nadruku serii i numeracji, tu nie znalazłem żadnego notowania, poza informacją zawarta w katalogu Cz. Miłczaka

ad.6) ENTWERTET czyli banknoty z niską numeracją i pieczęcią ENTWERTET na rewersie, tu znalazłem 4 notowania banknotów o numerach :  000121, 000174, 000182, 000476. Jak już wspomniałem wcześniej, są to wyjątkowe rzadko spotykane egzemplarze.

Temat wg mnie ciekawy, tym samym zapraszam do dyskusji i uzupełnienie o informację, dotyczących nie wymienionych notowań, czy innych zakresów numeracji niż podałem w artykule.

Pozdrawiam pasjonatów banknotów
Paweł Pawłowski (vel pawpaw)


literatura :

1) Jacek Sarosiek, Banknoty Getta Łódzkiego 1940-1944, Białystok 2012

2) Jacek Sarosiek, Money of the Lodz Ghetto 1940-1944, Białystok 2017

3) Czesław Miłczak, Banknoty Polskie i Wzory, tom 2,  Warszawa 2012

4) R.S. Feller, Silent Witnesses – Civillian Camp Money of World War II, Potr Clinton 2007

5) Hans Ludwig Grabowski „Das Gelddes Terrors ” , Battenberg 2008


SENSACJA - Zagadka podpisu P. GROZMANIEGO na banknocie 25 złp 1794 rozwiązana !!!

PODPIS P. GROZMANIEGO NA BANKNOCIE 25 złotych 1794 NIE BYŁ ZŁOŻONY WTÓRNIE NA PODPISIE INNEGO KOMISARZA (wywabienie innego podpisu nie miało miejsca). W tytule użyłem zwrotu SENSACJA i nie jest to chwyt marketingowy dla przyciągnięcia uwagi, ani stwierdzenie na wyrost, w poniższej analizie przedstawię Państwu wręcz sensacyjną informację zmieniającą wiedzę zawartą w katalogach, podważającą opinie największych sław numizmatycznych.

Tak na wstępie to przyznam, że mam szczęście do banknotu 25zł 1794, już dwie publikacje dotyczące tego nominału, które można przeczytać tu :

https://www.portalnumizmatyczny.pl/2021/10/faszerstwo-banknotu-insurekcji-25.html

https://www.facebook.com/pieniadzpapierowy/posts/140617385081755

Obecną analizę i wnioski oparłem na badaniu egzemplarza 25zł 1794 serii B , o numerze 29242, które to doprowadziły mnie do wniosków podważających teorię jakoby podpis złożony odręcznie na banknotach o nominale 25zł 1794, przez komisarza Piotra Grozmaniego był złożony wtórnie, na podobno wcześniej złożonym i wybawionym z papieru podpisie innego komisarza. Także to jest jedna z pierwszych informacji, podważające informacje podane w katalogach (szczegóły poniżej).

Wybranie do badań odpowiedniego banknotu nie było przypadkowe, bo aby przeprowadzić analizę, koniecznym było znalezienie takiego egzemplarza gdzie cecha ta, jak wrażenie rozmycie podpisu była mocno widoczna ...i co spowodowało, iż zostało to ocenione na wcześniejsze wybawienie podpisu wtórnego i złożenie na nim podpisu właściwego – Grozmaniego. Odbiegając lekko od tematu, przy tym banknocie (jak na każdym nominale od 5zł do 1000zł Insurekcji Kościuszkowskiej) mamy numerację  wypisywaną ręcznie... i też wg moich przepuszczeń, popartych zresztą przez innego Eksperta dot. Biletów Insurekcji Kościuszkowskiej (Pana Roberta Jadrycha), na tym nominale nie wykonywał tego żaden z dwóch komisarzy podpisujących się na tym nominale, na temat moich badań dot. wypisywania samej numeracji można poczytać tu:

 https://www.facebook.com/pieniadzpa.../posts/143349144808579 

wprawdzie w tym artykule  jeszcze podawałem informacje jakoby podpis Grozmaniego był złożony na innym wcześniej wybawionym podpisie, to na dziś moja wiedza w tym temacie jest już inna.

ANALIZA : Wracając do samej analizy podpisu Grozmaniego, jak już wcześniej wspominałem właśnie na tym egzemplarzu widać tą właściwość podpisu tj. jego lekkie rozmycie konturów i ciemnego tła w około podpisu, powodującą podejrzenie wybawiania pod nim innego podpisu. Aby przeprowadzić analizę potrzebny był właśnie taki podpis, z taką cechą i dodatkowo złożony w odpowiednim miejscu jak na tym banknocie.

Poniżej teza przytoczona przez wspomnianego już Pana Roberta Jadrycha, dzięki Któremu kompletnie zmieniłem postrzeganie na ten temat i to Jemu należy się palma pierwszeństwa odnoście tego odkrycia, a Którego to w tym miejscu pozwolę sobie zacytować :

Po pierwsze: obalmy ten mit o domniemanym wywabieniu podpisu Piotra Grozmaniego. Pogląd ten pokutuje od bodajże wczesnych lat 90-tych i rozpowszechnił go Lech Kokociński, bardzo zasłużony swoją drogą w zakresie drążeniu tematu biletów insurekcji (oczywiście nie tylko w tej dziedzinie numizmatyki papierowej się p. Lech zasłużył). Prezes podparł się mocnym argumentem pracowni konserwacji papieru, że wcześniejszy podpis na pewno został wywabiony. Wbrew pozorom, procedura wytwarzania i manipulacji biletów skarbowych była wysoce sformalizowana i uporządkowana. Pomijając pewne trudności w produkcji, wynikające z małej ilości czasu i ciągłych, wręcz dramatycznych, ponagleń Rady Najwyższej Narodowej (RNN) Kapostasa i spółki, aby czym prędzej dostarczali asygnat do składu generalnego, wszystko tam było zaprojektowane jak w zegarku szwajcarskim. Żadnej prowizorki. Zatem w dniu 02.08.1794 na sesji RNN ustanawia „Dyrekcję do biletów skarbowych wyznaczoną” i określa szczegółowo rodzaje (nominały wraz z planowanym nakładem) oraz manipulację (sposób produkcji) onych. Na sesji 07.08.1794 potwierdzono zaś nominacje na poszczególnych komisarzy (zanim ruszyła produkcja). Jest tam m.in. wymieniony Piotr Grozmani i Michał Zakrzewski nominowani do podpisywanie biletów 25 zł. W dokumentach nie ma mowy o innych komisarzach dla tego nominału. Kto i dlaczego miałby bilety podpisywać wcześniej ?

Nie było kiedy, bo bilety „wygotowano” później. Na problem wywabienia można spojrzeć trochę inaczej. To zjawisko nie jest zresztą widoczne na wszystkich 25-złotówkach. Tylko na niektórych coś tam „się działo”. Zauważmy, że ten nominał ma często obserwowane problemy z różnymi zalaniami/zaciekami itp. nawet na bankowych egzemplarzach. Moim zdaniem to wynik chemicznego odbarwiania (sekretny znak), który przy 25-ce szedł wyjątkowo opornie. W miejscu podpisu Grozmaniego często przebiega linia ramki stempla oprawiającego. Być może tutaj nastąpiła jakaś reakcje i stąd wrażenie odbarwiania. To moja teoria. Reszta do udowodnienia. W każdym razie z dokumentów nie wynika, aby jakikolwiek podpis komisarza był wywabiany”

W całej rozciągłości zgadzam się z tym poglądem, odnośnie tematu umieszczania chemicznego znaku zabezpieczającego na banknotach Insurekcji, to już od dawna miałem na to pogląd, iż nie odbywało się to ręcznie ale wykonywane było za pomocą specjalnego szablonu/pieczęci.

Niestety na nominale 25 zł nie jesteśmy w stanie tego zaobserwować tj. linii przyłożenia szablonu/pieczęci do banknotu, ze względu na sam kolor papieru jest to niewidoczne ale doskonale możemy to zaobserwować na niektórych innych nominałach, a najlepiej na 5zł 1794, a to z uwagi na jego kolorystykę i reakcje „chemii” z barwnikiem użytym do powierzchniowego barwienia papieru.

Proszę zobaczyć na zamieszczone zestawienie :

tam pokazałem linie przyłożenia najprawdopodobniej specjalnego szablonu/pieczęci, dzięki której chemiczny znak zabezpieczający był nakładany na banknot, oczywiście miało to miejsce od strony awersowej ale jak wiadomo substancja chemiczna przenika całą strukturę papieru na wylot, co jest widoczne. Widać od strony rewersowej dokładnie kontur liter B. S. jak kontur linii biegnącej pod literami B.S. jak i prostokątną ramkę biegnącą aż do dolnego marginesu.

Waśnie na tym banknocie (25zł 1794 serii B o numerze 29242) na jednej z „linii nałożenia chemii” znajduje się podpis Grozmaniego i to właśnie ta chemia (z całą pewnością o mocnym odczynie zasadowym, kwasowa nie mogła być z uwagi powoduje degradację papieru, o czym wówczas już było wiadomo) miała wpływ na to, ze atrament podpisu Grozmaniego zareagował i eluował (rozmył się i to jest tzw. „efekt chromatograficzny” polegający na rozdzieleniu się kilku substancji z uwagi na różne prędkości przemieszania się poszczególnych składników mieszaniny w materiale porowatym) na papierze, który jak wiadomo ma właśnie porowatą strukturę, tworząc efekt lekko rozmytych liter i ciemniejszego tła wokoło samego podpisu (od atramentu), dając wspomniany obraz jakby ktoś wcześniej coś wybawiał. Tu należy wspomnieć też o samym atramencie, jak zapewne większość kolekcjonerów zauważyła podpisy na banknotach Insurekcji były składane różnymi gatunkami atramentów, stąd ich różna kolorystyka dziś obserwowana, zwykły atrament produkowany zapewne z galasów dębowych, z biegiem lat utleniał się (składnik atramentu związki żelaza podlegał przewartościowaniu) stąd z koloru granatowego, po wielu latach na starodrukach, rękopisach mamy kolor pisma zamiast oryginalnie granatowy, to rdzawy - tak jak podpis komisarza Zakrzewskiego i ten zapewne mniej by reagował z chemią zabezpieczenia, niestety komisarz Grozmani używał innego gatunku atramentu i stąd to zamieszanie w czasach współczesnych wokoło jego podpisu.

Dodatkowym argumentem co do braku jakiegokolwiek wybawiania podpisu jest zwykła logika – tzn. jak niby to robiono ? chemicznie tamponem? bibułą przez docisk? Przecież każdy taki zabieg pozostawiałby ślad na tym bardzo cieniutkim delikatnym papierze, pozostałoby wtedy jakieś wgłębienie, ew. ślady wygładzania papieru, a tego nie ma i to nie tylko na tym badanym egzemplarzu ale tez na na innych, nie ma śladu ingerencji mechanicznej w powierzchniową strukturę papieru, poza tym są egzemplarze 25zł 1794 gdzie podpis ten został złożony w innym miejscu (trochę poniżej) i już nie mamy takiego efektu opisanego powyżej. 

Także wnioskiem końcowym zasadnym przy przedstawionych powyżej argumentach jest to, że :

PODPIS KOMISARZA PIOTRA GROZMANIEGO BYŁ ZŁOŻONY PIERWOTNIE NA KAŻDYM BANKNOCIE O NOMINALE 25zł 1794 BILETU INSUREKCJI KOŚCIUSZKOWSKIEJ.

W dniu 14.02.2022 przeprowadziłem długą konsultację tel. z Czesławem Miłczakiem, rozmowa ta dotyczyła m.in. powyższego tematu, otóż Pan Czesław w całej rozciągłości potwierdza zawarte w tym artykule wnioski, iż na banknotach 25zł 1794 nie ma śladów wybawiania innego podpisu i że efekt niby wybawiania (rozmyte ciemnie tło) występuję tylko na tych egzemplarzach gdzie przenikła go chemia znaku zabezpieczającego, a od siebie dodał też dodatkowy argument rzeczowy cyt. „ Paweł wyobraź sobie, ze ktoś siedzi i każdy egzemplarz ręcznie wybawia, a zakresy numeracji były 5-cyfrowe, to ile by mu to czasu zajęło? , a spróbuj wybawić atrament z takiego cienkiego porowatego papieru na jakim były drukowane bilety Insurekcji Kościuszkowskiej...”  Także to jest dodatkowa argumentacja pozwalająca nam z całą pewnością stwierdzić, że żadne wybawianie podpisu na nominale 25zł 1794 nie miało miejsca.

Paweł Pawłowski (vel pawpaw)

p.s. Na koniec chciałbym złożyć szczególne podziękowania dla Pana Roberta Jadrycha , za dany impuls w zmianie myślenia do rozwinięcia swoich wcześniejszych podejrzeń, ... bez tego, z całą pewnością, tak jak inni tkwiłbym w przekonaniu wcześniejszych badaczy pieniądza papierowego, że podpis komisarza Piotra Grozmaniego był złożony na innym podpisie wcześniej wybawionym nieznanego komisarza. Na dziś moja wiedza wsparta, tezą Pana Roberta, jak i opinią Czesława Miłczaka i przeprowadzoną powyższą analizą - zmienia kompletnie wiedzę w tym temacie, która to zapewne będzie już od dnia dzisiejszego obowiązywać.


Medale na otwarcie Mennicy Warszawskiej i reformę monetarną 1766

Jednym z głównych celów jakie postawiono przed Stanisławem Augustem Poniatowskim przy obejmowaniu tronu polskiego było przeprowadzanie gruntownej reformy monetarnej. W roku 1765 zostaje powołana komisja mennicza a rok później zostaje otwarta w warszawie mennica.
W roku 2022 przypada 256. rocznica jej założenia - za symboliczną datę przyjmuje się dzień 10 lutego. Z tej właśnie okazji chciałbym przybliżyć historię dwóch medali, wybitych z okazji otwarcia mennicy i przeprowadzanej reformy. Wizerunek jednego z nich jest dość powszechny i powielany przy okazji kolejnych rocznic otwarcia Mennicy Warszawskiej - wizerunek drugiego natomiast znany jest tylko bardzo wąskiemu numizmatyków. 

W roku 1767, czyli dwa lata od powołania komisji i rok od otwarcia mennicy, zostaje wybity medal na reformę monetarną. Powszechnie przyjmuje się i w środowisku funkcjonuje od pod dwoma nazwami - właśnie na reformę monetarną oraz upamiętnienie otwarcia mennicy. Medal odbity w złocie został wręczony królowi w trzecią rocznicę jego koronacji - 25 IX 1767 roku. Z tym samym wizerunkiem zostały wybite również, ale prawdopodobnie kilka lat później, wersje w srebrze i brązie. Stemple awersu i rewersu obu wersji medalu zabrano w 1868 r. do Petersburga, zwrócono Polsce po pokoju ryskim, w 1924 r. Dziś znajdują się w zasobach Mennicy Polskiej. 

Awers: Siedząca bogini Junona Moneta, w hełmie, prawą ręką trzymająca oparty o kolano medalion portretowy Stanisława Augusta w prawym profilu, a lewą ręką róg obfitości z wysypującymi się monetami. Przy niej z lewej strony prasa mennicza ozdobiona tarczą herbową Rzeczypospolitej oplecioną laurem, u stóp na posadzce szachownicowej waga do monet. W tle Zamek Królewski w Warszawie oraz Kolumna Zygmunta III. W otoku: PROSPERITATIS ET INDUSTRIÆ PUBLICÆ PIGNUS ET – INCREMENTUM. (Pomyślności i publicznego przemysłu rękojmia i pomnożenie). Na krawędzi odcinka sygn. I[ohann]. P[hilip].HOLZHAEUSSER F[ecit]. (Jan Filip Holzhaeusser zrobił). W odcinku: MDCCLXVI (1766). Obwódka liniowa. 

Rewers: W wieńcu laurowym związanym dołem wstążką inskrypcja w 12 wierszach: STANISLAO AUGUSTO / REGI POLONIAE M[agni].D[uci].L[ithuaniae]. / COLLEGIUM REI MONETARIÆ / OB RESTITUTUM PATRIÆ / SUO CUM DISPENDIO / POST EXACTUM A DEPRAVATIONE / ÆRIS PUBLICI SOECULUM / BONÆ MONETÆ BENEFICIUM / HOCCE POPULORUM PERENNE / GRATI ANIMI / MONUMENTUM / D[at].D[icat].D[edicat]. (Stanisławowi Augustowi, królowi Polski, wielkiemu księciu litewskiemu, komisarze menniczy z powodu przywróconego z własnym swoim wydatkiem ojczyźnie po upływie wieku od zepsucia monety, dobrodziejstwa dobrego pieniądza tę wieczystą pamiątkę wdzięczności narodu oddają, ofiarują i poświęcają). Obwódka liniowa.

Drugim, wybitym wcześniej bo w 1766 roku, ale dużo mniej znanym medalem upamiętniający opisywane wydarzenia, jest prezentowany poniżej medal. Zarówno pierwszy jak i drugi medal został zaprojektowany przez nadwornego artystę medaliera króla Poniatowskiego - Jana Filipa Holzhaeussera. Numizmat od samego początku nie miał "szczęścia". Stemple, które do niego wykonano był bardzo słabej jakości i przy pierwszych próbach bicia zaczynały się robić rysy, aż po wytłoczeniu kilku sztuk, stempel pękł. Dziś znanych jest dosłownie kilka egzemplarzy w zbiorach muzealnych i wszystkie mają widoczne ślady pęknięcia stempla. Z notowaniem aukcyjnym się nie spotkałem. Złoty medal przeznaczony był dla króla, natomiast odbitki w srebrze miały być wręczane m.in członkom Komisji Menniczej oraz ważnym gościom. Powstałe wersje w brązie są prawdopodobnie późniejszymi odbitkami. 

Awers: Na łące ołtarz obwieszony girlandami z płonącym ogniem. W otoku napis: REGI OPTIMO REIQUE NUMMARIÆ IN POLONIA RESTITUTORI (Królowi najlepszemu monetę w Polsce przywracającemu). W odcinku napis w sześciu wierszach: STANISLAO AUGUSTO REGI POL[oniae] M[agno].D[uci].L[ithuaniae]. / COLLEGIUM CONSILIARIORUM REI / MONETARIÆ 95 Medale królewskie. Stanisław August PERENNE GRATI / POPULORUM ANIMI / MONUMENTUM / D[at]. D[icat]. D[edicat]. (Stanisławowi Augustowi, królowi Polski, wielkiemu księciu litewskiemu, komisarze menniczy wieczystą pamiątkę wdzięczności narodu oddają, ofiarują i poświęcają). 

Rewers: Siedząca bogini Junona Moneta, w hełmie, w prawej ręce trzymająca wsparty o kolano medalion z portretem Stanisława Augusta, w lewej – opartej o postument z tarczą herbową Rzeczypospolitej – róg obfitości z wysypującymi się monetami. Z prawej strony bogini – prasa mennicza, w oddali widać Zamek Królewski w Warszawie. W otoku napis: AUGUSTUS LEGES ARTES REVOCAVIT OPESQUE (August odnowił prawa, sztuki i dostatki). Na krawędzi odcinka sygn. I[ohann].P[hilip].HOLZHAEUSSER F[ecit]. (Jan Filip Holzhaeusser zrobił). W odcinku napis w trzech wierszach: EXACTO A DEPRAVATIONE REI / PECUNIARIÆ SŒCULO / MDCCLXVI (Po upływie wieku od zepsucia monety 1766). B

Opisy awersu i rewersu medali pochodzą z katalogu: "Medale polskie i z Polską związane z okresu Pierwszej Rzeczypospolitej" - Katalog zbiorów Zamek Królewski w Warszawie. TOM 2. 

Piotr Kosanowski

FAŁSZERSTWO BANKNOTU 2 MARKI 1940 GETTA ŁÓDZKIEGO - tzw. Fałszerstwo Rauchwergera

Temat wg mnie bardzo ciekawy, a dla miłośników banknotów Getta Łódzkiego wręcz jest to lektura obowiązkowa, a mowa w tym artykule będzie o fałszerstwie z epoki banknotu 2 marek emisji 1940, który to był w obiegu tylko na terenie Getta Łódzkiego.

W artykule tym korzystałem z wspaniałego opracowania Pana Jacka Sarosieka, które to można znaleźć w wydanym przez niego katalogu - „ Banknoty Getta Łódzkiego 1940-44”, Białystok 2012. Wiedza zawarta tam na ten temat jest najobszerniejszym opracowaniem tego tematu ale z uwagi, że nie każdy z czytelników posiada takowy katalog (nakład znikomy 300 szt. i niestety na dzień dzisiejszy zakup jego to spory wydatek), postanowiłem w sposób łatwy w odbiorze przedstawić Państwu to zagadnienie.

Jak to w przypadku każdego fałszerstwa, cała historia jego zaczyna się w momencie jego wykrycia, czyli „wyłapania” z obiegu, bo póki fałszywe banknoty krążą sobie, to można rzec, że mają status „dobrego pieniądza”, bo za takie są uważane, oczywiście osoba/osoby wprowadzające je do obiegu czerpią z tego zyski ale wszystko właśnie do momentu znalezienia fałszywego egzemplarza, wtedy jest podnoszony alarm.

Tak też było w przypadku fałszerstwa banknotu 2 marek 1940, jak podają źródła historyczne, w dniu 2 maja 1941 Przełożony Gminy Chaim Mordechaj Rumkowski (jego podpis faksymilowy jest na każdym banknocie Getta Łódzkiego) wystosował pismo do drukarni Zygmunta Manitusa o wstrzymanie realizacji zamówienia na druk kolejnych sztuk banknotów o nominale 2 marek, a z dniem 14 czerwca 1941 wydano rozporządzenie o wycofaniu tego nominału z obiegu, jego przymusową wymianę, z zakazem posługiwania się tym nominałem pod groźbą kary.

Cała ta alarmowa sytuacja, jak zapewne Państwo się już domyślają związana była z wykryciem fałszywego banknotu o nominale 2 marek. Jak to opisuje Jacek Sarosiek w swym katalogu, wyłapanie jego nastąpiło z prostej przyczyny – wprawne oko kasjera znalazło dwa banknoty o tym samym numerze. Niektóre materiały źródłowe podają, że przyczyną wykrycia fałszywych banknotów był brak kropki w poddruku siatki, oczywiście jest to prawda ale ta cecha była pomocna już przy wyłapywaniu samych fałszywych banknotów, a inicjacja, impuls do wszczęcia alarmu, to było znalezienie dwóch banknotów o tym samym numerze, bo zapewne nikt nie zwracał uwagi na kropkę lub jej brak, za to taka cecha jak numer dla wprawnego oka z pamięcią do ciągów numerycznych jest już mocno zauważalna.

W początkowej fazie postawione tezę, iż fałszywe banknoty pochodzą spoza terenu Getta, uważano, że były zbyt dobre technicznie aby ktoś mógł je wytworzyć tu na miejscu.

Ruszyło dyskretne śledztwo, w początkowej fazie nie przynosiło ono rezultatów ale kiedy inwigilacji poddano osoby mające coś wspólnego z grawerunkiem, kwasowym trawieniem płyt, osób o takich umiejętnościach, trafiono w końcu mieszkanie Mojsze Szymona Rauchwergera, gdzie w trakcie rewizji znaleziono maszyny do produkcji fałszywych banknotów. Sam fałszerz przyznał się do wprowadzenia do obrotu 5500 sztuk egzemplarzy 2-markówek, a proceder wprowadzania do obiegu trwał od jesieni 1940, do aresztowania w czerwcu 1941, czyli ponad pół roku.

Co jest zaskakujące, jak podają źródła, sam fałszerz żył skromnie, wręcz w nędzy, co świadczy o dużej ostrożności przy wprowadzaniu falsyfikatów do obiegu. Dalsze losy fałszerza, są już mniej znane, wiadomo jedynie, że został skazany na rok ciężkiego więzienia i karę grzywny, jednakże te same źródła podają, iż został przeniesiony do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen, a wraz z nim deportowano  jeszcze 8 osób, tu możemy domniemywać, że były to osoby powiązane z całą sytuacją, bo fałszerz nie mógł zrealizować sam tak misternego planu. Tu warto nadmienić, że wszyscy deportowani zostali już na terenie obozu zatrudnieni przy tajnej operacji „Bernhard” , tj. produkowaniu na masową skalę fałszywych funtów brytyjskich i mimo że na liście nie było Rauchwergera, to tu możemy domniemywać, że sama lista nie była dokładna lub przebywał on pod zmienionym nazwiskiem, w związku z tajnością całej operacji.

Wróćmy do samych fałszywych banknotów 2 marek 1940 tj. ich sposobu wytwarzania. Tu naprawdę ukłon w stronę Rauchwergera, ponieważ metoda zastosowanie przez niego, tj. chemigrafia wymagała wiedzy, kunsztu i artystycznych umiejętności. Tak streszczając, polegała na przeniesieniu na metalowa płytę (matryce) obrazu fotograficznego, a następnie późniejszemu wieloetapowemu trawieniu w kwasach metalowej płyty, celem wydobycia pożądanego rysunku. (tu jako ciekawostkę podam, że dokładnie te metalowe matryce, odwzorowujące zarówno awers jak i rewers 2 marek, zachowały się do dnia dzisiejszego i są w muzeum Yad Vashem).

Odnośnie samego papieru, badania mikroskopowe wykazały, że druk fałszywych banknotów odbywał się na papierze gorszej jakości, typu drzewnego, bez dodatku bawełny, tym samym fałszywe banknoty bardzo szybko zużywały się w obiegu.

Na jego obecnie wręcz unikalne występowanie miało też wpływ to, że większość „wyłapanych” falsyfikatów została komisyjnie zniszczona po zakończonym śledztwie, a cześć co jest naprawdę sensacyjną wiadomością, wraz z wycofanymi oryginalnymi, zużytymi banknotami 2 marek, została ponownie wprowadzona do obiegu, skutkiem braku pieniądza drobnego w późniejszym okresie i była w obiegu aż do likwidacji Getta w sierpniu 1944r. ( źródło historyczne – Jakub Poznański „Dziennik z Łódzkiego Getta” wyd.1, Dom Wydawniczy Belona i Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2002r.)

Te podane powyżej przyczyny skutkowały tym, że obecnie, każdy banknot 2 marek 1940 Getta fałszerstwo Rauchwergera jest obecnie egzemplarzem unikalnym, posiadają go w swych zbiorach jedynie niektóre muzea, a w rękach prywatnych występuje w ilości zaledwie kilku sztuk.

Pan Jacek Sarosiek w swoim opracowaniu podaje informacje na temat trzech takich egzemplarzy i tak mamy banknoty o numeracji :

* 036260

* 037450

* 037502

Na rynku krajowym znalazłem tylko jedno notowanie aukcyjne, domu aukcyjnego : Salon Numizmatyczny Mateusz Wójcicki, aukcja nr 1, z dn. 24.02.2018r., poz. 394 , banknotu o numeracji :

* 037238

A ponieważ jest to zaprzyjaźniony dom aukcyjny naszego portalu Pieniądz papierowy, pozwoliłem sobie na zamieszczenie fotki tego rzadkiego banknotu :

Jak zapewne każdy już zauważył ciąg liczb w numeracji na fałszerstwie jest powtarzalny z innymi istniejącymi egzemplarzami i wszystkie fałszerstwa posiadają ciąg liczb : 036XXX albo 037XXX

Teraz część, którą zapewne „Banknociarze” lubią najbardziej, czyli zestawienia, porównania i pokazanie cech charakterystycznych różniących fałszerstwo od banknotu oryginalnego, a jak nie nie najlepiej to pokazać, jak nie w zestawieniu gdzie jednym z banknotów oryginalnych będzie taki, który ma praktycznie taką samą numerację jak fałszerstwo.

Otóż znalazłem w notowaniach archiwalnych taką sztukę, też na aukcji Salonu Numizmatycznego Mateusz Wójcicki, aukcja nr 4 z dn. 14.09.2019 poz.1159

Jak widać oba banknoty mają podobny ciąg numeryczny w numeracji :

* 037238 – fałszerstwo Rauchwergera

* 037678 – banknot oryginalny

Tu tak patrząc na zestawienie obu numeracji wrócę do sytuacji kiedy fałszerstwo zostało ujawnione, otóż Rauchwerger sprytnie stosował różne sekwencje numeracji, tym samym zmniejszał ryzyko szybkiego jego wykrycia, niestety jak widać „trafił” w sekwencji czterech ostatnich liczb (co nie było takie trudne przy wyprodukowanych 5500 egzemplarzy) w taki sam ciąg liczb jak banknot oryginalny, co spowodowało jego wykrycie.

NUMERACJA

Jak już jesteśmy przy ciągach liczb, to proszę zobaczyć na zestawienie obu numeratorów :

Wg mojej opinii, jest to bardzo dobra robota, układ cyfr, rodzaj czcionki jest odwzorowany w sposób bardzo dobry, jak widać zastosowano identyczny typ numeratora jak na większości 2 markówek, czyli typu 1, z jedną kreseczką po „o” w No , obiegowe 2 marki 1940 znane jest też z ekstremalnie rzadkiego numeratora typu 2, z dwoma kreseczkami pod „o” w No ale tego z uwagi na jego bardzo mały nakład nie naśladowano, byłoby to zbyt podejrzane i łatwiejsze do ewentualnego wykrycia.

Wracając do zestawienia obu numeratorów, to po nich bardzo trudno rozróżnić fałszerstwo od banknotu oryginalnego , trudność ta dotyczyła czasów obiegu, jak i obecnie będzie to ciężkie dla kolekcjonerów.

Poniżej przedstawię takie cechy, po których identyfikacja fałszerstwa Rauchwergera będzie dla każdego kolekcjonera prosta.

Wspomnę jeszcze, że samo fałszerstwo było dość dobre ale nie doskonałe i dla wprawnego oka do odróżnienia, jednakże tu robotę robił „obieg” tj. zużycie samego banknotu, a wówczas już rozróżnienie nie jest już takie proste i to zarówno podczas jego obiegu, jak i dziś.

> RÓŻNICE NA AWERSIE :

* KROPKA W PODDRUKU

To słynna już kropka, tj. jej brak w fałszerstwie, w drugiej warstwie poddruku między literami „M” i „a” w słowie Mark. Niby taki drobiazg, a dla wtajemniczonych mocny oręż w walce z ewentualnym fałszerstwem.

* KROPKA W GWIEŹDZIE DAWIDA

To kolejna kropka ale tym razem nie jej brak, a nadmiar, w fałszerstwie mamy ją w postaci jasnej kropki wew. gwiazdy Dawida.

* LITERKA ( g ) I LINIE RAMKI

Tu jak widać literka „g” w słowie Quittung,  w banknocie oryginalnym jej ogonek styka się z brzuszkiem, w fałszerstwie „g” ma ogonek dolny niedomknięty - w sumie prawidłowo ale tu fałszerz przesadził z dokładnością, co często jest błędem przy produkcji falsyfikatów. Na zestawieniu powyżej pokazałem też jeszcze jedną cechę, tj. górna linia ramki wyraźnie wystaje poza obszar poddruku.

> RÓŻNICE NA REWERSIE

* MENORA

Jak widać na zestawieniu końcówki menory w falsyfikacie są zakończone na półokrągło, gdzie w banknocie oryginalnym mamy je zakończone prosto.

* KLAUZULA PRAWNA

Tu też jest różnice są mocno widoczne, niedokładność druku i chwiejność liter w falsyfikacie, dobrze to widać w słowie QUITTUNGEN.

* STRZAŁKA Z PĘTELKĄ

W sumie nazewnictwo moje jest dyskusyjne ale tak mi się skojarzyło, w falsyfikacie, w zakończeniu lewego dolnego narożnika, jest jakby ostry szpikulec właśnie z pętelką, cechy tej nie posiadają banknoty oryginalne. Ta sama cecha występuje w fałszerstwie ale w naprzeciwległym narożniku, czyli prawym górnym.

Także cechy charakterystyczne fałszerstwa Rauchwergera teraz są znane każdemu kolekcjonerowi,  zapewne ułatwi to Państwu wyłapanie takiego Rarytasa z obiegu kolekcjonerskiego, cóż pewnie łatwe to nie będzie ale mam nadzieję, że powyższe opracowanie będzie w tym pomocne.

Jeśli chodzi o notowania, to jeśli państwo posiadają informację na temat innych notowań, lub takowy banknot jest w posiadaniu w waszej kolekcji, to w komentarzach proszę o dodanie takiej informacji.


Pozdrawiam miłośników banknotów
Paweł Pawłowski (pawpaw)

Literatura :

- Jacek Sarosiek „Banknoty Getta Łódzkiego 1940-44”, Białystok 2012r.

- Jakub Poznański „Dziennik z Łódzkiego Getta” wyd.1, Dom Wydawniczy Belona i Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2002r.

- archiwum domu aukcyjnego Salon Numizmatyczny Mateusz Wójcicki



Bolesław I Chrobry na złotych monetach II RP

Niniejsze opracowanie dotyczyć będzie monet niejako kultowych dla szerokiego kręgu Kolekcjonerów, a z pewnością znanych wszystkim nam, którzy w większym bądź mniejszym stopniu skupiali/skupiają swoją uwagę na mennictwie okresu II Rzeczpospolitej.

Rzecz dotyczy złotych monet z „rocznika 1925” o nominale 10 i 20 zł z wizerunkiem lewego profilu króla Bolesława I Chrobrego na rewersie. Co do kwestii rocznika, napisać trzeba już w tym miejscu, że monety te de facto nie zawierają jego oznaczenia w takiej formie do której jesteśmy przyzwyczajeni. Umieszczono na nich datę 1025 – 1925 odnoszącą się do przypadającej wówczas 900 rocznicy koronacji Króla Bolesława. Rocznik 1925 w przypadku tych monet należy według mnie traktować „umownie”. Dlaczego ? na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dalszej części tekstu.

Sięgając w swych wspomnieniach do czasu schyłku lat 90-tych, pamiętam jak z zapartym tchem analizowałem jeden z popularnych Katalogów i snułem marzenia o posiadaniu tych „złotych Bolesławów” w swojej raczkującej, składającej się wówczas głównie z „miedzionikli”, „miedziaków” i kilku sreberek, Kolekcji. Mijały lata, zbiór monet obiegowych II RP jakoś tam się rozrastał, pojawiały się nowe egzemplarze, ale… ale nigdy do Kolekcji nie włączyłem omawianych monet. Dlaczego? Jakby to ujął jeden z moich znajomych – „ano dlatego”, że monety te nie należą według mojej wiedzy i prezentowanego stanowiska  do monet obiegowych. Gwoli rzetelności odnotować należy jednak w tym miejscu, że m.in. Pan J. Parchimowicz konsekwentnie od lat (podobnie jak monetę - Konstytucja) „złote Bolesławy” zalicza do katalogu obiegówek II RP. 

 Z pewnością część naszych Szanownych Czytelników już taką wiedzę posiada, ale w celach edukacyjnych (szczególnie dla „Młodego Pokolenia”) pozwalam sobie napisać, że 10 i 20 zł z 1925 r. stanowią, przynajmniej od pewnego momentu swojego „żywota”, pierwsze (i jedyne, aż do czasu rozpoczęcia przez NBP emisji „Bielików” w połowie lat 90-tych ubiegłego stulecia) polskie monety…bulionowe. Do tego monety, które były bite nie tylko na zlecenie Państwa.



Sięgając do ich genezy napisać trzeba, że w Rozporządzeniu Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 20 stycznia 1924 r. w sprawie systemu monetarnego przewidziano m.in. wybijanie monet złotych w próbie 900/1000 o nominale sto, pięćdziesiąt, dwadzieścia i dziesięć złotych. Waga monet 10 zł miała wynosić 3,22580 grama (przy średnicy 19 mm), zaś waga monet 20 zł – 6, 45161 grama (przy średnicy 21 mm). Już w tym miejscu napiszę, że takie parametry techniczne posiadają „Chrobre”.

W artykule 11 przywołanego Rozporządzenia wskazano, że cyt. „Monety złote są wybijane na rachunek Państwa jak również na rachunek osób prywatnych; zgłaszających do przebicia na monetę ilości złota, nie mniejsze niż sto gramów czystego złota”. Ponadto w przepisie tym wskazano, że to Minister Skarbu ma określić warunki i koszty wybicia monet złotych dla osób prywatnych i wskazać, który z nominałów (100 zł, 50 zł, 20 zł czy 10 zł) będzie „potrzeby dla obiegu”. Jak pokazała nam historia za potrzebne dla obiegu uznano 10 i 20 złotówki.


W roku 1925 rozpisano konkurs na projekt monet złotych, który wygrała Zofia Trzcińska – Kamińska i to Jej koncepcja została (wypada napisać w zasadniczej mierze) zmaterializowana na monetach wybijanych od roku 1926 (tak, tak zastosowano wówczas metodę antydatowania, którą utrzymywano przez kolejne lata). Dodam tylko, że drugie miejsce w konkursie zajął projekt A. Madeyskiego – znana nam wszystkim „Polonia”. Osoby zainteresowane bliżej tym projektem pozwalam sobie odesłać to mojego wpisu sprzed kilku tygodni dotyczącego warszawskiej 5 zł 1932 r. 

https://www.facebook.com/102785065191730/posts/304932031643698/

Wyniki Konkursu, po jego zakończeniu, opublikowano na łamach „Tygodnika Ilustrowanego”.

W Dzienniku Ustaw nr 61 z roku 1926 r. ogłoszono Rozporządzenie Ministra Skarbu z 14 czerwca tegoż roku, w którego załączniku oznajmiono wszem i wobec wizerunki awersu i rewersu omawianych monet. Porównanie wizerunku monety opublikowanego w Dzienniku Ustaw z wizerunkiem konkursowego projektu prowadzi do wniosku, że finalnie monety cechują się zmienionymi szczegółami. I tak, skupiając się na trzech najistotniejszych różnicach, napisać trzeba, że  rewersowe wyobrażenie monety „oficjalnej” zawiera znak mennicy - Herb Kościesza (projekt zawierał znak na awersie). Ponadto popiersie (przynajmniej jego część)  Króla znalazło odzwierciedlenie na wybijanych monetach, w przeciwieństwie to wizerunku projektowego, gdzie wyobrażenie Bolesława kończyło się na Jego szyi i „kołnierzu”. Trzecią różnicą – według mnie najistotniejszą – jest umieszczenie na projektowym rewersie nominału (10 zł).  

Jaki był w rzeczywistości nakład tych monet ? Konia z rzędem temu kto znajdzie odpowiedź na to pytanie. Z całą pewnością nie były to podawane często liczby 50 350 (dla 10 zł) i 27 240 (dla 20 zł). Liczby te jak wskazuje analiza sprawozdania z Mennicy Państwowej za lata 1924-1926 odpowiadają ilości sztuk monet złotych wybitych w samym roku 1926. Nie zapominajmy przy tym, że od początku roku 1927 do wybuchu II Wojny Światowej Mennica zachowywała prawo dalszego bicia omawianych monet ze złota dostarczanego przez osoby prywatne. Pan Jerzy Chałupski postawił swego czasu ciekawą tezę, że monet o nominale 20 zł wybito około 1 000 000 sztuk.

Dalsze wybijanie przez Mennicę monet złotych o nominale 10 i 20 zł stanowi według mojej skromnej opinii (również jako prawnika) ciekawe zagadnienie z formalnego punktu widzenia. Ramy objętościowe niniejszego wpisu nie pozwalają na „podrążenie” tego tematu (konieczne jest tu oddzielne opracowanie,  które postaram się w przyszłości przygotować), ale chciałbym wskazać, że po wydaniu Rozporządzenia Prezydenta z 1924 r., nie minęło cztery lata, a w obrocie prawnym pojawiło się kolejne Rozporządzenie Prezydenta Rzeczpospolitej (z dnia 5 listopada 1927 r.) w sprawie zmiany ustroju pieniężnego. W tym akcie prawnym wyraźnie zaakcentowano, że wybijanie monety należy do praw zwierzchniczych Państwa i jest jego wyłącznym przywilejem. Przewidziano w nim monety złote o nominale 100, 50 i….25 zł. Dwudziestopięcio-złotówki, formalnie nazwane „dukatem,  miały być wybijane w próbie złota 900 i przybierać postać 19,5 mm krążków o wadze 4,688 grama. Co istotne tekst tego aktu prawnego milczy na temat monet złotych o nominale 10 i 20 zł.  W Rozporządzeniu przewidziano dalsze wybijanie monet złotych na zlecenie osób prywatnych. Miało to się odbywać na warunkach określonych przez Ministra Skarbu posiadającego uprawnienia do uznawania, które ze złotych monet mogą podlegać takim działaniom. Mam głęboką nadzieję, że nasi Szanowni Czytelnicy podzielą pogląd, że jest to niezmiernie intrygujące zagadnienie wymagające bliższej analizy.

Wracając do kwestii „bulionowości” złotych Bolesławów wskazać trzeba, iż zarówno w roku 1927 jak i dekadę po pierwszej emisji tj. w roku 1937 (w miesiącu styczniu) jeden gram czystego złota posiadał wartość 5 złotych i 92 grosze. W tym czasie więc  ważąca 3,225 grama nominalna dziesięciozłotówka w próbie 900 rzeczywiście warta była…17 złotych i 33 groszy (3,255 x 0,900 = 2,929 grama x 5,92 zł = 17,33 zł), zaś jej większy odpowiednik – ważąca 6,451 rama dwudziestozłotówka  -   34 złote i 37 groszy (6,451x 0,900 = 5,805 grama x 5,92 zł = 34,37 zł). Bez wątpienia więc samo złoto zawarte w monetach, było warte o ok. 72-73 % więcej niż wskazywała liczba jednostek złotego uwidoczniona na awersie monety.

Jako ciekawostkę przywołać należy, treść  art. 11 cytowanego już przeze mnie Rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 5 listopada 1927 r., zgodnie z którą w sytuacji gdy doszło do „zużycia” monety złotej i ważyła ona minimum o 5/1000 części mniej w stosunku do wagi „właściwej”  (przewidzianej w wydanych przepisach), to dopuszczalne było jej wycofanie z obiegu z jednoczesnym obowiązkiem zapłaty przez Skarb Państwa kwoty 5,33 zł za każdy pozostały gram (oraz dziesiątki miligramów). Tak więc, pisząc nieco z przymrużeniem oka, wystarczyło leciutko nadpiłować monetkę i sprytny oraz zapewne szczęśliwy jej posiadacz zarabiał dodatkowe kilka/kilkanaście złotych. 

Powyższe okoliczności nie zmieniają jednak faktu, że od wielu lat 10 zł i 20 zł z wizerunkiem Bolesława Chrobrego cieszą się ogromnym zainteresowaniem wśród Kolekcjonerów. Na przestrzeni ostatnich co najmniej dwóch lat mogliśmy także zaobserwować dość duży skok cenowy omawianych pozycji. Monety te – w moim osobistym odczuciu - z uwagi na swoją bardzo ciekawą historię oraz liczne (nazwijmy je) cechy charakterystyczne (poza wskazanymi w tekście także m.in. specyficzne wyobrażenie Orła awersowego) należą do tych pozycji, które powinny przyciągać bliższą uwagę Braci Numizmatycznej i to nie tylko tej Jej części, która zasadniczo skupia swoje zainteresowania na mennictwie okresu II Rzeczpospolitej.   

Krystian Browarny vel Piwny

 

Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak - 16 aukcja zimowa

Po dość spokojnym styczniu wchodzimy w luty, który już od kilkunastu dobrych tygodni jest wyczekiwany przez kolekcjonerów jak śnieg przez narciarzy w górach. Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak swoją aukcją zainauguruje cykl, następujących praktycznie tydzień po tygodniu aukcji. Tak gorącego lutego nie było już od dobrych kilku lat. Wiele osób bacznie będzie się przyglądało tej i kolejnym aukcjom pozostałych domów aukcyjnych. Rok 2021 był rekordowy pod wieloma względami, ale nic nie wskazuje na to, żeby coś się miało zmienić. Rynek cały czas jest głodny. Czy się nasyci? Czas pokaże. 

Od samego początku tworzenia tej aukcji, czyli od dobrych kilku miesięcy Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak pracował na otwartym katalogu roboczym, więc każdy na bieżąco mógł śledzić postępy tworzonej oferty. Nie będziemy się zatem ponownie "pastwili" nad każdym ciekawym walorem, zwłaszcza że na bieżąco na profilu FB omawialiśmy te co bardziej ciekawe. 

Pełna oferta nadchodzącej aukcji znajduje się pod linkiem: https://onebid.pl/pl/auction/-/2078

Finalnie w licytacji mamy 4 780 pozycji. Sama oferta jest bardzo przekrojowa: monety, medale, banknoty, papiery wartościowe. Typologicznie i cenowo również wachlarz jest bardzo urozmaicony. Cała aukcja, za wyjątkiem dnia drugiego, będzie się odbywała online. Dzień drugi czyli sobota to aukcja stacjonarna połączona z sesją numizmatyczną. Przejdźmy pokrótce całą ofertę, co którego dnia Nas czeka i na co zwrócić szczególną uwagę. 

Aukcja startuje w piątkowe popołudnie 4 lutego o godzinie 17.30. Wydarzenie inauguruje licytacja antyku oraz monet zagranicznych. W antyku mamy 187 pozycji, a wśród nich prawdziwy KLASYK - poz. 7. grecka tetradrachma zwana "sówką ateńską". Tak jak Rybak jest klasykiem PRLu, tak sówka to klasyk antyku i nawet osoby nie interesujące się specjalnie numizmatyką doskonale znają jej wizerunek. 


Grecja, Ateny; tetradrachma - "sówka". poz. 7 LINK

Monety antyczne będą miały bardzo silną reprezentację w postaci świetnie zachowanych monet Probusa i Aureliana. Kilkanaście dni temu firma na swoim kanale na Youtube zamieściła doskonały film, w którym znawca tematu Pan Barnaba Skibniewski przybliża nam temat. Poniżej zamieszczam film, który ogląda się z prawdziwą przyjemnością - nawet dla tych którzy specjalnie nie interesują się antykiem gwarantuję, że będzie to przyjemność. 


Drugi dzień aukcji to wydarzenie samo w sobie. Jest to jedyny dzień kiedy to aukcja odbywa się stacjonarnie i online. Licytacji będzie towarzyszyła sesja numizmatyczna pt "W numizmatyce widzisz tyle ile wiesz". Tytuł sesji to "Wielcy numizmatycy i Wielkie kolekcje. Bohaterem pierwszej części sesji będzie Pan Tadeusz Kałkowski, w którego rolę wcieli się aktor Adam Woronowicz. "Wielką kolekcją" z kolei będzie malborski zbiór numizmatyczny i próby jego odzyskania. Sesja będzie transmitowana również online. Tymczasem zachęcam do posłuchania fragmentu pamiętnika Tadeusza Kałkowskiego, który czyta Pan Adam Woronowicz. 


Sesja sesją, ale gdzie monety tego dnia? Spokojnie. Po zakończonej sesji, około godziny 14.00, rozpocznie się właściwa aukcja. Licytowane będzie 450 przedmiotów od średniowiecza po II RP. Na Naszym profilu na FB cały czas trwa konkurs na typowanie monet, które znajdą się na pudle - zapraszam do zabawy - LINK. Na sobotnią aukcję został wybrany wyselekcjonowany towar tego okresu, pozostałe monety Polski królewskiej licytowane będą w dniach kolejnych. 

Wśród monet licytowanych tego dnia warto wspomnieć o kilku, które są bez wątpienia motorem tego dnia jak i całej aukcji. Numer 1 to bez wątpienia dwutalar Jana II Kazimierza, gdański z1650 roku - poz. 1263. LINK DO AUKCJI. Start od 70 000 złotych. 


Patrząc na "złotą boratynkę" z pozycji 1260, od razu nasuwa się cytat "złote a skromne". Ten niepozorny półdukat bity w Wilnie w 1665 roku, jak wielu typuje, może stać się czarnym koniem nadchodzącej aukcji. Start od 40 000 złotych. LINK DO AUKCJI


Grosz krakowski Kazimierza Wielkiego (poz. 1037) to moneta tak samo klasyczna, rozpoznawalna i medialna jak sówka ateńska. Przez wielu określana mianem ikony polskiego średniowiecza. Jest to pierwszy polski grosz - kamień milowy w dziejach mennictwa polskiego. Start licytacji od 25 000 złotych. LINK DO AUKCJI



Jako czarnego konia nadchodzącej aukcji, wielu upatruje w talarze lekkim 1621/20. - poz. 1129 LINK DO AUKCJI. Moneta niezwykła pod względem typologicznym (efemeryczna emisja) jak i stopnia rzadkości. Rewers prezentowanego talara został wybity stemplem rocznika 1620 z przerobioną datą na 1621. Moneta po raz drugi dopiero notowana na krajowym rynku. W ciekawy sposób ten prezentowany na aukcji jak i ogólnie zagadnienie talarów lekkich zaprezentowano w filmie poniżej. 




Arcyrzadki brakteat protekcyjny jednopostaciowy Bolesława III Krzywoustego został szczegółowo opisany na Naszym profilu na Facebooku. LINK TUTAJ

Kolejne dni czyli sesja 3 i 4 to kontynuacja licytacji monet polskich, które nie weszły do selekcjonowanej oferty na 2 dzień aukcji. Sesja 5 czyli dzień 8 lutego przebiegnie pod znakiem monet z Polską związanych, medali i banknotów zagranicznych. 


Rzadki dukat śląski "Trzej Bracia" z roku 1661 bity w brzegu za czasów współpracowania trzech braci - Jerzego Brzeskiego, Ludwika Leginickiego oraz Krystiana Wołkowsko-Oławskiego. LINK DO AUKCJI. 

Ostatnie dwa dni (9-10 lutego) to uczta dla miłośników pieniądza papierowego. W tych dniach bowiem licytowane będą banknoty polskie, notgeldy oraz papiery wartościowe. Bogata oferta banknotów polskich będzie liczyła 517 pozycji. LINK DO BANKNOTÓW. W przypadku banknotów uważam, że dużo trudniej wyłapać te absolutnie topowe, bowiem jest kilka które mogą spłatać naprawdę dużego figla. 

Jednymi z najbardziej pożądanych będą bez wątpienia dwa najwyższe nominały Wolnego Miasta Gdańska - 500 i 1000 guldenów 1924. Start licytacji odpowiednio od 8 000 i 10 000 złotych. LINK DO OPISU NA "PIENIĄDZ PAPIEROWY"



Bardzo ciekawą pozycją, która cenowo nie jest najwyżej i pozornie może zostać niezauważona jest banknot z poz. 6032 - Bank dla Polski Zachodniej - 50 marek 1919. LINK DO AUKCJI


Rzadka, charakterystyczna emisja, barwnie opisana przez Kałkowskiego w "Tysiąc lat monety polskiej". Ten cytat z jego dzieła doskonale oddaje całe tło historyczne związane z emisją tego banknotu:

"Po wybuchu powstania wielkopolskiego w dniu 27 grudnia 1918 roku rządy w oswobodzonej dzielnicy objęła Naczelna Rada Ludowa. Wobec dużych różnic gospodarczych w stosunku do Kongresówki i Małopolski ujawniły się w Radzie ostre tendencje separatystyczne. Postanowiono utrzymać międzydzielnicową granicę celną i założyć dzielnicowy bank emisyjny pod nazwą "Bank dla Polski Zachodniej". Z miejsca przygotowano emisję banknotów (...) Rychło okazało się, że separacji gospodarczej dzielnicy wielkopolskiej nie da się utrzymać. W całym kraju mógł być w obiegu tylko jeden ogólnopaństwowy pieniądz. Bank dla Polski Zachodniej nigdy nie rozpoczął swojej działalności (...) Nie dowiemy się nigdy, jak wielka miała być przygotowana emisja, jakie były jej nominały. Wydrukowane banknoty poszły do papierni na przemiał; o ile wiemy, ocalały tylko trzy sztuki 50-markowe (...)"

Jedno tylko wymaga sprostowania. Dziś znanych jest więcej niż trzy egzemplarze 50-markówki, ale cały czas jest do emisja rzadka, incydentalnie pojawiająca się na rynku aukcyjnym.

Warto dodać, że projektantem banknotu był Wiktor Gosieniecki, swoje inicjały wplótł w grafikę banknotu – w środkowej części, na dolnej ramce.

Był to projekt pieniądza z założenia o dość dużym zasięgu, mimo że nie była to oficjalna emisja rządowa. W emisji projektowano całą serię nominałów, natomiast do naszych czasów - w nielicznych egzemplarzach, zachował się tylko nominał 50 marek. Innych nominałów nie są znane nawet wizerunki.



Wszystkich zapraszam serdecznie do szczegółowego zapoznania się z ofertą nadchodzącej 16 zimowej aukcji Gabinet Numizmatyczny Damian Marcinaik LINK. Blisko 5 000 przedmiotów więc napewno każdy znajdzie coś interesującego dla siebie. 

Pozdrawiam,
Piotr Kosanowski