Fotografowanie monet - "materiały szkoleniowe"

Chyba każdy kto kiedykolwiek wystawiał na aukcjach monety czy medale i musiał zmierzyć się z tym, żeby zrobić jak najlepsze zdjęcie, wie że nie jest to prosta sprawa. Nawet przeglądając oferty profesjonalnych domów aukcyjnych, oferujących numizmaty widzimy, że są "zdjęcia i zdjęcia". Dobre i przede wszystkim jak najbardziej realne oddanie doskonałości i niedoskonałości monety to naprawdę nie lada sztuka, ale warto dążyć do perfekcji, bo w dzisiejszych czasach przy aukcjach online, dobre zdjęcie to przysłowiowa "połowa sukcesu". 

Na wstępie uprzedzę, że nie będę się w tym wpisie się doktoryzował i wymądrzał nt. fotografowania monet, bo sam jestem na ścieżce nauki w tym temacie i często fotografując monety do aukcji bardzo liczę nie na siebie, ale na łaskawość telefonu czy aparatu, którym robię zdjęcie. 

Postanowiłem zebrać w jedno miejsce możliwie jak najwięcej artykułów i filmików instruktażowych, które mam nadzieję będą pomocne wszystkim tym, którzy chcieliby polepszyć swoje umiejętności w tym zakresie. Jedne materiały są lepsze inne słabsze, ale myślę, że warto zajrzeć do wszystkich zaprezentowanych poniżej, gdyż z każdego z nich można wyciągnąć dla siebie coś wartościowego co będzie z korzyścią przy robieniu przez Was swoich własnych zdjęć. 

Szczególnie polecam uwadze filmik "jak robić zdjęcia telefonem", ponieważ obecnie większość z Nas na potrzeby prywatnych aukcji robi zdjęcia właśnie telefonami a nie aparatem. 

ARTYKUŁY: 


"FOTOGRAFOWANIE MONET" - Internetowy Katalog Monet


"FOTOGRAFOWANIE MONET" - o tym jak i czym robi zdjęcia Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak

"JAK FOTOGRAFOWAĆ MONETY" - Fotografia dla dociekliwych



MATERIAŁY VIDEO:


Fotografowanie monet telefonem, czyli tak jak większość z Nas wykonuje zdjęcia na potrzeby prywatnych aukcji. 


Tu już ABC robienia zdjęć aparatem, temat dla nieco bardziej zaawansowanych ale warte obejrzenia


Dlaczego tak tanio? Dlaczego tak drogo?

Otrzymuję wiele maili od czytelników z prośbą o komentarz czy wycenę jednej czy drugiej monety. Jest to miłe, ale czasem jednocześnie trudne, ponieważ zawodowo nie zajmuję się handlem a numizmatyka to moja pasja kolekcjonerska. Jednak na tyle ile mogę staram się pomóc. Wśród pytań i próśb kilkukrotnie pojawiały się te dotyczące różnic w cenie danej monety u jednego czy drugiego sprzedającego. Czy zatem warto płacić więcej u bardziej renomowanego i rozpoznawalnego sprzedawcy? Odpowiedź brzmi - i tak i nie. 

Nieco historii

Numizmatyką w szerokim tego słowa znaczeniu zajmuje myślę, że już około 20 lat. Przez ten czas rynek ten zmienił się diametralnie. Moje jak i większości osób początki w uzupełnianiu kolekcji to były różnego rodzaju giełdy stacjonarne, najróżniejsze pchle targi czy bezpośrednia wymiana i handel między kolekcjonerami przy okazji jakichś spotkań. Z czasem w miarę rozwoju informatyzacji (brzmi to jakby pisał o jakichś czasach zamierzchłych a to było zaledwie kilkanaście lat temu) lawinowo wzrosła popularność Allegro (dziś nazywany również Alledrogo i chyba nie bez przyczyny). Równolegle co bardziej uznane domy aukcyjne organizowały aukcje stacjonarne, które były nie lada wydarzeniem zarówno kolekcjonerskim jak i towarzyskim. Do dziś aż łezka w oku mi się kręci na sobotnie aukcje WCN-u i odbywającą się dzień później w nieistniejącym już budynku Aurum w Warszawie, Giełdzie Numizmatycznej Monetarium. Dziesiątki stolików, kolekcjonerów. To były czasy. 

Z biegiem lat największe domy aukcyjne nieśmiało zaczęły organizować aukcje stacjonarno-internetowe. To znaczy aukcja odbywała się stacjonarnie, ale można było również składać limity online i licytować na żywo z pomocą komputera.  Z pewnością był to ważny moment i krok w rozwoju rynku numizmatycznego w Polsce, gdyż dzięki takiemu rozwiązaniu grono licytujących na danej aukcji powiększyło się z kilkudziesięciu czy kilkuset, do nawet kilku tysięcy osób rozsianych po całym świecie. 

Ostatni etap "rozwoju" to czasy obecne, czyli aukcje internetowe wymuszone niejako przez obecną sytuację epidemiczną, ale nie do końca. Kilka lat temu zaczęły powstawać profesjonalne platformy aukcyjne, które oferowały pełną obsługę całego procesu. Równolegle niektóre domy aukcyjne stworzyły swoje platformy do przeprowadzania licytacji. Z takiej własnej do dziś z powodzeniem korzysta np. Antykwariat Numizmatyczny Michała Niemczyka. Prawdziwą rewolucją była dla polskiego rynku numizmatycznego platforma One Bid, która moim zdaniem wprowadziła absolutnie nową jakość na numizmatycznym rynku aukcyjnym w Polsce. Jednocześnie platforma Allegro zaczęła skutecznie tracić na trakcyjności, do tego stopnia, że wiele domów aukcyjnych zrezygnowało lub bardzo ograniczyło sprzedaż właśnie tam i przerzuciła się na Allegro. One Bid ma ogromnie dużo plusów, ale ma również pewne minusy, o których napisze w dalszej części artykułu. 

Jedna moneta a taki rozrzut cenowy

Po tym nieco przydługim, ale potrzebnym wstępie przechodzę do sedna, czyli tytułowego pytania / dylematu. Jak już wyżej wspominałem, obecnie znaczna większość "ruchu" na aukcyjnym rynku numizmatycznym  przerzucona została na platformę One Bid. Każdego miesiąca odbywa się nawet po kilka aukcji. Wśród całej grupy oferentów można wymienić dwie grupy: domy aukcyjne które już od dawna robiły aukcje stacjonarne i onlinowe oraz grupa oferentów, którzy zaprzestali bieżącej, cyklicznej sprzedaży np. na Allegro i raz  na jakiś czas po zebraniu towaru robią aukcje. 

Na pierwszy rzut oka każda aukcja wygląda identycznie - lista pozycji, konkretny dzień i aukcja się rozpoczyna. Dla przeciętnego, początkującego kolekcjonera nie ma rozróżnienia. Każdy oferent ma takie same możliwości i prawo do organizowania aukcji. Mniejsze firmy prowadzą licytację za pomocą automatu, niektóre większe organizują aukcję na żywo prowadząc ją przez przedstawiciela domu aukcyjnego. 

Platforma One Bid w ostatnim czasie rozrosła się do takiej liczby oferentów, że w mojej ocenie konieczne jest zastanowienie się nad wprowadzeniem jakiegoś systemu gradacji domów aukcyjnych oferujących towar za pośrednictwem tej platformy. Nie mam jeszcze pomysłu jak powinien taki system weryfikacji i gradacji wyglądać, ale w mojej ocenie coś takiego powinno powstać. Być może dobrym rozwiązaniem byłoby coś na kształt komentarzy jak na Allegro i zdobywanie różnych poziomów do super aukcjonera włącznie? 

W ostatnim czasie dość często dochodzą do mnie sygnały, że oferenci szczególnie Ci mniej doświadczeni bardzo mocno zawyżają stany zachowania prezentowanych monet. Jest to szczególnie mylące dla mniej doświadczonych kolekcjonerów, którzy nie mają jeszcze rozeznania w doświadczeniu jednego czy drugiego domu aukcyjnego. U jednego oferenta moneta X w stanie deklarowanym pierwszym sprzedaje się np. za 1 000 zł a u oferenta drugiego ta sama moneta w tym samym deklarowanym stanie schodzi za 500 zł. Dlaczego tak się dzieje? 

Wiadomym jest, że każdy z kolekcjonerów, w tym również ja, szukamy takiej oferty żeby cena za kupowaną monetę była możliwe najniższa przy zachowaniu jak najlepszego stanu monety. Jednak w momencie, kiedy ktoś kupuje deklarowany stan np. I wysyła monetę do gradingu i dostaje spowrotem notę odpowiadającą ledwo stanowi II to coś jest tu nie tak. Nie sądzicie? 

Ocena stanu zachowania monety to sprawa mocno subiektywna. Ocenia to człowiek i oko ludzkie a nie maszyna. Oceniający bazuje na swoim doświadczeniu, które zdobywa latami a i tak często nawet po 10 czy 15 latach w branży ktoś taki miewa kłopoty z rzetelną oceną stanu. A co dopiero ma powiedzieć młody, mniej doświadczony oferent? 

Tu od razu posypią się gromy i pytania skierowane do mnie "A gdzie ten młody miał zdobyć doświadczenie jak dopiero wszedł do branży i zaczyna?". Zgadzam się z tym, że każdy kiedyś zaczynał i popełniał błędy, ale osoba organizująca tego typu aukcje powinna brać odpowiedzialność za to co sprzedaje, ponieważ kolekcjoner nie musi mieć obowiązku znać się profesjonalnie na ocenie stanu zachowania monety. On licytuje i daje kredyt zaufania sprzedającemu, że ocena została wykonana rzetelnie.  

Żeby nie było niejasności, nie bronię tu dużych domów aukcyjnych bo tym również zdarzają się potknięcia i to czasem dużo bardziej spektakularne. Nikt nie jest nieomylny. 

Warto czy nie warto?

No to teraz ktoś zada sobie pytanie "Czy w końcu warto płacić więcej i mieć większą pewność co do jakości towaru" czy ryzykować i zapłacić mniej ale z pewnym ryzykiem, że moneta na ukryte cechy (czyszczenie, gorszy stan niż deklarowany), których my jako kolekcjonerzy bez doświadczenia w profesjonalnej ocenie stanu nie jesteśmy w stanie na pierwszy rzut oka zweryfikować? Odpowiedź brzmi - I TAK I NIE. Dużo zależy od Nas samych, naszej wiedzy, doświadczenie i przede wszystkim zdrowego rozsądku. 

W przypadku kiedy ktoś tworzy profesjonalną kolekcję monet w perfekcyjnych stanach zachowania, uważam że warto zapłacić więcej ale mieć jednocześnie większą pewność deklarowanego stanu numizmatu. Pamiętajmy tu jednak, żeby nie wpaść w pewną niebezpieczną pułapkę. Obecnie kiedy siedzimy wygodnie przed ekranami komputerów i bierzemy udział w aukcji, niejednokrotnie budzi się w Nas ułańska fantazja i znacznie ale to znacznie przepłacamy. Skoro daliśmy 1 500 to czemu nie 1 700, skoro jest już 1 700 to dajmy 2 000. Proszę mi wierzyć, że podczas aukcji stacjonarnych licytujący mieli większe hamulce. We wszystkim trzeba licytować rozumem i zachować zdrowy rozsądek. 

W ofercie mniejszych domów aukcyjnych jest wiele świetnych przedmiotów bardzo rzetelnie ocenionych, które napewno pójdą taniej niż w bardziej renomowanym domu aukcyjnym. Tu jednak potrzeba z Naszej strony pewnego obeznania i chociaż podstawowego doświadczenia numizmatycznego. Jeśli je mamy to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy w powodzeniem mogli budować kolekcję z oferty mniejszych domów aukcyjnych. Te firmy dzięki temu również będą zdobywały doświadczenie i budowały swoją siatkę zadowolonych klientów - dla wszystkich stron wyjdzie to z korzyścią. 

Jak czerpać przyjemność z kolekcjonowania monet?

Na pierwszy rzut oka pytanie wydaje się bardzo banalne? No jak czerpać przyjemność z kolekcjonowania monet? Kupować, zbierać i człowiek będzie zadowolony, ale czy napewno? Sam wielokrotnie stawałem przed wieloma dylematami podczas swojej przygody z numizmatyką. Zmieniałem zakres zainteresowania, kupowałem, sprzedawałem całe zbiory żeby znaleźć ten obszar który naprawdę mnie zainteresuje i sprawi, że będę zbierał monety czy medale z prawdziwą satysfakcją. 

Przed takimi dylematami stawał chyba każdy kolekcjoner monet. Wielokrotnie podczas rozmów z innymi zbieraczami pojawiało się pytanie dot. właśnie zakresu czy sposobu kolekcjonowania aby sprawiało to rzeczywiście dla kolekcjonera prawdziwą przyjemność i radość. Postanowiłem zebrać własne spostrzeżenia (i nie tylko własne) i spisać je w kilku punktach. Być może komuś się przydadzą i  ułatwią bardzo krętą numizmatyczną drogę, aby ta pasja sprawiała jak najwięcej radości, satysfakcji i zadowolenia. 

  • Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze :) - zbierajmy monety w oparciu o tzw. nadwyżki finansowe. Jeśli tworzymy swój zbiór kosztem pieniędzy, które przeznaczaliśmy dotychczas na bieżące potrzeby życiowe, szybko możemy utracić płynność finansową w życiu prywatnym co napewno negatywnie przełoży się na tworzony przez Nas zbiór monet. Osobiście znam przypadki kolekcjonerów, którzy tak się zapętlili, że zapożyczali się gdzie tylko mogli, żeby tylko mieć upragniony numizmat. W pewnym momencie doszło do tego, że jedną pożyczkę spłacali drugą - robiło się błędne koło z którego trudno było wyjść. 
  • Mierzmy siły na zamiary - to jest nieco związane z poprzednim punktem. Zbierajmy tylko te monety, które są w naszym zasięgu finansowym tzn. jeśli już mamy pewną nadwyżkę finansową powiedzmy 500 zł miesięcznie to nie silmy się na zbieranie talarów, bo to zwyczajnie mija się z celem. Kupowanie z tak odłożonych pieniędzy jednego talara w roku ma niewiele wspólnego z prawdziwym kolekcjonerstwem - kupując numizmat raz do roku szybko znudzimy się i zapomnimy o Naszym zbiorze. Kolekcja zwyczajnie nie będzie żyła. 

    Dla osoby, która dysponuje stosunkowo niewielkimi wolnymi środkami jest bardzo dużo możliwości - wspomnieć tu należy np. szelągi, grosze, trojaki, czyli drobne monety Polski Królewskiej. Osoby z portfelem ok. 500 zł miesięcznie z powodzeniem mogą spróbować swoich sił np. w PRL-u. 

  • Zbieraj to co lubisz - jeśli interesujesz się historią średniowiecza to pomyśl o kolekcjonowaniu monet z tego okresu a nie sil się na zbieranie np. II RP bo akurat jest np. na to moda. Twoja wiedza historyczna z zakresu średniowiecza bardzo ułatwi Ci zbieranie monet tego okresu. 

  • Wiedza to podstawa - jest to po części związane z powyższym punktem. Nie poprzestaj na zakupie samej monety tylko wykorzystaj potencjał jaki z niej drzemie. "Monety mówią" uwierz mi i można z nich wyczytać naprawdę wiele. Każda moneta to nie tylko krążek, ale cała otoczka historyczna jaka jest z nią związana. Zbiór numizmatyczny bez zgłębiania wiedzy numizmatycznej i historycznej zwyczajnie umiera. 

  • Twój zbiór i Twoje królestwo - pamiętaj zbiór monet, który tworzysz ma być przede wszystkim dla Ciebie i Tobie ma sprawiać radość. Zbierasz dla siebie i własnej satysfakcji a nie dla innych, żeby się pokazać. 

  • Od ogółu do szczegółu - staraj się nadać jakiś kierunek swojemu zbiorowi, gdyż zbierając wszystkie nie zbierasz tak naprawdę nic. Pomyśl o ukierunkowaniu się się np. na konkretny nominał, władcę, okres historyczny - możliwości jest naprawdę wiele, bo tak naprawdę ilu kolekcjonerów tyle jest kluczy do budowania zbiorów. 

  • Nie ma super okazji - pamiętaj, że nie ma super okazji i jeśli dana moneta w regularnej cenie jest sprzedawana np. za 1 000 zł a ktoś proponuje CI sprzedaż za kwotę dużo niższą od razu powinno Ci się zapalić czerwone światełko. 


Grosz do grosza a będzie ... kolekcja

Zbieranie monet jednego nominału jest dość powszechnym sposobem budowania kolekcji numizmatycznej. Już w XIX wieku powstawały katalogi dla konkretnego nominału. Współcześnie widać coraz większe zainteresowanie taką formą budowania zbioru. Stąd m.in współczesne wydania katalogów półtoraków, dukatów, talarów czy słynny już katalog Trojaków Tadeusza Igera. Według mnie taki sposób kolekcjonowania jest jednym z ciekawszych i bardziej inspirujących. 

Inspiracją do napisania tego krótkiego tekstu była historia sprzed kilku dobrych lat. Otóż miałem przyjemność poznać numizmatyka, który od kilkunastu zbierał jeden nominał. Człowiek ten, wiedząc że nie będzie w stanie kupować droższych monet m.in. talarów, postanowił zbierać drobną monetę jednego nominału. Długo nie musiał się zastanawiać jaki nominał wybrać - postanowił kolekcjonować grosza.

Twój zbiór to Twoje królestwo - pamiętaj zbiór monet, który tworzysz ma być przede wszystkim dla Ciebie i Tobie ma sprawiać radość. Zbierasz dla siebie i własnej satysfakcji a nie dla innych, żeby się pokazać.

Kolekcjoner ten od samego początku założył sobie, że w pierwszej kolejności stworzy zbiór przekrojowy, dokumentujący grosza od reformy monetarnej Kazimierza Wielkiego do czasów nam współczesnych. Na czym ta przekrojowość miała polegać? Otóż za cel postawił sobie zebrać po jednym egzemplarzu grosza każdego władcy, który ten nominał emitował i dodatkowo w obrębie jednego panowania zebrać po jednym egzemplarzu z każdej mennicy. Oczywiście nie udało się to w pełni, ponieważ kilka walorów było poza jego zasięgiem finansowym jak np. grosz krakowski Kazimierza Wielkiego. Po kilku latach okazało się, że powstał dość pokaźny zbiór pokazujący historię tej monety i przede wszystkim w doskonały sposób dokumentował jak nominał ten zmieniał się na przestrzeni wieków zarówno pod względem wizerunku, materiału czy masy. 

W momencie kiedy powstał wyżej opisywany zbiór, kolekcjoner postanowił go poszerzać uzupełniając go o ciekawe odmiany i warianty. Zawęził jednocześnie tematycznie swój zbiór ogólny do grosza Zygmunta III Wazy i w ten oto sposób ze zbioru ogólnego, który cały czas był podstawą całości,  zaczął powstawać zbiór stricte specjalistyczny dokumentujący szczegółowo grosza Zygmunta III Wazy. 

Zbieraj to co lubisz - jeśli interesujesz się historią średniowiecza to pomyśl o kolekcjonowaniu monet z tego okresu a nie sil się na zbieranie np. II RP bo akurat jest np. na to moda. Twoja wiedza historyczna z zakresu średniowiecza bardzo ułatwi Ci zbieranie monet tego okresu. 

Jak widać nie trzeba zbierać talarów czy dukatów, aby budować naprawdę ciekawy zbiór, który w fantastyczny sposób pokazuje jak na przestrzeni wieków zmieniał się ten niepozorny nominał. Poza tym tworząc kolekcję w ten sposób zdobywamy wiedzę ogólną / przekrojową z dziejów i historii mennictwa polskiego. Szczerze i serdecznie zachęcam tych, którzy jeszcze szukają swojego numizmatycznego kierunku do wzięcia pod uwagę tego, aby zbierać monety tak jak opisany wyżej kolekcjoner. Taki zbiór nigdy nie będzie nudny. 

Poniżej przykładowo prezentuję kilka wizerunków grosza z różnych epok dla zobrazowania ich różnorodności. 

1 grosz 1812, Księstwo Warszawskie

1 grosz 1612, Zygmunt III Waza

1 grosz 1768, Stanisław August Poniatowski

1 grosz 1930, II RP

1 grosz 1626, Zygmunt III Waza

1 grosz, Zygmunt I Stary