10 groszy 1973 bez znaku mennicy - najdroższa obiegówka PRL

Ta niepozorna 10 groszówka z 1973 roku była bohaterką zeszłorocznych artykułów na wielu ogólnopolskich portalach informacyjnych. Zdjęcie "dziesiątki" okraszone było tytułem brzmiącym mniej więcej tak - "Masz w domu taką monetę? Jesteś bogaty". Ludzie dosłownie zaczęli szturmować antykwariaty numizmatyczne, ale 99,9% osób było odsyłanych z kwitkiem. Dlaczego? Powodem był mały, niepozorny znak mennicy, którego obecność na przynoszonych monetach pozbawiła wielu Polaków "bogactwa".

Przez prawie cały okres PRL Polska korzystała z pomocy wielu zagranicznych mennic. Jedną z nich była słowacka mennica w Kremnicy. Początki jej działalności sięgają roku 1328, co czyni ją najstarszym tego typu działającym obiektem na świecie. Pierwsze polskie monety po wojnie bito w niej już w 1949 roku. To właśnie z tym zakładem związana jest historia naszego "aluminiowego drobniaka".

10 groszówka 1973 bez znaku mennicy jest jedyną obiegową monetą PRL, która w katalogach monet tego okresu nie posiada wyceny, a oznaczenie c.a. - cena amatorska. Obecnie jej cena na rynku aukcyjnym waha się w granicach 10 000 zł. 


Budynek słowackiej mennicy w Kremnicy. 

Kiedy spojrzymy na wykaz nakładów tego nominału w poszczególnych latach to od razu nawet nie znając historii tej monety zobaczymy, że coś jest nie tak. Od roku 1961 do 1985 roku (z drobnymi przerwami) corocznie bito ten nominał w ogromnych kilkunasto lub kilkudziesięciomilionowych nakładach. Rocznik 1973 zajmuje dwa wiersze - pierwszy 80 mln sztuk - bicie w Warszawie, moneta ze znakiem mennicy. Drugi wiersz z datą 1973 to właśnie Nasz bohater - przy nakładzie znak zapytania i wycena amatorska.  


10 groszy 1973 bez znaku mennicy (zdjęcie: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak)

Tak naprawdę niewiele wiadomo o tej tajemniczej emisji. Jedyna pewna informacja to taka, że wybito je w słowackiej (wtedy Czechosłowackiej) Kremnicy. Jakie ilości, dlaczego nie trafiła do powszechnego obiegu tego nie wiadomo. Pewne światło na całą sprawę rzuciła wizyta Pana Jerzego Chałupskiego w tej mennicy i próba zasięgnięcia informacji u źródła. Nieoficjalnie dowiedział się, że być może monety te trafiły na rynek w 1993 roku kiedy to zakład w Kremnicy czyścił swoje magazyny i wtedy także sprzedał (komu nie wiadomo) te 10 groszówki. Według mnie ten trop jest bardzo wiarygodny i raczej pewny - podobną praktykę robił np. Narodowy Bank Polski kilkanaście lat temu czyszcząc swoje magazyny z zapasów obiegówek PRL. Z tego właśnie "czyszczenia" obecnie na rynku wtórnym możemy obserwować prawdziwy zalew popularnych roczników obiegówek w menniczych stanach. 

Kierunek mówiący o tym, że 10 groszówki zostały sprzedane w 1993 roku podczas czyszczenia magazynu i tak trafiły na rynek w mojej ocenie jest wielce prawdopodobne. Cały czas jednak nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego emisja kreminicka 1973 mimo gotowych stempli nie została wybita masowo z przeznaczeniem do powszechnego obiegu? Moje zupełnie luźne przypuszczenie jest takie, że produkcja 1973 w Warszawie w nakładzie 80 mln sztuk zaspokoiła zapotrzebowanie na najbliższy rok a to co Kremnica miała wybić w 1973 roku zostało przesunięte na rok kolejny kiedy to wybito 50 mln sztuk 10 groszówek bez znaku mennicy. 

Oryginał czy falsyfikat

Tu od razu może pojawić się pytanie związane poniekąd z wpisem nt. monety 1 złotowej 1929 bez znaku mennicy - LINK TUTAJ. Otóż akurat w tym przypadku nie może być mowy o biciu np. zapchanym stemplem. Specjaliści są raczej raczej zgodni gdyż szczegółowa analiza dostępnych na rynku egzemplarzy nie wykazuje żadnych cech świadczących chociażby o tym, że ktoś ingerował w wizerunek usuwając znak mw z wersji "warszawskiej" powszechnej dla upodobnienia numizmatu z emisją kremnicką. Oczywiście na rynku falsyfikatów jest dość dużo i niewprawne oko może dać się złapać. Trzeba być naprawdę bardzo ostrożnym. W przypadku falsyfikatu przy odpowiednio dużym powiększeniu zapewne będzie widać różnice w strukturze i kolorze metalu w miejscu gdzie był znak mennicy a resztą powierzchni monety. Tu w tym miejscu moja rada jest taka, żeby takie cenne numizmaty kupować tylko w renomowanych domach aukcyjnych, gdyż taka firma daje dożywotnią gwarancję i "papiery na monetę". 


Komentarze