Destrukty i falsyfikaty z epoki - czyli ciekawe kierunki w budowaniu kolekcji

Numizmatyka to na tyle "elastyczne" hobby, które pozwala praktycznie każdemu kolekcjonerowi na budowanie zbioru według własnego, czasem unikatowego i znanego tylko samemu kolekcjonerowi klucza. Nie trzeba się kurczowo trzymać katalogów i "odhaczać" kolejnej zakupionej monety. Czasem warto wyjść poza schemat albo skorzystać z sugestii i rad innych kolekcjonerów, albo stworzyć swój własny, unikatowy klucz. 

Destrukty, falsyfikaty z epoki oraz błędy to trzy grupy monet, które od dawna cieszyły się dużym zainteresowaniem kolekcjonerów. W ostatnim jednak czasie widać wyraźny wzrost zainteresowania walorami z tych grup. Jest to spowodowane według mnie kilkoma czynnikami: 
  • chcą wyjść poza schemat zbierania według katalogu - stawiają sobie wyzwanie stworzenia zbioru nietypowego
  • chcą tworzyć swój własny, unikatowy zbiór - nie ma dwóch identycznych destruktów czy błędów literowych. Każdy w mniejszym lub większym stopniu jest inny. 
  • budzi się chęć zdobywania i poszukiwania - monety z trzech wspomnianych grup dużo rzadziej pojawiają się na aukcjach - czasem przechodzą niezauważone przez kolekcjonerów a czasem trwa o nie zacięta walka. 
  • chcą odkryć w numizmatyce to co jeszcze nieodkryte - podczas tworzenia nietypowych zbiorów, kiedy kolekcjoner patrzy na daną monetę nieco inaczej niż przeciętny zbieracz, często odkrywane są nowe, nienotowane lub bardzo rzadkie odmiany, warianty etc. 

DESTRUKTY MENNICZE

Destrukt menniczy to w ogólnym założeniu moneta wybita niezgodnie założonym projektem. W zależności od przyczyny powstania defektu możemy wyróżnić destrukty wynikające z uszkodzenia stempla, krążka menniczego oraz samego procesu bicia. 

Do kategorii destruktów powstałych w wyniku uszkodzonego stempla możemy zaliczyć przede wszystkim te wybite wykruszonym lub pękniętym stemplem. Widać to po charakterystycznych mniejszych lub większych rysach na wizerunku. To właśnie na podstawie takich rys podjąłem się ustalenia chronologii bicia w różnych tematach próbnej monety 20 zł "Monogramy". Więcej o tym można przeczytać w artykule pt: "Próba 20 zł Monogram II RP - chronologia bicia". 

Destrukty powstałe w wyniku defektu krążka menniczego to przede wszystkim takie, które wybito na docelowym krążku, ale z pewnymi ubytkami, lub ciałem obcym. Również takie, gdzie krążek został nieodpowiednio przygotowany. Do tej kategorii zalicza się również destrukty wybite np. na krążkach innej średnicy czy innego materiału. 

Ostatnią kategorią wśród destruktów menniczych są błędy podczas samego procesu bicia. Są to np. przesunięcia wizerunku względem samego krążka, przesunięcie awersu względem osi rewersu, zbyt mały lub duży nacisk prasy czy podwójne uderzenie. 


Dwa efektowne destrukty z widocznym większym i mniejszym przesunięciem wizerunku na krążku. Tego typu błędy są bardzo poszukiwane przez rynek. Źródło: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak / Warszawskie Centrum Numizmatyczne. 

FALSYFIKATY Z EPOKI

Fałszerstwa monet generalnie można podzielić na dwie kategorie: te na szkodę emitenta i na szkodę rynku kolekcjonerskiego. My zajmiemy się tutaj tymi pierwszymi, które są porządne i poszukiwane przez współczesny rynek. Samo fałszowanie monet jest tak samo stare jak sama moneta. Z definicji fałszerstwa na szkodę emitenta powstawały nielegalnie w okresie obiegu danej monety i były nielegalnie wprowadzane do obiegu celem osiągnięcia zysku poprzez zamianę ich np. na monety oryginalne lub jakieś przedmioty. Były to najczęściej kopie wykonywane z metali nieszlachetnych lub z metalu szlachetnego ale o dużo bardziej zaniżonej próbie aniżeli oryginały. W jednym z artykułów szczegółowo opisałem ciekawe fałszerstwo z epoki monety 2 złote "Polonia" z roku 1932


Grosz 1607, Zygmunt III Waza, falsyfikat z epoki

Dziś na rynku kolekcjonerskim wiele falsyfikatów z epoki jest dużo trudniej dostępnych od oryginałów, osiągając niejednokrotnie wyższe od nich ceny. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Otóż w epoce, w której był wykonywane w momencie kiedy zostały zdemaskowane nikt nie myślał o ich "kolekcjonowaniu" tylko od razu był wyławiane z obiegu i niszczone. Dlatego też do naszych czasów zachowało się ich stosunkowo niewiele. Poniżej prezentuję kilka wybranych. 


2 złote Żniwiarka 1925, falsyfikat z epoki


BŁĘDY I PRZEBITKI

Zagadnieniu błędów i przebitek poświęciłem niedawno osobny artykuł CZYTAJ TUTAJ, więc tu tylko zasygnalizuję. Ze względu na sposób przygotowywania stempli w okresie Polski Królewskiej, gdzie poszczególne znaki i litery były osobno nabijane, różnego rodzaju błędy czy próba naprawienia błędu i nabijanie litery na literę nie są rzadkością. Generalnie błędy w postaci literówek i przebitek to domena drobnych nominałów, ale zdarzają się i na monetach grubszych - jest to jednak dużo rzadsze zjawisko. Wynika to po prostu z tego, że przy masowej produkcji drobnego nominału ilość stempli musiała być i odpowiednio duża co statystycznie zwiększało liczbę błędów. 


Bardzo ciekawa i stosunkowo rzadka przebitka na szóstaku krakowskim 1623-27 - na słowie SIGIS nabite zostało słowo GROSS. 

Za błąd nie uważam z kolei np. dłuższej lub krótszej nazwy tzn. generalnie imię Zygmunta III Wazy zapisywane było SIGIS, ale zdarzają się te same monety z pełnym zapisem SIGISMVN - coś takiego traktujmy w kategoriach wariantu czy odmiany. Poniżej kilka wybranych przykładów najczęstszych i najciekawszych błędów i przebitek. 


Do kategorii błędów można zaliczyć również np. przypadek orta bydgoskiego z 1621 roku, kiedy to rytownik zamiast herbu rodowego króla Snopek, dał centralnie kropkę. 

Absolutnie fenomenalny szóstak z 1627 roku z błędnym nominałem. Zamiast VI na wizerunku znalazło się IV. Prawidłowy egzemplarz można kupić za kilkadziesiąt złotych. Ten prezentowany powyżej z błędnym nominałem został sprzedany podczas majowej aukcji WCN za 3 800 zł. 

Jak widać po powyższych przykładach, numizmatyka daje ogromne możliwości kreatywnego tworzenia zbioru numizmatycznego. Oczywiście można się trzymać katalogów, można obrać któryś z powyższych kluczy, ale również dobrze można stworzyć swój własny unikalny system wg którego będziemy budowali kolekcję. Najważniejsze, żeby przynosiło to radość i satysfakcję zbierającemu. 

Piotr Kosanowski


Komentarze