Medal ślubny Władysława IV Wazy z Ludwiką Marią Gonzagą - 1646

Kiedy kilka dni temu przeglądałem katalogi medali pod kątem dzisiejszego artykułu, wiedziałem że ten i kilka kolejnych odcinków poświęcę gdańskiej szkole medalierskiej. Wybór, które medale wybrać był bardzo trudny, ponieważ każdy numizmat wychodzący z tej szkoły to prawdziwe dzieło sztuki. Nie musiałem się jednak zbyt długo zastanawiać, który medal napewno wybrać jako pierwszy - oczywiście to niezwykły medal ślubny Władysława IV Wazy z Ludwiką Marią Gonzagą. 


Sam ślub w 1646 roku poprzedziło podpisanie kontraktu rok wcześniej. Rycina - autor Abraham Bosse, Ceremonia podpisania kontraktu ślubnego Władysława IV i Ludwiki Marii Gonzagi w Fontainebleau (1645)

Uroczystości ślubne Władysława IV Wazy i Ludwiki Marii Gonzagi medaliersko zostały upamiętnione trzema medalami oraz jednym żetonem. Bez wątpienia najwybitniejszym z nich jest ten dzisiaj omawiany. Zarówno awers jak i rewers jest przepełniony najróżniejszą symboliką - odniesieniami do starożytności i boskiej siły. Zresztą praktycznie wszystkie dadlerowskie medale to mieszanka najwyższego kunsztu artystycznego oraz najróżniejszych symboli i przekazów. 

Zdjęcie: archiwum Goldbergów (aukcja 61)

Medal wybity został na zlecenie Rady Miasta Gdańska i związany był z przybyciem królowej w lutym 1646 roku do tego miasta. Wizyta świeżo upieczonej małżonki, trwająca od 11 do 28 lutego, miała nad wyraz podniosły i uroczysty charakter. Warto dodać, że sama uroczystość ślubna odbyła się 10 marca 1646 roku w Krakowie. Niektóre opracowania zatem medal ten nazywają nie ślubnym tylko medale upamiętniającym przybycie Władysława i Marii do Gdańska. Raczyński w swoim opracowaniu medali tak to opisuje wizytę Gonzagi w Gdańsku: 


Bartholomeus Milwitz, "Wjazd Ludwiki Marii Gonzagi do Gdańska".

"Przedsięwziąłem opisanie przedmiotów, których przecież dobrze nie widziałem: tak one blaskiem swoim oczy moje raziły. Pomimo tego, że wjazd Królowej do Gdańska trwał przeszło ośm godzin, przeciąg ten czasu zdał mi się jakby jasną błyskawicą, taki bowiem blask rzucała wspaniałość panów Polskich, kosztowne ich ubiory i bogate rzędy ich koni. Każdego z tych panów należałoby osobno malować, mnie zaś w opisie schodzi na kolorach i wyobraźni, abym to dokładnie uczynić zdołał. — Przyjmij więc odemnie czytelniku ten opis, lubo niedokładny."

"Przybyła Królowa IMć. do Oliwy dnia 11 Lutego (roku 1646), skąd wraz z Xiążęciem Karolem bratem Królewskim, który jej był drogę zajechał, do Gdańska się udała. Orszak Królowej rozciągał się na milę przed miastem."

"Królowa jechała jakby wśród kilku wojsk do boju uszykowanych, cała bowiem okolica okryta była piechotą i jazdą i zewsząd połyskały muszkiety i proporce; zdawało się, że nie samo jedynie miasto Gdańsk, lecz cała Polska była wyruszyła na spotkanie Królowej swojej, a przecież były to tylko nadworne milicye Królewicza Karola, tudzież Senatorów i Biskupów, którzy dla niej byli przyjechali do Gdańska."

"Odznaczał się wspaniałością między innemi poczet złożony z 250 najznakomitszej Szlachty Polskiej. Suknie tych panów po większej części z materyi złotolitej Perskiej w kwiaty, albo też z axamitu Tureckiego, podbite były najkosztowniejszemi futrami, to jest sobolami, albo skórami z łap lamparcich, które jeszcze droższe są od soboli."

A tak Józef Ignacy Kraszewski opisuje w książce "Na królewskim dworze", sam wjazd Ludwiki Marii:

Na drodze już z Oliwy do Gdańska, w przeciągu milki jednej, na którą pięć godzin czasu straciła królowa, poczęły się powitania. Na pół drogi stały gwardie królewskie w sześciu oddziałach, w barwach niebieskich podbitej żółtą, za nimi pachołkowie króla piesi, halabardnicy, dragoni, kozacy, ustawieni szeregami, całą prawie drogę aż do bram miasta zajmowali.

Bartholomeus Milwitz, "Wjazd Ludwiki Marii Gonzagi do Gdańska".
Obraz obecnie znajduje się w Krakowie na Wawelu. 


Wizerunek złotego egzemplarza ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie. 

Awers medalu: Dwie tarcze z herbami Polski i Gdańska podwieszone na wstęgach i podtrzymywane przez rękę wyłaniającą się z obłoków. Pod nimi litery S i D (Sebastian Dadler). Poniżej napis NIHIL ISTA SECABIT (Nic ich nie rozerwie). W dolnej części żaglowiec wpływający do portu w Gdańsku przy Twierdzy Wisłoujście. Na dalszym planie widoczne liczne mniejsze jednostki pływające. W otoku napis VLADISLAO IV. POL (poniae): AC SVEC (iae): REGI: ET LUDOVICAE MARIAE CONIUGIBUS (Władysławowi IV, Polski i Szwecji królowi, i Ludwice Marii, małżonkom (wg innego tłumaczenia zamiast "małżonkom" widnieje "pobrali się")). 

Rewers medalu: Obejmujące się i całujące personifikacje Wiary i Pokoju. Jedna z postaci trzyma w ręku gałązkę palmową. Obok Amor z uniesionymi rękami z których trzyma łuk i strzałę. Poniżej Mars spoczywający na trofeach wojennych. Pod nim data MDCXLVI. U góry w obłokach hebrajski napis JEHOVA. W otoku zapisane po łacinie: MARTE CUBANTE, FIDES EX PAX TUTA OSCULA REDDUNT (Gdy Marsa odpoczywa, Wiara i Pokój całują się bezpiecznie). 

Sam medal był bity w srebrze i złocie. Obydwa warianty są bardzo rzadkie. przeszukując archiwa dotarłem tylko do jednego notowania medalu z 1993 roku w WCN. Srebro i złoto mają średnicę 49 mm, masa srebra wynosi około 31 g, złota zaś blisko 35 gram. 


Przyjrzyjmy się teraz nieco bliżej wizerunkowi medalu. Na awersie dominują zasadniczo dwa elementy. Pierwszy to herby Gdańska i Polski zawieszone na wstędze podtrzymywanej przez rękę wyłaniającą się z obłoków. Obydwa kartusze są jednakowej wielkości - jest to symboliczne przedstawienie autonomii i równych partnerskich relacji pomiędzy Gdańskiej z całym krajem. Odnosi się również do tego również napis poniżej "Nic ich nie rozerwie". Więź pomiędzy nimi dodatkowo jest wzmocniona przez popularną w ówczesnych czasach symbolikę potęgi boskiej ręki trzymającej z obłoków obydwa herby. 


Widoczny u dołu żaglowiec i pozostałe okręty to odniesienie do drogi morskiej jaką pierwotnie miała dotrzeć do Gdańska Maria Ludwika Gonzaga. 


Przejdźmy teraz go rewersu medalu, w którym ukrytych jest jeszcze więcej elementów symbolicznych. Pierwszoplanową postacią jest tu półleżąca postać Marsa - boga wojny, spoczywającego na broni i elementach uzbrojenia. Mars uosabia tutaj wszystkie rycerskie cnoty Władysława IV, który pamiętajmy, że w tym czasie był mocno zaangażowany w liczne działania wojenne. Obok Marsa stoi Kupidyn (bóstwo miłości) trzymający łuk i strzały. Jest to to poniekąd przedstawienie rywalizacji waleczności i miłości - Władysław IV na czas ślubu odkłada plany wojenne (odpoczywający Mars) i w całości poświęca się miłości. 


Chwilowe zwycięstwo Amora zostało podkreślone dodatkowo sceną pocałunku Wiary i Pokoju. Wszystko dodatkowo podkreśla wymowny napis w otoku: MARTE CUBANTE, FIDES EX PAX TUTA OSCULA REDDUNT (Gdy Marsa odpoczywa, Wiara i Pokój całują się bezpiecznie).

Warto tu jednak podkreślić, że to pokojowe nastawienie Władysława ma wymiar chwilowy, bowiem w latach 40-tych odżyło w nim pragnienie wielkiej wojny z Turcją i to właśnie ślub z Marią Gonzagą miał również w pewnym stopni zapewnić życzliwość i wsparci Francji ewentualnym konflikcie. Mars widoczny na rewersie medalu tylko odpoczywa a jest czujny i w każdym momencie gotowy do walki. 

___________________________________


Jeżeli uważasz powyższy artykuł za ciekawy i przydatny i chciałbyś aby na Portalu Numizmatycznym ukazywało się więcej tego typu materiałów to wesprzyj jego działalność i rozwój drobną wpłatą na zorganizowanej zbiórce. 
WEJDŹ TUTAJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ. 

____________________________________________


Komentarze